Dzisiaj już normalny dzionek, żadnych szkoleń, czyli trzeba się było pojawić w robocie o normalnej porze. Kiszka :)
Oczywiście najpierw na rower. Musiałem przeprosić się nawet od wczorajszego powrotu z roboty z długopalczastymi rękawiczkami, bo jazda przy zimnym wietrze i sporym chłodku bez nich do komfortowych by nie należała. Nie ma co, jak mam pewien dystans do ludowych porzekadeł, to ten o Zimnej Zośce zdecydowanie ma sens. Brr.
Z trasą nie kombinowałem, wykonałem jedynie opcję w tę i z powrotem, z Poznania przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Krosinko i Dymaczewo do Będlewa, gdzie wykonałem nawrotkę. Celem było sprawdzenie, czy może jakimś cudem nie odblokowali mi opcji na powrót do "kondomominium", ale niestety, jeszcze nie - jednak chyba idzie ku dobremu, bo walały się pachołki i nowo pomalowane linie.
W Krosinku dogoniła mnie parka szoszonów, ale takich dziwnych, bo miłych :) Pozdrowili, więc podłączyłem się do peletonu i nawet dałem dość długą zmianę, a gdy podziękowałem w Będlewie za współpracę to odkrzyknęli, że życzą mi miłego dnia. Brawo - o to chodzi!
Fotek dziś mało, bo nawet nie było się po co zatrzymywać. A i ochoty za bardzo, bo wiało solidnie. W zamian zdjęcia, które zapomniałem wkleić wczoraj - gdy zatrzymałem się, żeby zrobić ujęcie na pole, nagle zauważyłem, że ktoś się na mnie patrzy. Tu zadanie dla spostrzegawczych :) Chwilę później było już łatwiej. Jeszcze z zaległości. A co, polecimy hurtowo. Jakiś czas temu pisałem, że ku mojemu zdziwieniu Straż Miejska napisała do mnie, że zgłaszany przez formularz kontaktowy ranny gawron został odratowany. Troszkę później przy wejściu do mojej klatki zobaczyłem gołębia, leżącego na grzbiecie, żywego, ale ewidentnie rannego. Oczywiście na infolinię SM dodzwonić się nie dało, powtórzyłem więc znaną już procedurę. No i... znów się udało. Miło, że to jednak (chyba) działa. Albo poszedł automat :)
Dystans zwiera dojazd do pracy.
Komentarze (16)
Wiarę w co? Hehe :)
Brawo więc dla Ciebie, a i dla tych od eko! Dla pani wet już niekoniecznie :)
Przywracasz mi wiarę w człowieka, Tom! Z usług Eko-patrolu już kilka razy korzystałam ( wiewiórki, jaskółka ) i przekazywałam maluchy z nadzieją, że jednak tam dotrą... Najmniej znośnie przyjęła mnie pani veterynarz w małej lecznicy, która prychała, że rannego gołębia przyniosłam ( wieczór, więc patrol by nie przyjechał ). Fajnie, że dodatkowo odpisali ( widać nowe "zachodnie" procedury :))
Lapec - nie no, aż tak źle nie jest: pozdrawia jak na moje 60%, oczywiście jak jadę w kasku i pełnej zbroi :) A co do listu to dostałem go... mailem, już jakiś czas temu. Po prostu nadrobiłem zaległe tematy w tym wpisie :)
Huann - to ja jeszcze raz ją potwierdzę :) Pani ma zdecydowanie serducho do zwierząt.
Ania - a dziękuję, robię co mogę, oczywiście jak na moje skromne możliwości :)
@TR. - ZOO w Poznaniu stało się niedawno medialnie szeroko znane dzięki akcji z tygrysami, co je ktoś chciał do Rosji nielegalnie zawieźć, a ZOO je uratowało - więc tym bardziej się nie dziwię Twojej opinii :)
Rowerowo pozdrawia u nas jakieś 25% mijanych osób, w górach za to około 90% :). Wniosków nie będę wysuwał jednak heh. Zgadza się, kto se założył sklep rowerowy to teraz będzie spał na kasie => wszystko schodzi na pniu i dochodzi do tego że rowery trzeba zamawiać i czekać xD.
BTW: Kij z tym że Straż działa, Poczta Polska Ci przysłała list w mniej niż miesiąc :O - też widać prężnie pracują :D
Poradzę - w poznańskim ZOO uznam przynajmniej flamingi za normalność, bo emu nie ma :)
Przy okazji dodam, że mam wielki szacun dla pani dyrektor owego ZOO za podejście prozwierzęce, co nie jest niestety normą, tak w Polsce, jak i na świecie.
Ciężko, żebyś się całym alfabetem kłopotał - niech inni się też wykażą! Chyba, że się akurat napatoczy jakieś bezdomne emu, albo flaming - no to już nic nie poradzisz.
Informacje o gołąbku, a wcześniej gawronie uskrzydlają nie gorzej niż Red Bull! A nawet znacznie lepiej :) Skoro już ratujesz ptactwo na literę "g", to teraz czas na jakąś gąskę!
Ekopatrole z natury są fajne. Szkoda tylko, że nie ma do nich jakiegoś oddzielnego kontaktu, wszystko idzie przez główną SM, zajętą ściąganiem blokad :/
Zgadza się - kiedyś było przez cały rok tak, jak teraz jest zimą - jeżdżą ci, którzy naprawdę wiedzą, o co chodzi w tym sporcie. I 99,999999999% się pozdrawia. A teraz znów podobno moda na rowery wzrasta, więc będzie jeszcze gorzej.
Też mam pozytywne wrażenia z współpracy z ekopatrolem Toruńskiej straży. Jednak coś robią. A co do rowerzystów to kiedyś czyt 5-8 lat temu na szlakach lesnuch i ścieżkach było tak jakoś sympatyczniej i kulturalniej. Jakiś taki większy szacunek był dla wspolnego hobby, choć nieraz tak innego gdy jeden woli szosę a inny jakieś grawitacyjne downhille. Ale rower to teraz jakby moda? Więc i rowerzyści są różni.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"