Końcówka wolnego, czyli czas na załatwianie zaległych spraw. Jak zwykle u mnie.
Rano oczywiście rower. Dziwnie mi się jechało, mega ciężko i niekomfortowo. Oczywiście winnym był wiatr - najpierw wiał ze wschodu, a potem z zachodu. Mój plan, żeby choć trochę skorzystać z jego pomocy w związku z tym został zamordowany w zarodku. Co najlepsze, jednocześnie do tego duło bocznie tak z południa, jak i północy. Początkowo jeszcze próbowałem ambitnie walczyć, ale w końcu się poddałem.
Trasa wschodnia: z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin, Świątniki, Mieczewo, Mościenica, Kórnik, Skrzynki, Zemstę Adolfa, Borówiec, Kamionki, Daszewice, Babki, Głuszynę, Starołęcką i Las Dębiński do domu.
Dawno nie jechałem odcinkiem od Świątnik do Mościenicy. Dobrze, bo ominął mnie widok "na żywo" kolejnej wycinki... ...oraz budowy kolejnej niepotrzebnej śmieszki :/ Tak fajnie tam się bezstresowo kręciło... Już widzę kolarskie ustawki grzecznie cisnące na wąskim kawałeczku. Nie wspominając już o zmasakrowaniu kawałka lasu. Czy w tym kraju ktoś w końcu zrozumie, że miejsce roweru, przynajmniej poza miastem (bo tu DDR-ki się przydają do ominięcia korków), jest na drodze? Ewentualnie jeśli już coś powstaje to powinno być fakultatywne, a nie obowiązkowe...
Po południu udało mi się jeszcze znaleźć chwilę na testowanie nowego napędu w Czarnuchu. Jest ok, tylko jak się okazało kupiłem nie do końca odpowiednią korbę (za szeroką, brawo ja) i nie wchodzi najniższy blat. W sumie i tak nieużywany. Spotkałem też ziomka - Akiro został gratis wygłaskany :) No i jeszcze przykład wandalizmu mentalnego :) Nie zdążyłem przejrzeć zdjęć z Radzewic, więc tylko dwie fotki tamtejszego lekko schizolskiego kotka mroku :)
Komentarze (15)
Póki nie rozglądasz się za młodymi dziewczynami to nie jest źle :)
Lapec - kot nie straszył, on był po prostu dziwny :) DDR... tam wszystko jest bez sensu, wycinka, położenie tylko po jednej stronie, długość (chyba ze dwa kilosy maks), już nie mówiąc o zakazie, który na 99% postawią... :/
Evito - Akiro to urodzony pacyfista, tak jak i jego opiekun :) Zresztą ciekawy człowiek, który nie je mięsa, widzi aury, chodzi boso po lesie, czyli same pozytywy :) Wpadaj na Dębiec, zapoznam, przejdzie Ci :)
Na pierwszy rzut niewyrafinowanego ludzkiego oko myślę, że Akiro z kocurnym potworem nie miałby szans ;) I myślę, że ostatnio mam nieco podobne nastawienie do świata :D Jak mi się to nie odmieni, to biada ludzkości...'']
Kot z przy słonecznej pogodzie zawsze bardziej straszny - kreski na oczach robią swoje :))
Wycinka do bani, a DDR-ka w sumie byłaby spoko ... gdyby drzew nie wycieli. Znaczy chodzi mi o nawierzchnie, bo umiejscowienie jest faktycznie bez sensu ;/.
Marecki - o, to Musial? Dzięki, nie rozpoznaję polskich gwiazdeczek :) Korniki już są niemodne, teraz obowiązuje "gospodarka leśna", o której sobie nagle przypomniano w całej Polsce :/
Roadrunner - zapach żywicy po wycince faktycznie potrafi być ładny, pamiętam z dzieciństwa, że mi nie przeszkadzał, bo wycinano jakieś pojedyncze drzewa, do tego robili to prawdziwi drwale, a wycinkę ciągnęły konie. Teraz wlatuje jeden Harvester i w kilka godzin nie ma połowy lasu :/
Taaa... Gdyby nie frustraci za kierownicami to po prostu bym miał w rocznym budżecie ileś tam setek na ewentualne mandaty, bo to tańsze niż nowe koła, ale niestety nigdy nie wiem jaki dekiel się trafi i czasem nawet ja wolę zjechać na te wynalazki i mieć spokój. I chyba o to właśnie chodzi projektantom :/
Próbowano w serwisie, ale zrobiono napęd pode mnie, czyli priorytetem na dwa większe blaty :) Podjadę za jakiś czas, może jak się napęd trochę zjedzie to będzie łatwiej.
Fajne czterołape na zdjęciach ;) Te śmieszki za miastem odbierają przyjemność zasuwania asfaltem, a w mniejszych miejscowościach to zazwyczaj kompletnie nieprzemyślany kostkowy koszmar z wielkimi krawężnikami na każdym przejeździe. Z tą małą zębatką to być może tylko kwestia innego ustawienia przedniej przerzutki (są tam m.in. śruby regulujące ograniczenie wychylenia).
Komu przeszkadzał świat bez śmieszek? Pamiętam lata 90., gdy się po prostu jeździło. Potem zaczęła się "Holandia", ale w wersji PL, czyli kostkowanie wszystkiego dookoła. Teraz z kolei nawet jak robi się coś z asfaltu, to przy okazji rżnie zieleń. I tworzy coś, co mało komu jest potrzebne, a tylko utrudnia życie świadomym rowerzystom...
Ja już po liftingu, życzę udanego u Ciebie :)
Kotka chciałem pogłaskać, ale uciekł - nie poznał się na swoim :)
U nas w mieście hejt (oczywiście na rowerzystów traktowanych jako całość), bo przy przebudowie jednej ulicy budowlańcy wywalają z niej stare drzewa pod durnostrojkę - nawet antyRowerowa Uć zaprotestowała. A tacy byli dedeerowcy!
Widzę, że mamy sezon na lifting Górali i Góralek ;)
A kot z piekła rodem, więc go następnym razem pomiziaj ode mnie!
JPbike - no właśnie ja znawcą jestem żadnym, kupiłem sugerując się dużym blatem, ale olałem kwestię suportu. No i mam :) W góry Czarnucha nie wezmę, bo się zajadę, ale faktycznie, na prostej lepiej mi się jedzie :)
Gizmo - ja tam nie wymieniam, oddaję i się "samo" robi :) Czarnuch jest rowerem na zimę, dojazdy do pracy oraz wyjazdów co jakiś czas w teren, jak na te wymagania wystarczy w zupełności.
Z tego co widzę - do Czarnucha kupiłeś korbę do roweru crossowego (duży blat 48z)? Jako znawca sprzętu - jest tyle rodzajów szerokości korb i suportów (nie masz za długiego?), no i z taką korbą przyzwoite średnie będziesz osiągał :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"