Eh. Tliła się gdzieś głęboko we mnie niczym nieuzasadniona nadzieja, że w tym roku jakimś cudem upały ominą ten piękny (przyrodniczo) kraj. No ale niestety - przyszły, na razie chyba na szczęście na krótko, już teraz nieźle mnie traumatyzując. Zapomniałem, jak to jest jechać z jajecznicą pod kaskiem, poruszając ledwo noga za nogą, mając kilka razy ochotę pieprznąć rowerem gdzieś w krzaki. Nie zrobiłem tego chyba tylko dlatego, że wyruszyłem na wschód, gdzie nie tylko krzaczka, ale nawet większej kępy trawy nie za bardzo uświadczysz, za to pola mieszają się z polami, gdzieniegdzie ewentualnie jeszcze zahaczając o pola. Jednym słowem: patelnia.
Trasa standardowa, choć sprawdzana głównie w normalniejsze dni: Dębiec - Wartostrada - Jana Pawła - Malta - Warszawska - Miłostowo - Antoninek - Swarzędz - Jasin - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - dom. TUTAJ Relive.
Jedynym miejscem, przy którym się zatrzymałem, była poznańska Malta. Raz, że o dziwo tłumów tam dziś nie znalazłem, dwa, że tylko tam była jakakolwiek zieleń, trzy, że wtedy jeszcze miałem siły na cokolwiek :) Kilka fotek wpadło, do tego pojawiło się sporo statystów, bo jakieś treningi wioślarskie trwały w najlepsze. Jeśli taka normalność ma tam wracać, to jestem za. Rodacy drodzy, wszystko już dobrze, nie martwmy się wirusami, problemami wielkiego świata. Najpierw nauczymy się ogarniać proste komunikaty zawarte w piśmie obrazkowym. Wiem, za wiele wymagam :) Wróciłem tak zmasakrowany temperaturą oraz wiatrem, który wzniósł się na swoje największe wmordewindowe możliwości, że musiałem się na pół godziny połóżyć. Dobrze, że dziś wolne, Nienawidzę upałów, zdecydowanie wolę mrozy, które są mniej groźne dla mojego życia. A dzisiaj był nawet przerażający moment, gdy temperatura byłą równa aktualnej prędkości. Brr... W związku z powyższym koniec wpisu na dziś. Moja kreatywność jest w takie dni równa zeru. Odwrotnie niż wskaźnik na termometrze :)
Komentarze (14)
Tak sądziłem, że przyuważysz owego mistrza drugiego planu :) Spacerek słuszny, ale mnie by pewnie po takowym przy tej temperaturze musieli zeskrobywać z asfaltu :)
Oj tak, las był dziś jedynym rozsądnym wyborem. Problem w tym, że zapewne uważało tak 99,999% mieszkańców Poznania, więc mając do wyboru sam upał kontra upał z kawałkiem cienia, ale za to z ludźmi, wybrałem to pierwsze :)
U nas w piątek było najgorzej... pojeździłem trochę tylko rano i wieczorem, a i tak tylko dlatego że musiałem. Dziś ze 2-3 stopnie mniej, ale też byśmy się nigdzie nie ruszali, ale trzeba było podrzucić Klu do lasu, a jak odbieraliśmy ją, to skoro już byliśmy w lesie, to zaszyliśmy się w nim i zalegliśmy doczekać do wieczora.
Grigor - dzięki :) Co do zdjęć 35+, to oponki 25c pomagają, bo wtedy ta prędkość wydaje się mała :)
Kamil - coś mi się kiedyś obiło o oczy, że raz była jakaś akcja pouczania łazików. Ale nie wiem kiedy i w sumie też nie jestem pewien, czy coś mi się nie przyśniło. Póki co biorę to na siebie :)
U mnie na śląsku jebło dziś takim upałem że japier. hehehheeh także nie jesteś sam. Afoty zoomu jeziora i miasta Mega bardzo mi się podobają :D:D:D:D:D
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"