O, to
to. Tak, taką pogodę poproszę codziennie. Ciepło, ale nie za ciepło (nawet
bandana na ryju, oczywiście konstruktywnie przemieszczana w ramach
kolejnych odcinków, nie za bardzo przeszkadzała), wietrznie, ale nie zbyt wietrznie, sucho, ale… za
sucho (tu muszę przyznać, że susza nam coraz bardziej grozi,
przydałyby się jakieś nocne opady). Generalnie warunku niemal
idealne. I nie może tak być przez cały rok, bez upałów i jakichś
dziwnych plus minus zer?
Trasa
taka, żeby miasto ominąć, o ile się da. Finalnie się nie udało,
jak zwykle, ale wpadły zachodnie, lekko północne rejony – z
Dębca przez Górczyn, Plewiska, Skórzewo, Wysogotowo, Batorowo,
Lusowo, Lusówko, Sierosław, Zakrzewo, znów Plewiska i do domu. Tak
jak na Relive.
Średnia
wyszła w końcu jako taka, ale to dlatego, że mi się chciało. Z
podmuchami dało się walczyć, bo był to przeciwnik
sprawiedliwy. Szkoda, że tak rzadko takim się okazuje. Niestety,
miałem cztery nieplanowe postoje, bo dzisiaj byłem zawodowo pod
telefonem.
Bardzo polubiłem perspektywę z drogi między Lusowem a Lusówkiem w wersji z nowym asfaltem, tu akurat z zerową szansą na jakąś śmieszkę (jupi!), zachowanymi drzewami (brawo!), wiosną prezentującą się jeszcze lepiej. Szczególnie te zmarszczki :) Skoro było Lusowo, to musiało być i jezioro. Dziś dotarłem do głównej plaży, na której trochę ludzi było. Zrobiłem więc pro forma kilka fotek... ...i wróciłem do zwiedzania linii brzegowej, tej mniej popularnej. Tam było o wiele ciekawiej. Z rzeczy mniej fajnych - do wielu straszących już od jakiegoś czasu Dudów, sporej ilości wiszących Kidaw-Błońskich oraz zaledwie kilku Kosiniaków, dołączyła teraz spora ilość Bosaków. Sorry, B[x]saków :) Ciekawostka - albo ktoś jest święcie przekonany, że PiS dopnie swego (jakieś przecieki?), albo już za dużo kasy poszło na materiały wyborcze i czas się pokazać tak czy siak. Dodam, że fryz pana Krzysia pokazuje dokładnie kierunek wiatru :) Czas wybiegać psa - BS-a nadrobię później.
No nie zostało :) Dziś znów obadałem teren i jest jeszcze ciekawiej - zakaz jazdy rowerem jest tam, gdzie teren "wykafelkowany", a droga dla rowerów tam, gdzie... kamyki :)
To mnie właśnie zmyliło - patrzyłem pod koła, a nie na znak (zauważyłem go dopiero później, bo ludzie na mnie dziwnie patrzyli, jak śmigałem koło Straży Miejskiej). Okazało się, że ten piktogram jest przekreślony, tylko już mało co z tego przekreślenia zostało :)
W Kato dziś jest szansa na opady, a niech pada nawet w dzień!! ;). Ogólnie to susza wkurza najbardziej (z punktu rowerowego) faktem, że rower cały czas ukurzony.
Tam jest zakaz jazdy rowerem na ścieżkę rowerowej? :D
Mi się tych pętli nigdy nie chciało ogarniać - szlaki odgórne nie dla mnie raczej :) Ale asfalcik Lusowkowo - Lusowowy polecam, jak i odcinek do Sierosławia, póki śmieszki nie zrobią. Na szczęście ostatnio z tym stanęli :)
Dziś był ten dzień. 100wa yebnięta. A nowej drogi Lusó-Luso jeszcze nie przechrzciłem ;P za mała pyntla by wyjszła choć byłem dziś dość blisko lecąc Poznań-Buk (1/3 pętli).
Kubolsky - oj, była. Do tego stopnia, że przejechałem kiedyś tamtędy ze dwa, może trzy razy i odpuściłem. Po remoncie jest miodzio - tylko w Lusowie są chyba ze trzy głupie progi zwalniające - może kiedyś zamienią je na poduszki berlińskie, przyjazne rowerowo. Jak wiatr jest fair, to ja też wobec niego :) Szkoda, że nieczęsto mam okazję tak pisać, zresztą sam wiesz jak jest :)
Grigor - ja lubię i to, i to. Czasem można zmiksować, jak widać :) Aż tak się wodzie nie przyglądałem, bardziej zerkałem na Straż Miejską (czy co to tam było), gdy zauważyłem, że przeoczyłem zakaz wjazdu rowerem :) Ale przy brzegu trochę dna widziałem, tyle mogę napisać.
Roadrunner - na szczęście się nie wypluskał, bo by się na jednym kole nie skończyło :)
Bitels - fakt, po remontach są świetne. Byle bez DDR-ek :) Dzięki, ale fotki zwyczajne, przypadkowe :)
Ten nowy dywan - chyba kojarzę gdzie to. W zeszłym roku raz tamtędy jechałem z Tarnowa Podgórnego, kilka lat wcześniej w ramach objazdu Dużego Pierścienia Rowerowego. Wcześniej tam była dziura na dziurze, c''nie? No i popatrz - da się bez narzekania na wiatr ;)
Pamiętam jak to mi sie kiedyś chciało jeździć dla średniej :) Rzepaczek już dorodny, a sucho faktycznie jest i to bardzo. Jakieś bardziej optymistyczne prognozy są na resztę tygodnia, może coś chlupnie.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"