Znów padam na ryj. Czyli ryję. Praca powinna być zakazana :)
Wpis krótki i mało treściwy, bo nie mam siły i weny. Wpisu o PKP oczywiście znów nie będzie, serdecznie przepraszam :)
Wyjazd poranny, pospieszny i nieogarnięty, na wschód. Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Gowarzewo - Siekierki - Paczkowo, gdzie nastąpiła nawrotka, a ja poczłapałem swoimi śladami.
Wiatr paskudny, błeee.
Za to poranna Dębina dawała radę. Sierpień jak widać w pełni. W Siekierkach spotkałem trzy przydomowe kosiarki, z czego jedną nawet całkiem komunikatywną :) Zwierzaków poza tym nie odnotowano, więc na szybko kadr z jednego z ostatnich wypadów na Dębinę - ochrzan lochy, gdy młokos się za bardzo stawiał :) Dystans zawiera dojazd do pracy. Czarnuchem, bo wieczorem miało lać.
DaruS - można bezpiecznie, ale pod warunkiem, że jest się bez psa. Co prawda Kropa już chyba jest tolerowana, ale zanim krótkowzroczna matka pozna, że to ona, są udawane szarże. Na szczęście potrafię ją uspokoić :) Ja też się cieszę na dożynkowe widoczki, bo w tamtym roku było ich jak na lekarstwo...
Evita - maluchów jest nawet pięć, a co najmniej cztery. W tym jeden najbardziej dokazujący :)
Dobrze, że można bezpiecznie sfotografować lochę z warchlakiem. Zwykle w takim zestawieniu są nieprzystępne. Jadąc ostatnio przez pola z podobnymi belami słomy wspominałem Ciebie i Twoją coroczną galerię figór dożynkowych.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"