Wiatr się dzisiaj trochę uspokoił. Co prawda cudów nie było, bo pomagać nie chciał ani przez moment, ale jednak jechało się zdecydowanie bardziej komfortowo niż ostatnimi dniami.
Duło z zachodu, postanowiłem więc wykonać "kodominium": Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań. Relive, zgodnie z tradycją ostatnich tygodni, brak.
Prócz tego, że trasa jest, wrrrrróććć, była fajna i malownicza... ...to jej masakrowanie trwa. Drzew wciąż ubywa, a gówniana śmieszka powoli ukazuje swe oblicze :/ Tu było na przykład pięknie i zielono. A jest orka na ugorze. W Stęszewie wyprzedziłem parkę osakwionych na maksa rowerzystów. W locie zapytałem, dokąd jadą, bo wydawali się długodystansowcami. Jak się okazało, po polsku byśmy sobie nie pogadali, bo byli Niemcami, jadącymi przez Polską aż do Estonii, oczywiście wciąż na dwóch kółkach. Życzyłem powodzenia, otrzymałem sympatyczne uśmiechy i pozdrowienia, które - jak pewnie zagulgotałby na jakimś wiecu obecny prezydent lub inny nacjonalistyczny tandeciarz, który dla wygrania wyborów widzi populistycznie tylko dwie, wygodne dla niego i elektoratu barwy - były podstępne i mające wpływ na elekcję w PL. Kto wie, może nawet w tych sakwach mieli ukrytego Tuska? :)
Tyle o kręceniu. A, może tylko dodam, że do pracy dojechałem ponowie rowerem.
Teraz druga porcja fotek z ZOO, nawiedzonego przedwczoraj. Tak jak pisałem, poznański przybytek ma misję ratowania zwierząt - między innymi stało się tak z Cisną, znalezioną w Bieszczadach po tym, jak ktoś zabił jej matkę, oraz kilkoma innymi niedźwiedziami zabranymi z cyrków. Udało mi się uchwycić dwa: jednego śpiocha oraz niewyraźnego drugiego (a chyba nawet niewyraźną) głęboko w leśnych odstępach wybiegu. Z innych śpiochów: susły, wypuszczane regularnie co jakiś czas na wolność... ...takin złocisty... ...nilgau... ...czy jak zwykle żyjące swoim życiem tapry. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jak to jest mieć ciężko w życiu, wystarczy spojrzeć na baktriana... :) Ale są i chwile radości. ...tym bardziej, że rośnie młode pokolenie. Inne kopytne: Wyspa lemurów jest super zrobiona właśnie dla nich, ale człowiek bez zooma nie ma co "podchodzić". Podobnie w przypadku woliery orłosępów. Na koniec dziób marabuta, najprawdopodobniej najbrzydszego ptaka świata, zresztą krewniaka bociana... ...oraz puchacz. Pan puchacz. Niby śpiący, a czujny :) Koniec ZOO-relacji na dłuższy czas :)
Komentarze (14)
JPbike - pytałem, na szczęście będzie asfalt. Co i tak nie zmienia faktu, że szlag mnie trafia, gdy myślę o całej tej inicjatywie :/ Aha, zabrali się za wykańczanie tego kostkowego czegoś w Witoblu - znaczy się, że tam jednak będzie koszmar nad koszmary :(
Roadrunner - dzięki wielkie! :)
Ania - zgadzam się, zwierzaki są przepiękne. No, może prócz marabutów :)
Lapec - granaty pół biedy, pewnie tam mieli polskie obozy zagłady :)
Evita - a to to już w ogóle antypolskość, czy coś takiego, w pigułce. Sakwowej :) Baktrian raczej w pozycji "półtrumienka" :) A polecam, polecam, przynajmniej póki rządzi tam aktualna pani dyrektor, bo pokazuje prozwierzęcą twarz ZOO. Zresztą inne ogrody jej za to nie lubią za bardzo :) Są niestety i tu relikty przeszłości, czyli jakieś stare woliery, ale mam nadzieję, że ich zniknięcie to tylko kwestia czasu.
Meteor - żeby dać zarobić ZOO, bo przecież nie BS-owi :)
Grigor - obowiązkowo, musicie się wybrać :) Dzięki. A niedźwiedzie mają tu zdecydowanie lepiej niż w cyrkach, choć nie jest to oczywiście środowisko naturalne.
Złapać sowę? Jak Ci taka pierdolnie ze szponów to gęby nie znajdziesz :D toto potrafi upolować sarnę ;D
a co do tego ścierwa w Dymaczewie, hmm... ile to ma szerokości..? Jak mniej niż 1,5 metra... :D zmierz długość roweru od czubka koła przód to czubka koła tył. Wyjdzie koło 1,6 metra. Potem zmierz rowerem to ścierwo. Mam nadzieję, że budują coś niezgodnego z przepisami.
Puchacze i inne sowy sa kapitalne. Moje marzenie to własnie złapaś gdzieś sówkę na wycieczce Płomykówkę, albo włochatkę). Orłosęp z tego co wiem to wyjątkowo duże bydle, chyba tylko Harpia z drapieżnych jest większa.. A co do sakwiarzy, to według mnie to wysłannicy Merkel na nasze wybory :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"