No dobra, udało się. Sam nie wiem jak, bo ten rok był bardzo specyficzny, ale jednak. Mam to z głowy :)
Wyjazd znów po odespaniu i najedzeniu się, czyli między jedenastą a dwunastą. Wcześniej nie tylko mi się nie chciało ruszać, ale i za bardzo nie było jak, bo w godzinach porannych padał śnieg z deszczem. W sumie aż dziw bierze, że później zrobiło się tak ładnie.
Nieładny był za to wiatr, który nieźle mnie dzisiaj przeorał, tym bardziej, iż było dość zimno. Na szczęście należy mu przyznać, że podczas powrotu był dość łaskawy i jako tako pozwolił nadrobić straty. Oczywiście jak na zimę.
Kibice mi się trafili :) Miło z ich strony. W tym miejscu dziękuję pustułce, która ładnie mi się zaprezentowała... ...sporemu stadku saren... ...oraz lecącym gdzieś żurawiom. Wizualnie prawie wiosna. Szkoda, że tylko tak. Te 20 000 pyknęło mi gdzieś tutaj, w centrum Trzcielina. Z tej okazji zatrzymałem się obok pomnika upamiętniającego pułkownika Andrzeja Kopę, bohatera Powstania Wielkopolskiego, pod którego dowództwem zdobyto między innymi Ławicę. Z okazji nadchodzącej rocznicy wybuchu powstania wiszą już flagi używane przez powstańców. Objechanie równika w dwa lata mogę uznać za odfajkowane. Mogę również odpocząć. Najlepiej na rowerze, o ile pogoda jeszcze pozwoli (a z tym może być różnie). Niestety czekają mnie jeszcze dopracowe gluty, czyli paskudztwo wybitne.
Komentarze (19)
Huann - dzięki, na przypadek zawsze można liczyć :)
Lapec - dziękuję :) U mnie chyba dystans się pojawił jako pokłosie walki z durnymi przepisami :)
No trudno, gratki za tak, czy siak dotychczasowy roczny przebieg mimo przeciwności (braku) lasu - i może uda się wykręcić przypadkiem ładny układ liczbowo-cyfrowy ;)
Jako humanista do kwadratu :) nie czuję liczb, ledwo ogarniam cyfry. W sumie te ostatnie nawet lubię, pod warunkiem, że za bardzo się przy nich nie kombinuje, zmuszając do jakiegoś całkowania czy innych zboczeń :)
Huann - oj, nie, nie, w takie detale bawić się nie będę :) Choć ładne toto, przyznam.
BUS - czyli pewnie już zrobione, znając życie :) Z góry graty!
Kolzwer - dzięki, dziwny rok, bo rowerowo pozytywny :)
Marecki - dziękuję. Z tą pustułką było tak, że już trzeci raz chowałem aparat, najpierw po sarnach, potem po żurawiach, aż w końcu ją zauważyłem, gdy miałem odjeżdżać. Miałem farta jednym słowem :)
Kamil - dzięki, mam nadzieję, że przeze mnie guza sobie nie nabiłeś :)
Gratuluję nie tylko kapitalnego i kosmicznego (przynajmniej dla mnie) rocznego wyniku kilometrowego jak i wspaniale ustrzelonej w bezkrwawych łowach - pustułki. Świetnie wykorzystałeś światło.
Roadrunner - też się zdziwiłem tym słońcem :) Dzięki. Widocznie im więcej pandemii, tym paradoksalnie nam, urowerowionym, lepiej. Zwierzęta są doskonalsze od ludzi, szkoda, że to one nie układają nam świata :)
Huann - no ja tej pewności nie miałem, ale dzięki za wiarę :) Jest tak jak piszesz: był rekord, można go pobić. Jak się uda to spoko, jak nie to... spoko :)
JPbike - dzięki. Wystarczy 50 kilosów dziennie, dołożyć do tego dojazdy do pracy i... jest :) Życzę, żeby Ci się udało :)
Eliza - dziękuję :) Ale do Twojego "na luziku" wiele, wiele mi brakuje :)
Miałem przeczucie graniczące z pewnością, że rok dwudziesty Cię nie pokona w kwestii dwudziestki - no i się nie pomyliłem! :) Co więcej, pewnie będzie więcej, a to znaczy, że (jeśli dobrze widzę) jeszcze więcej niż przed rokiem. A to chyba był dotychczasowy rekord, c''nie? ;)
Kuzwa ale pogoda..... Gratulacje 20kkm. Fakt w.brew.pozorom. w tym korona roku tez nastukalem sporo km jak na moje możliwości. Podziwiam zwierzynę ze.niezamarzają. szkoda ze.my musimy sie ubierac na rower
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"