Pięknie dziś było. Dość wietrznie, ale pięknie, tym bardziej, że mamy, jakby nie patrzeć, wciąż miesiąc luty. I pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu łaziłem w zaspach...
Oczywiście ma to swoje minusy. Ale o tym pod koniec.
Sama jazda po wyspaniu się i wyczekaniu, aż zrobi się ciepło. Miłe to było wyczekiwanie :)
Specjalnie pojechałem do Grzybna, mając chętkę na sfocenie jakiegoś ptactwa wodnego. A tu kicha - lód na stawach, obiektów okrągłe zero. Postanowiłem więc lekko poszerzyć codzienny dystans i użyć koła ratunkowego, kierując swoje koła w okolice Żabna i Baranowa. Oj, opłacało się. Bowiem na starym drzewie ujrzałem drugi raz w życiu parę bielików. Wdzięcznie mi zapozowały :) Zauważyć je nie było jak zwykle łatwo - gdybym nie wiedział gdzie patrzeć, pewnie bym przeoczył. To te dwie kropki prawie na samej górze. Dodam, że już samo drzewo jest na tym zdjęciu na sporym zoomie. Niestety już uchwycenie w locie mi nie wyszło :/ Inne fotki. Polska klasyka... ...stojący jeszcze las w okolicach Pecny... ...sójka na krzaku... ...oraz jedna wielka masakra. Ludzkość dostała, przepraszam za wyrażenie, sraczki. A w sumie to nie przepraszam. Oto okolice WPN-u. Wszędzie, dosłownie wszędzie, tłok. Oczywiście odpuściliśmy wyjazd z psem w te okolice, poszliśmy na spacer na Dębinę. I przyznam szczerze, że błoto było tam najmniejszym problemem. Ja, jako osoba tolerująca ludzi dookoła siebie w umiarkowanej ilości, do tego uczulona na niedzielnych spacerowiczów z pyskami w smartfonach, wróciłem niemal z depresją. Gdzie ten mój ukochany las, po którym jeszcze niedawno chodziłem mijając się z dzikami i podpatrując drobne ptaki? :/ Oto kadry z najbardziej cywilizowanych fragmentów. Słów mówionych przeze mnie pod nosem tu nie zacytuję. Oto właśnie wspomniany minus. Tylko ludzie potrafią spowodować, że zatęskniłem za zimą... :)
Aha, a koronka pewnie zadowolona, nie tylko z zachowania bydła tydzień temu na Krupówkach w Zakopanem, ale i z powyższego. Dystans? Jaki dystans? - kupą najlepiej! Znów nas zamkną, jak nic.
Komentarze (17)
Lapec - będzie kolejka po krokusy aż do Zakopca. A w kolejce uściski i śpiewy :) Porównanie z mema w punkt. Dzięki w imieniu bielików :)
Evita - taki nie istnieje, a szkoda :) Kleszcze i ludzie są wszędzie.
Kolzwer - dziękuję :) Podejście do pandemii zostało zabite idiotycznymi decyzjami, które przestały być traktowane poważnie. Ale mimo wszystko jakieś resztki rozsądku pozostać powinny.
Cieplej to tłumy wracają, niestety w społeczeństwie też wiele się zmieniło odnośnie postrzegania pandemii i coraz więcej osób lekceważy zalecenia. Brawa za bieliki!
Dokładnie - każdy chce skorzystać póki może ... O ile tych w lesie, górach jak najbardziej rozumiem, to Janusze i Grażki na durnych Krupówkach to już istna poezja ... Tak jak w tym mem-ie co koleś sobie wkłada w szprychy kij i jęczy że się wywalił pfff. Jestem ciekaw jak w tym roku będzie wyglądać oblężenie krokusów na Chochołowskiej? :I
Evita - oj, z hotelami może być ciężko, coś czuję. Ewentualnie zostawią otwarte dla zaszczepionych, ale wtedy tylko Częstochowa, Licheń i Toruń będą oblegane :) Dzięki, wyjątkowo wdzięcznie bieliki pozowały. Własny las... marzenie... :)
Meteor - dokładnie, ja odpuszczam w weekendy swoje ulubione miejscówki, ale czasem się nie da, bo pies też gdzieś wyjść potrzebuje na dłużej. Ale czasem mam ochotę w drugiej ręce trzymać kałacha :)
Hotele jakieś niech tylko zostawią w Poznaniu otwarte na 6/7 marca ;]
Ale bieliki - pierwsza klasa! Jaka zmiana pozycji, frontem, z profilu, w okularach, bez.. no szacun! Są piękne. Ja też cierpię z powodu natłoku, ale nie stać na mnie na wykupienie 500h zalesionego terenu dla siebie ;D
Bieliki bomba! Następnym razem zamiast do Grzybna po ptactwo, pojedź na grzyby do Puszczykowa ;)
A ja jutro wreszcie wracam na dwa koła - w końcu piękną wiosnę zrobili chyba nie po te szlagiery typu "Covid, covid w Zakopanem - zaszczepiamy się szampanem!" ;)
A las niezasłaniany przez tzw. cywilizację Ci wróci już pewnie jutro, bo w tygodniu nawet przy ładnej pogodzie bywa (przynajmniej w moim miejskim lesie) pustawo.
Marecki - dobrze pamiętasz, raz już je widziałem. I masz rację - na tym samym drzewie, dlatego co przejeżdżam, to na nie zerkam, co łatwe nie jest :) Dopiero dziś to się opłaciło. No niestety, patrząc na zachowanie Polaków sami się prosimy. Żałosne.
Eliza - dzięki :)
Kamil - dziękuję, ale te moje piksele to jakaś trzecia liga :)
No miazga z tymi Bielikami. Tak w ogóle to kojarze u Ciebie juz takie orłowate combo..Nie zdziwiłoby mnie jakby było na tej samym drzewie. W związku ze słońcem i przedwiośniem pinokia już pewnie świerzbi by zamknąć lasy..Ludzie tylko mu ułatwiają, Z drugiej strony każdemu juz lekko odpierdala..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"