Główka pracuje. Dziś o dziesiątej rano miałem być na wirtualnym szkoleniu, ale przepisałem się na godzinę trzynastą. Otrzymałem dzięki temu możliwość dłuższego wyspania się i posiedzenia w domu, bo po co się szkolić w pracy, skoro można w komforcie? Pies zyskał spacer, a ja w robocie pojawiłem się sporo po południu. Tak to mogę robić :)
Oczywiście byłem też na rowerze. O dziwo po wczorajszych deszczach nie było już ani śladu, w zamian pojawiło się błękitne niebo oraz... chłodek i mocny wiatr. A jak :)
Najpierw widoczki wiosennej codzienności... ...ale szybko skupmy się na fenomenie, który przyuważyłem z drogi pomiędzy Trzcielinem a Dopiewem. Zatrzymałem się, że by zobaczyć, co za małe kropki widzę hen, hen daleko, tam, gdzie na rysunku są oczka :) Oczywiście mało co dało się dostrzec, więc w ruch poszedł zoom. I szczerze mówiąc oniemiałem. Najprawdziwsze na świecie... muflony! Nie powiem, nie spodziewałem się takiego widoku :) Muflony nie były na uwięzi, tylko wolne latały sobie po polu. Doczytałem potem, że faktycznie, kilka lat temu sprowadzono te zwierzęta do Wielkopolski, między innymi w okolice Dopiewa i świetnie się zaaklimatyzowały. Oczywiście mendy zwane myśliwymi już sobie zapewniły możliwość odstrzału co jakiś czas, ale to zupełnie inny temat. Jako człowiek wychowany z górach (co prawda takich, gdzie tych czworonogów na pierwszy rzut oka nie uświadczysz, ale podobno gdzieś są), przeżyłem szok poznawczy. Myślę, że nie tylko ja :)
Dystans zawiera dojazd do pracy, bo w końcu do niej dotarłem.
Komentarze (21)
Dzięki! Powiem więcej - ja nigdy muflona nie widziałem w Karkonoszach, a tu całe stado. Wielkopolska wciąż mnie zaskakuje :)
Dzięki Evita - ale to stare bardzo, sprzed lat i gdyby nie Muflony Trollkinga to w życiu bym sobie nie przypomniał, że coś takiego kiedyś nabredziłem :D
O kurczę (to tak w temacie), jako istota potrafiąca posługiwać się jedynie prozą (zbyt często paskudną) mogę jedynie wyrazić szacuneczek i potwierdzić, że tworzyć wiersze w Łodzi to jest Coś - tradycja zobowiązuje :) Brawo!
Takie coś kiedyś napisałem (a właściwie przerobiłem ze znanej chyba każdemu wersji) - jest to zupełnie bez sensu, ale że o muflonie i do rymu, to już wkleję, no trudno:
"Muflon i Teflon w jednym stały garze Muflon na górze, a Teflon na dole Teflon spokojny - nie wadził nikomu Muflon najdziksze wyprawiał swawole!
tuż nad powierzchnię ciągle wypływał: to róg, to ogon – między nać, koperek, wywracał koziołka (którym wszak nie bywał!) beczał a trąbił pośród cynaderek.
znosił to Teflon, nareszcie nie może; skleił się z Muflonem i prosi w pokorze: - zmiłuj się waćpan, fikaj ciut mniej nieco, bo mi z gara na ziemię twoje części lecą! - a na to Muflon: - wolnoć, baranie, w swoim saganie.
cóż było dymić? Teflon ani pisnął, wrócił na dno (pokrywkę wpierw nieco docisnął). nazajutrz Muflon wciąż się w garze chlapie, a tu z dna samego coś zada mu drapie! fiknął z sagana, patrzy przez dziurę -be! me! – coś mętno. spogląda przez lurę i widzi... cóż tam? w kotle same Drobie, a Teflon z wędką siedzi na dnie sobie. - co waćpan robisz?! – Kury sobie łowię. - ależ, mospanie, mnie szkodzisz na zdrowie! a Teflon na to: - wolnoć, Muflonie na swym zagonie!
Zaś z tej powiastki morał w tym sposobie: jak Muflon z Teflonem - tam bywają… Drobie."
Zazdro, Ty sobie oglądasz fajne zwierzątka, a ja przed dzikami uciekam xD. Lekko niesprawiedliwe ;)))
Szkolenia wirtualne w pracy są faktycznie mało komu potrzebne => skoro można się w domu uczyć, to tym bardziej można się szkolić :). Chwale przeniesienie Twojej kolejki na w miarę rozsądną godzinę i szkoda ino że ... musiałeś i tak jechać do roboty, bo na takim szkoleniu (w domciu) można do herbatki se rumu dolać ;) :D
Dokładnie. Ty widziałeś je w Karkonoszach, ja nigdy. Wyjechałem do Wielkopolski, a tu proszę. Zdziwko wielkie :)
Na pewno nie są tu naturalnymi zwierzakami, ale fajnie, że się czują jak u siebie. Tylko te ludzkie mendy z flintami... Nawet znalazłem terminy polowań :(
Mi się udało kiedyś zobaczyć stadko muflonów w Karkonoszach. Kiedyś podobne zdziwko przeżyłem w Bieszczadach spotkawszy żubra... potem doczytałem, że faktycznie jest tam populacja żubrów. No, ale w swoich stronach natrafić na takiego niespodziewanego zwierza, to nieco większe zdziwko niż na wyjeździe.
Bitels - jeżdżę stałymi trasami, jak widać prawie zawsze można tam spotkać coś ciekawego, trzeba tylko patrzeć na boki :) Hipcie i żyrki raczej odpadają :)
Roadrunner - dzięki, też mi szczena opadła :)
Gizmo - hehe, kolejna rzecz, na której szans nie ma, ale będę wypatrywał na wszelki wypadek :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"