Wolny dzień po powrocie, oczywiście padam na ryj i dopiero (jest przed dwudziestą pierwszą) siadam do kompa. Zaległy opis atrakcji dojazdu na wesele przestawiam więc na jutro, jak i nadrabianie wpisów na BS.
Dziś wyjazd po względnym odespaniu, bo cztery godziny między sobotą a niedzielą średnio mi starczały. Pogoda dziwna - niby miało padać, ale finalnie przejechałem całość o suchym kasku. Za to upierdliwie wiało, więc nie walczyłem.
Zajrzałem nad Jezioro Tomickie od strony Lisówek. Jedna z moich ulubionych miejscówek wciąż stoi, choć ktoś zawalił końcówkę pomostu... Poza tym atrakcji brak. Prócz tych zwierzęcych oczywiście :) I jak tu się rozpędzać? :)
Trafiło się stadko żurawi... ...które odleciały, ale nie przestraszone przeze mnie... ...tylko przez sarenkę, która stanęła jak wryta i w końcu sama dała dyla. Pojawiła się również dzierzba gąsiorek. Coraz bardziej lubię te ninje :) Odlot miała już zdecydowanie niewyraźny :) No i obowiązkowa fota z rowerem.
Komentarze (8)
Miło, fakt. Ale latem i tak będę na ten wiatr narzekał :)
Walery - lepiej niż w zoo, bo na wolności :) Ostatnio o u mnie sporo zwierzaków, zachęcam do częstszego zaglądania i witam ponownie :) A w ogóle to nie uwierzysz, ale gdy dziś podczas słuchania muzy na Youtube (akurat Pidżama Porno) w czasie jazdy fajnie zagrała mi perka i pomyślałem sobie o pewnym perkusiście Kombajna :)
Evita - przyroda najlepiej maluje :) Żurawie są genialne i dostojnie, a do wpisów zaległych dopiero się dokopię, najpóźniej jutro - obiecuję :)
Roadrunner - no lekko niepewna :) Witam w klubie zaległych... :)
Marecki - też mi się tak skojarzyło, nie będę ukrywał... :)
Malarsko zarówno nad jeziorem, jak i w odlocie gąsiorka. Bardzo mi się podobają żurawie, naprawdę piękne ptaki. Sarna chyba jest spowinowacona z liskiem z ostatniego wpisu u Marka :D - taki bystry szczupaczek.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"