Bałem się, że będzie padało, ale na szczęście było tylko szaro, buro i ponuro. Nawet księstwo Trzcielińsko-Lisówkowe jakieś takie bezpłciowe na swojej granicy :) Potem powrót do domu i dojazd do pracy. Czyli wybitnie bez historii.
Nie miałem wczoraj czasu opisywać, więc dziś nadrabiam. Przy okazji szczepienia na Targach zawitałem na chwilę do nieodległego Starego ZOO. Miejsce jest o tyle fajne, że wstęp - prócz pawilonu zmiennocieplnych - jest darmowy i można kilka ciekawych zwierzaków obejrzeć podczas wizyty w ścisłym centrum Poznania. Wziąłem ze sobą kompakt i kilka okazów uchwyciłem. Szkoda, że słońca nie było, bo wyszło wszystko ciemno. Podszedł do mnie Eryk, nestor tutejszych kózek. Dał się pogłaskać, miło :) Niełatwa do upolowania, ale chyba najbardziej charakterystyczna, była warzęcha zwyczajna. Trafił się jeszcze między innymi dzioborożec trąbiący... ...ibis... ...oraz waruga kasztanowata. Ewidentna miłośniczka ciężkiej muzy :)
Komentarze (11)
Myślę, że spokojnie będziesz co najmniej w takiej formie. Tylko nie możesz z trawą przesadzać ;)
No właśnie, ZOO z nową ideą jak najbardziej istnieć powinno. W ten weekend na przykład otwarto w Poznaniu wybieg specjalnie wybudowany dla uratowanych tygrysów - zostały dwa, te najstarsze. Młode, silne, pojechały do specjalnego azylu w Hiszpanii.
Och, chciałabym mieć taką formę, jak Eryk, jak już będę nestorką :) Zoo też nie lubię, ale popieram inicjatywy azyli, ratowania, wspierania i inne wszelkie pomocowe i ekologiczne aspekty.
Miciu - nie, to raczej nie ma związku. Czytałem jakiś czas temu artykuł o skutkach ubocznych. To, czy się pojawią, nie ma wpływu na działanie szczepionki, może poza jakimiś wyjątkami. Gorzej ode mnie przeszła to żona, która ma dzisiaj gorączkę i kilka drobnych objawów, na szczęście nie tak ostrych jak u Ciebie :)
Marecki - ja też, to nie podlega nawet porównaniu :) ZOO, jeśli pójdą opisanym przeze mnie wcześniej w komentarzu krokiem, staną się azylami, względnie miejscami, gdzie być może uda się odrodzić prawie wymarłe gatunki. Niestety nie wszystkie przybytki chcą iść tą drogą...
W sumie brak skutków, to nie jest dobry objaw, bo układ odpornościowy musi zareagować. Mnie jak pieprznęło, to nie wiedziałem jak się nazywam. 39 stopni, zawroty głowy i spałem pół dnia :D
Może i dzień pochmurny, ale dzięki temu przyjemnie chłodny... nooo, w porównaniu z dniami słonecznymi ostatnio, bo jednak było ok. 20 stopni, więc należy to uznać za dzień ciepły (ale nie gorący).
Dziękuję za niezgodność :) I pewnie dekadę temu sam bym się ze sobą nie zgodził, jednak aktualna dyrektorka ZOO zmieniła optykę. Jej polityka takich miejsc to to, co pojawia się powoli - azyl dla uratowanych (tygrysy, lisy, niedźwiedzie), jeśli pozyskanie nowych zwierząt to głównie z cyrków lub wyławianie gatunków inwazyjnych. Ewentualnie sprowadzanie z innych krajów, gdy tamtejsze, będące tam od długiego czasu, się nadmiernie rozmnażają.
Grzechem człowieka było pierwsze ZOO. Teraz należy zmieniać patrzenie na nie.
Myślę, że jeśli odwiedzisz kiedyś Nowe ZOO, przyznasz mi rację, że zmienia się ono na coś, co w końcu staje się miejscem dla zwierząt, a nie dla ludzi. Oczywiście hejterów tej opcji nie brakuje.
Tak, to super sprawa :) W Poznaniu są dwa ZOO - nowe i stare. To pierwsze na wielkim i pięknym obszarze niedaleko Malty, drugie historyczne, niewielkie, wciśnięte w centrum miasta. Jest w nim prócz tego, co ująłem na fotach, azyl dla lisów uratowanym z ferm, żółwiarnia, pawilon dla gadów (tym razem nie byłem, a jest tam co oglądać), osiołki, kózki... Według mnie miejsce obowiązkowe do odwiedzenia dla osób, które mają tyko kilka godzin na zwiedzanie stolicy Wielkopolski.
Dzionek nijaki, ale nadrobienie zaległości zdjęciowych na duży plus, szczególnie ciekawe te ptaszyska ;) Fajnie, że takie okazy można podziwiać bezpłatnie :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"