Dziki szorcik
Wpis dziś więc jedynie symboliczny, typowy szorcik, może jutro uda się skrobnąć coś więcej.
Najpierw wypad rowerem (trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabno - Żabinko - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań), który miał za zadanie głównie przewietrzenie łba przed ostateczną decyzją w temacie zawodowym. Prawie została podjęta, choć jeszcze nie do końca.
Potem spacer z Kropą po Dębinie. Mimo że się spieszyłem, udało się w końcu "upolować" coś, na co się ostatnio szykowałem, ale o tym jutro lub później :) W zamian będzie coś z wczoraj.
A potem już wypad z Żoną na obiad, którzy postawili nam moi Rodzice, którzy w końcu po szczepieniach mogli w miarę bezpiecznie przyjechać na agroturystykę tam, gdzie powinni, czyli do Radzewic :), z okazji naszej kolejnej rocznicy.
Przy okazji wpadły same Radzewice. Też o tym później :)
No dobra kilka zdjęć, niekoniecznie w widocznej wyżej kolejności. Najpierw wczorajsze oko w oko z dzikiem na Dębinie, jak zwykle mega pozytywne :)

Następnie kadr rowerowy ze "swojego" miejsca...

...i w końcu Radzewice, ale w ujęciu z Kropą. Pies aktualnie chrapie, bo nie dość, że bawił się w kombajn...

...to jęzorem mógłby śmiało robić za mopa :)

Tyle. Nie ma jak krótki urlop. Spaaaaać :)








