Dziewicza facelia i łyski na widoku :)
Wiało wciąż paskudnie, wciąż z północnego wschodu, więc ponownie za mną dwukrotny kursik przez całej miasto. Trasa w konkretach: Dębiec - Wartostrada - Jana Pawła - Hlonda - Chemiczna - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Miłostowo - Główna - Hlonda - Jana Pawła - Wartostrada - dom. TUTAJ Relive.
Mimo już sympatycznych temperatur, specjalnie komfortowo to mi się nie jechało. Wmordewindzik swoje, koreczki swoje, światła tym bardziej swoje. Ot, wyjazd odbyty i tyle. Facelia wciąż trzyma się mocno...


...a wielkopolskie widoczki (między innymi na Dziewiczą Górę) są wciąż niby nudnawe, a cieszą oko kolorami.




Dystans zawiera dojazd do pracy.
Ok, tytuł wpisu częściowo rozszyfrowany. Idziemy dalej. Obiecałem wczoraj wkleić jeszcze foty z wizyty na wieży widokowej na Osowej Górze w Mosinie, więc w te pędy nadrabiam zaległości. Cóż, mam słabość do tego miejsca :)




Zoom na centrum Poznania z plus minus 20 kilometrów może do najwyraźniejszych nie należy, ale coś tam widać.

Przy okazji "upolowane" stadko łysek. Młode gnojki o mało nóżek nie połamały, żeby dorwać się do żarcia. A matka dzielnie dokarmiała "z dzioba".




No i smaczek nad smaczkami - znalezione gniazdo młodych sójek. Nie napiszę gdzie, żeby nie przeczytał tego ktoś niepowołany, kto tu przypadkiem zawita (oczywiście nie chodzi mi o żadnego z BS-owiczów). Niech maluchy dorastają w spokoju :)









