Przedwczoraj zima, dziś przedwiośnie. Oszaleć można. W sumie byłoby teraz idealnie, gdyby nie nieodłączny element takich nagłych zmian, czyli silny, a nawet bardzo silny wiatr. Był tak męczący, że olałem walkę i po prostu cieszyłem się ponowną możliwością jazdy szosą. No i temperaturą - dziesięć stopni to mój ideał o tej porze roku.
Wyruszyłem późno, bo jak zwykle priorytetem było wyspanie się. Generalnie znów sukces w tym temacie. Zawsze jakiś :)
Miły gest ze strony śniegu. Przestał istnieć :) Mam nadzieję już na zawsze. W Mosinie - prócz masakrycznych korków - zakwitła szopa śniętego Mikusia. Z aniołem gratis. No i bonusik: udało mi się jako tako uwiecznić myszołowa. Nie było lekko, musiałem zatrzymać się sporo wcześniej, schować za drzewem i cyknąć fotę. Czujny cwaniak po chwili i tak mnie zauważył i odleciał. Jeśli dobrze liczę, wpadło mi dziś dziewiętnaście tysiaków w tym roku. Na dwadzieścia się nie nastawiam - może być różnie, jeśli się uda to super, jeśli nie - trudno.
Komentarze (17)
Ale przecież mam rodzinę :) Żonę i psa. Dzieci nie chcemy, nie czujemy tego. Wystarczy, że ostatnio sporo przyjaciół i znajomych się sklonowało, być może któraś latorośl w przyszłości poda wujkom na starość do łóżka szklankę piwa :)
Lapec - dziękuję, ale póki co nie przyjmuję :) Lepiej o Babkach nie czytać, szczególnie gdy ma się słabe nerwy. Zamiast tego podjechać pod ich siedzibę czymś wielkim, zaorać, nasadzić i nie ruszać do końca świata :)
Roadrunner - chyba był już po, bo zgrabnie i lekko się uniósł po chwili ;) Dzięki, no co zrobić, jak się jest nałogowcem? :)
Ja już napisze że graty kolejnej "dwudziestki"!! A co :).
Rzepak jest spoko, ale na dłuższą metę to wole jednak drzewa i lasy oglądać :). Widzę też że jeszcze mam zaległość z gluta na Babkach - nie wiem czy czytać ... ;)
Polecam z tydzień, bo wtedy dopiero można ocenić realia. Może być tak, że trafisz na dwa dni wietrze lub nie - i co wtedy? A prawda jest taka, że w większości Polski wieje podobnie, ale im mniej drzew, tym bardziej jest to odczuwalne - a tu jest wybitnie polnie. Aha, no i na mtb wiatr nie wkurza tak jak na szosie.
Spoko pisz. Nikt Ci nie zabrania! Jak będę to ocenie te twoje warunki, co i jak. Jakieś 2-3 dni może znajdę, chodź płaskości to nie mój klimat! U nas niby pagórki jakieś są, ale to i tak płasko, a niektórzy na nie i tak narzekają. Eh.
Gizmo - skoro dla Ciebie to masaż, to się nim delektuj. A mi daj prawo pisać to, co chcę. Na wielkopolskich pustyniach wiatr jest na tyle upierdliwy, że będę o nim wspominał. Ja Ciebie nie pouczam, co masz uważać ani odczuwać. Będę wdzięczny za to samo. Dzięki z góry.
DaruS- rekord to ja zrobiłem rok temu, więc nie mam ciśnienia :) Ale jeśli dojdę to tych dwóch dyszek, będzie spoko. Tak jak piszesz - wszystko zależy od pogody. No i pracy (te cholerne dwunastki)...
Kolzwer - dzięki i dzięki :) No i ponownie gratki za rekord!
Taka temperatura + wiatr (oczywiście podmuchy w granicy rowerowego rozsądku) nawet lepsza, niż bezwietrzne mroźne dni + lód. Ja o takim przebiegu jak 19, czy 10 tylko mogę pomarzyć, czasu niestety brak, by wszystko pogodzić, dlatego tym bardziej podziwiam. Mój mały rekord km jednak wypalił, bo pobiłem rekordową statystykę 7,6k km z 2018 roku. Drapieżniki to cwane bestie, dobre ujęcie.
A co przeszłość ma do teraźniejszości? Teraz jest teraz. Odwołania do siły wiatru są najlepsze do miast z większymi wysokościami niż Poznań czy Kato. To co uważasz za mocny wiatr w gruncie rzeczy jest tylko delikatnym masażem. Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy!
Huann - ja tam w Maku zjadam (ewentualnie!) fryty oraz genialne (muszę ze smutkiem przyznać) McFlurry, więc wolę określenie: zzumowane :) Dzięki. W szopie zero klientów, ale na zewnątrz nieśmiałych sporo się kręciło, w tym oczywiście segment <5 (czy ileś tam, nie odróżniam) lat w nadmiarze :)
Gizmo - coś tam wiem, bo od bachora po tym Karpaczu sobie kręciłem i chodziłem. Ale porównywanie wiatru zimą w górach z resztą kraju (może prócz morza) to jak myśląc "państwo prawa" wybrać Polskę w roku bieżącym. No za cholerę nie pasuje :)
Co Ty wiesz o wietrze! Taki wiatr to nie wiatr. Polecam udać się obecnie do Karpacza - tam to wieje. U nas na nizinach to jakieś malutkie podmuchy są, i cieszmy się nimi!
Są dwa uda: uda się, albo się nie uda - ale się uda :) Myszołów pięknie powiększony, jak mawiają w Maku o zestawach ;) Szopa - dopuszczalna ładowność max 5 osób zewnętrznych ;D
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"