Ekstremalnie :)

Wtorek, 22 grudnia 2020 · Komentarze(18)
Pobudka sponsorowana przez krople deszczu jest średnio lubiana przez rowerzystów, a już na pewno przeze mnie. Jednak wyjątkowo się nie obrażałem: po pierwsze chciałem się wyspać (miałem wolne), po drugie czekała mnie masa porannych rzeczy do ogarnięcia. Porobiłem zakupy, jedną sprawę załatwiłem telefonicznie, a nawet udało mi się zawitać na pocztę, żeby odebrać paczkę. Za trzy dziesiąta, czyli na sekundy przed godziną zero, czyli zmasowanym (a realnie: nieistniejącym, bo emeryci byli już wszędzie od kilku godzin) atakiem seniorów.

Wciąż padało, ale jakoś byłem spokojny, że w końcu przestanie. I tak się - o dziwo - stało. Mogłem więc przygotowywać tak siebie, jak i Czarnucha.

Finalnie wykonałem trasę: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosno - Borkowice - Bolesławiec - Dymaczewo Stare - Krosinko - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. TUTAJ Relive.

Na początek motyw świąteczny...
Grudniowy motyw obowiązkowy, Puszczykowo
...a teraz do sedna. Są osoby, które lubią wejść sobie nago zimą na K2, ponurkować z rekinami bez klatki czy zrobić przegląd uzębienia dzikiego lwa bez znieczulenia. Jednak to ja dziś dopiero pozwoliłem sobie na wyzwanie ekstremalne i skorzystałem ze WSZYSTKICH (!) możliwych DDD-rek po drodze. Wiem, jestem hardkorem :) Jednak raz w życiu, mając pod sobą ciężki sprzęt, można sobie pozwolić. Najciekawszym - i największym - wyzwaniem był przejazd przez centrum Puszczykowa. Zawsze jechałem drogą i już wiem, że wiele straciłem. Ten metr szerokości, kostka oraz wysokie krawężniki to nie wszystko. Są jeszcze fajne podpórki pod rower :)
Na MTB jeszcze się jakoś da, tylko po co? Puszczykowo
Tak, to naprawdę ciąg pieszo-rowerowy, Puszczykowo
Takie fajne podpórki pod rower na śmieszce :). Puszczykowo
Przeleciałem jeszcze to coś między Mosiną a Krosinkiem, oczywiście Łęczycę, jak i nowy wynalazek przy wjeździe (znów) do Puszczykowa. Jakiś czas temu było tam wiele protestów, bo według wstępnych założeń drzewa miały być wycięte w pień, na szczęście opór okazał się skuteczny. Powstało kostkowe gówno, ale przynajmniej zieleń ocalała.
Ta kostka już powoli odlatuje..., Puszczykowo
Kolejny szajs z terenów pozamiejskich, ale przynajmniej drzewa ocalały, Puszczykowo
Nie skorzystałem jedynie z gościnności śmieszki w Luboniu. Na to już nie miałem zdrowia :)

Gdy wracałem, nawet zaczęło się wypogadzać.
Droga w kierunku WPN
Na koniec jeszcze szaraczek...
Szaraczek
...oraz osiołki, lekko niewyraźne, bo z telefonu. Aparatu do zwierzaków dziś nie brałem.
Zaciekawione osiołki
Lekko niewyraźna miłość :)
Aha, dystans dziś z zegarka. Bo po raz kolejny "wodoszczelna" Sigma okazuje się badziewiem - sam licznik może faktycznie można wyprać (zdarzyło mi się niedawno), ale już styki nie. Tym samym mogłem oglądać, jak pędzę z prędkością... 0 km/h. Szajs jakich mało.
Jadę, a licznik stoi. Czyli
Jutro znów dwunastka :(

Komentarze (18)

Kostka na głowie oznacza, że nie ma jej już na DDR-ce. Zawsze jakiś plus :)

Trollking 22:05 wtorek, 29 grudnia 2020

No tak by było idealnie :). A darmość to ok, gorzej że możesz przy okazji negocjacji oberwać ... kostką brukową :P

Lapec 06:41 wtorek, 29 grudnia 2020

A gdzie solidarność i troska o współrowerzystów? :))) Darmość uszlachetnia, czy jakoś tak :)

Jest inne wyjście: drzewa i brak DDR-ek. Układ idealny :)

Po prostu emeryci byli wolniejsi, skorzystałem :)

Trollking 18:42 poniedziałek, 28 grudnia 2020

Co do komentarza DaruS-a; to Rowerowe Katowice też chciał mieć człowieka w Zarządzie Dróg - taaaa, społecznie to już wole po kostce jeździć :P.

I niestety: albo drzewa, albo kostka ;/. Jak patrze na okolice Parku Śląskiego i bitumiczną, pofalowaną DDR-kę to mi się odechciewa inwentaryzować ...

BTW: Oj ... 9:57 i jeszcze Cię dziadki nie zamordowały? Świat normalnieje ?:DDDD

Lapec 08:49 poniedziałek, 28 grudnia 2020

Oj, NIE przyda się :)

Trollking 21:45 środa, 23 grudnia 2020

Z jednej strony dobrze, że drzewa nie zostały wycięte.. A ścieżka z kostki też się przyda :)

anka88 21:35 środa, 23 grudnia 2020

Dzięki :)

Trollking 21:13 środa, 23 grudnia 2020

Spoko zwierzyniec po drodze. Dziki królik wygrał.

grigor86 19:44 środa, 23 grudnia 2020

Huann - dzięki :) Stare Sigmy wciąż żyją, szkoda tylko, że mało co się z nich można dowiedzieć. W zamian mamy wypasione, które nie działają :)

DaruS - Poznań już od dawno robi wszystko tylko asfaltowe, z zerowymi progami. Co z tego, skoro gdziekolwiek się nie ruszyć poza miasto to na zadupiach rosną takie kwiatki. I nie ma jak tego powstrzymać :/ Taaaak, DDR-ów nikt nie ogarnia :)

Roadrunner - hehe, jest to jakiś sposób :) Dobre piwko nie jest złe, a nawet złe piwko... nie jest złe :)

Trollking 19:28 środa, 23 grudnia 2020

Brawo, za rozruch, u mnie taka hujoza że pije piwo i mam Wy....ne na rower hahahah. Oglądam jak inni jeżdżą :P:P:P:P:P POZDROOOOOOOOO

Roadrunner1984 16:54 środa, 23 grudnia 2020

Rozumiem doskonale słownik, ja też DDR-ów nie ogarniam ;)

huann 15:08 środa, 23 grudnia 2020

Słownik nie ogarnął DDR ki

DaruS 10:09 środa, 23 grudnia 2020

U nas już od lat nie budują dyrektor z kostki, a i o dziwo krawężniki jakieś takie bardziej przemyślane. Może to dlatego że stowarzyszenie Rowerowy Toruń ma człowieka w Miejskim Zarządzie Dróg. Ta waska Darka z parkingiem bez paska zieleni... nie trzeba być mądrym żeby na to nie wpaść, iż to nie zagra... wystarczyłaby gdyby taki urzędnik z projektantem wsiedli na rower i przejechali się po mieście...

DaruS 10:08 środa, 23 grudnia 2020

Fajne zwierzątki, jak zwykle :)
Moja Sigma (ta "wsuwana") śmiga bezproblemowo dwudziesty rok.

huann 23:33 wtorek, 22 grudnia 2020

Eliza - dzięki w imieniu osłów :)

BUS - to na 100% kwestia styków między koszyczkiem a licznikiem. W suche dni śmiga. Wystarczy jednak kilka kropel deszczu i dupa. Nie ma co, szajs teraz robią. Starsze modele faktycznie nie miały tego problemu :)

Kolzwer - więcej tego nie powtórzę, to był jednorazowy hardkorowy test :) Tak, to może być królik, latał taki w pewnym miejscu, o którym może jutro wspomnę, bo dziś za dużo fotek jak na jeden wypad było :)

Trollking 21:56 wtorek, 22 grudnia 2020

To prawdziwy hardkor :)) Ja tylko , jak jeżdżę rowerem miejskim robię sobie takie testowe jazdy śmieszkami, sam rower i tak wolny, więc jak ddr-ki go spowolnią wiele to nie zmienia. W Sigmie potrafi uszkodzić się jeszcze kabelek, zaraz przy podstawce licznika.
Ten szarak wygląda mi na dzikiego królika, ma bardzo krótkie uszy.

Kolzwer205 20:10 wtorek, 22 grudnia 2020

Jest wiele powodów dla którego może nie łapać:

zobacz stan licznika z tyłu, stan wtyczki do licznika.
Przejrzyj czy kabel jest cały
zobacz czy magnes na szprysze się nie przestawił
sprawdź sensor na widelcu
w najgorszym wypadku awaria licznika choć gdyby go rzeczywiście zalało nie miałbyś nic na wyswietlaczu lub "cuda"

podczas robienia tych wszystkich czynności sprawdzaj na sucho czy łapie ruszajac rowerem przód tył aby magnes z sensorem się szybko stykały

Ja mam starszy model Sigmy już na obrotliwym wpinaniu
i jeszcze starszy na wsuwanym

Nigdy nie narzekałem na ich wodoszczelność, często myłem je pod kranem

BUS 19:26 wtorek, 22 grudnia 2020

osły czaderskie ale szarak rządzi:)))

eliza 19:23 wtorek, 22 grudnia 2020
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa luzla

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]