No i zaczęła się gehenna. Poranne wstawanie, przedpracowe gluty, marznięcie, niewyspanie, no i dwunastka w robocie. Jak ktoś teraz przy mnie żartuje, że w pracy najgorsze jest pierwsze osiem godzin, a później już luz, to... to nie jest, kurna, śmieszne :)
Jeszcze jakiś czas temu mogłem przynajmniej pooglądać sobie fajne wschody słońca. Dzisiaj miałem bogatszy pakiet: najpierw ciemność, a potem mgła. W sumie różnica niewielka.
Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - granica ze Szczytnikami, tam nawrotka i swoimi śladami do Dębiny, skąd jak zwykle do centrum. Ostrożnie, bez szarżowania, bo drogi jeszcze przemarznięte. TUTAJ Relive.
Fotki dziś tylko takie, żeby były. W sumie wstyd dodawać, mimo że chociaż jedną można uznać za lekko filozoficzną, bo dotyka granic Poznania :) Nawet Wata paskudna... ...już nie pisząc o Dębinie. Wczoraj, gdy było tak samo paskudnie, udało mi się przydybać sikorę modrą. Niestety, bez słońca nawet zdjęcie tak bogatego w barwy ptaka wychodzi blado i nieostro. A podczas powrotu, przy minus jeden na termometrze, minął mnie pan, któremu było za gorąco. I jak tu nie wierzyć w globalne ocieplenie :)
Dzięki, tam - i tylko tam - następnym razem skieruję to białe gówno :) Jak widzę to blisko przedszkola, dzieci się ucieszą. A może i zasypie pobliską DDR-kę i będzie spokój :)
Lapec - z chęcią, ale musiałbym prosić o dokładny adres, żeby wysłać tylko tam, bo często przez Skórzewo przejeżdżam :) Jakaś dziwna ta definicja upału, jak na moje zaczyna się jakieś pięć stopni wcześniej :)
Roadrunner - ale biegaliście topless? :) W wojsku nigdy nie byłem, na szczęście, choć łatwo uniknąć go nie było, trzeba było iść na studia. I tak planowałem, ale to motywowało dodatkowo :)
Domyślam się :). Jak jednak spadnie, to weź go kopnij do Skórzewa, bo dzieci Kuzyna marudzą że na sanki chcą :P
Upałów latem również nie musi być :) Upał => "okres co najmniej 3 dni z temperaturą przekraczająca 32,3 stopnie". Niech będzie 31*C, a co mi tam - niech stracę ;))))).
Kolzwer - czyli u Ciebie jednak na bogato :) Zimno mi się zrobiło jak robiłem tę fotę - ledwo wykonaną, bo mi łapy zamarzały :)
Lapec - wyjątkowo się z Tobą nie zgodzę, mimo wiele wspólnych poglądów :) Śniegowi przez całą zimę oraz upałowi przez całe lato mówię zdecydowane NIE :)
I właśnie dlatego, jako naczelny ciepluch Rzeczpospolitej wole żeby od grudnia do końca lutego było pół metra śniegu i z minus dziesięć :). Przynajmniej nie było by dylematów czy jeździć czy nie ;]
Fakt, dużo rzadziej można je spotkać. U mnie rządzą aktualnie bogatki, jest ich o wiele więcej i łatwiej je uchwycić, bo te modraszki jakby się szaleju najadły :)
Dopiero dziś widziałem w swoim ogrodzie Modraszkę. Słoninkę wcinała. Zwykle przylatują Ubogie lub Bogatki, nie licząc oczywiście stada wróbli i czasem na chwilę dzięcioła dużego. Modrą po raz pierwszy dostrzegłem, Na fotkę nie było sposobności.
Modraszka przypomniała mi historię sprzed lat, gdy mieszkając w domku miałem w ogródku zamontowany na zimę karmnik dla Sikor. Przylatywały m.in. Bogatki i Ubogie, ale ponieważ Bogatki były większe, więc przepędzały Ubogie. W ten sposób mimowolnie przyczyniłem się do zwiększenia rozwarstwienia społecznego wśród Sikor, bo Bogatki się wzbogacały, a Ubogie - pauperyzowały!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"