Muszę przyznać, że aż tak źle pod względem temperatury dzisiaj nie było. Może to kwestia porannego wyjazdu, może już nie aż tak gorącego wiatru, a może po prostu z musu już mi tolerancja na upały wzrosła? Ciężko powiedzieć. Ważne, że i tak się oszczędzałem, bo zdrowia mi szkoda.
Trasa wschodnia, lekko zakręcona: z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury, Babki, Daszewice, Kamionki, Borówiec, Robakowo, Gądki, Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Minikowo, Starołękę oraz Las Dębiński na Dębiec. Jeszcze przy okazji dostarczając Teściowej pewien produkt z apteki.
Nie wiem co się stało ze zwierzakami, ale od kiedy temperatura wzrosła, niemal żadnego nie można spotkać. Co pokazuje, że natura jest bardzo mądra :) Fotek przyrodniczych więc dzisiaj nie będzie. Jedynie Windows w wersji zbożowej... ...oraz sąsiedzi (a w sumie sąsiadki) zza wschodniej granicy nie ogarniające piktogramów. Przed pracą jeszcze na szybko na Dębinę. Tam Kropa jak zwykle w swoim wodno-kijkowym żywiole :)
Komentarze (10)
Pewnie Cię zdziwię, ale mam dzwonek :) Mały, lekki, przy sztycy pod siodełkiem. Już nawet opanowałem jak najwygodniej się nim posługiwać. I tylko w tym miejscu (pod tyłkiem) na szosie ma on sens, bo na kierze to mega wiocha :)
Lapec - nie zdążyłbyś urwać, panie Ukrainki z chichotem pań po pięćdziesiątce w te pędy wzięły się pod ramiona i przeszły na właściwą stronę. Wybaczyłem :) Faktycznie, sporo żyjątek, ale z pozycji roweru średnio dostrzegalnych :)
Podstępem kijkowym zanurzał się ostatnio w morzu, ale chwytał z wyciągniętą żyrafią szyją i w nogi ;)) Nie wiem, czy nie gorszy był Franek, który uciekał do każdej wody, którą wyczuwał z daleka ;)
Evita - o, a ja maka nawet nie zauważyłem, co kobiece oko to kobiece oko :) Naprawdę masz psa, który nie lubi włazić do wody? Toż to ewenement na skalę światową, obawiam się, że nawet kropo-petycje tu nie pomogą :)
Taki lekko sepiowy kłosowy windows jest cool, no i ten mak robi robotę *-*
Musze kiedyś przetłumaczyć Floresowi, że woda nie gryzie i stado piranii nie odgryzie mu... czegokolwiek ;) Może mu Kropa eksternistycznie-telepatycznie wytłumaczy ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"