No tak.
Prędzej czy później musiało się to wydarzyć. Gdy stałem sobie
na poboczu (za Jeziorem Strzeszyńskim) drogi publicznej i robiłem
zdjęcie, usłyszałem, że na drugim pasie zatrzymuje się
samochód. Nie byle jaki – radiowóz. A w nim dwóch policjantów,
na szczęście nieskorych do wyjścia. I przez okienko do mnie:
- Dzień
dobry.
- Dzień
dobry.
- Wie
pan, że nie można?
- Ale
czego nie można? - w sumie pytanie logiczne mi się wydawało :)
- No
tak rekreacyjnie jeździć.
- Ale
ja nie jeżdżę rekreacyjnie, tylko spełniam niezbędną życiową
potrzebę.
- Oj,
tak może każdy powiedzieć.
-
Powiedzieć pewnie każdy, ale u mnie to prawda. Muszę się ruszać,
bo czuję się bez tego źle.
Panowie
spojrzeli na mnie i widocznie wyglądałem wiarygodnie.
-
Dobrze, ale proszę jak najszybciej zawrócić.
- Ok,
to tylko zrobię kółko i wracam.
- A,
proszę pamiętać, że lasy zamknięte.
- No
oczywiście, oczywiście – mimo że to nie jest oczywiste, jak
wiemy. Ale to już zostawiłem dla siebie :) Dopytałem tylko jeszcze
o to, czy lasy komunalne według policji też są zamknięte – niby
tak. Rozmowę uznałem za zakończoną i pozwoliłem policji odjechać
:)
Dwa
wnioski: po pierwsze chyba najlepiej w aktualnych czasach ”grać”
na wiarygodność. W plecaku miałem co prawda cały asortyment
wytłumaczeń, a w głowie i w komórce dowody na swą ”niewinność”,
ale okazały się niepotrzebne. Policjant to też często (choć nie
zawsze) człowiek, ci okazali się mili i nieupierdliwi – tylko
takich sobie życzmy. Po drugie – jeśli musimy na chwilę stanąć,
to najlepiej ustawić rower odwrotnie do kierunku jazdy. Bo gdy znów
ruszymy, to wygląda jakbyśmy zawracali :) Choć i tak – patrząc
na temat filozoficznie – każdy pokonany metr zbliża nas do
powrotu.
Samej
trasy nie będę opisywał, ale ów powrót wyszedł lekko naokoło
:) Jakieś tam Sady jeszcze wpadły, Zakrzewo i Plewiska również. Wiało masakrycznie i było znów chłodno, więc nawet nie starałem cisnąć.
Tutaj mnie "przydybano" :) Wcześniej zaś trafiłem na śniadanie. Albo wczesny obiadek :) Obrazek klasyczny z Koszalińskiej też musiał wpaść. Tak się zastanawiałem, czym w sumie jest ta "jazda rekreacyjna". I chyba udało mi się przed Plewiskami ją uchwycić :) Aha, wczoraj Jacek przypomniał mi, że miałem napisać, iż poczta póki co jeszcze jakoś działa. O czym świadczą ostatnie odebrane przeze mnie cosie. Jedno to najnowsza płyta Świetlików (jak zwykle godna) oraz naszywka za Rapha #Festive500, czyli zrobienie właśnie tylu kilometrów między 24 a 31 grudnia ubiegłego roku. Miło :) Czas na wyprowadzenie psa. Chyba dość na dziś przygód z policją, więc wejdzie opcja bezpieczna :)
Komentarze (15)
Mors - no aż przeczytam :)
Lapec - nie sądziłem, że moje tytuły są tak dogłębnie analizowane :) Płyta jest minimalistyczna do tego stopnia, że w środku nie ma nawet książeczki. Skład zespołu i autorstwo jest, ale jako... utwór. Całe Świetliki :)
Grigor - "do domu wrócimy, BS-a odpalimy...". Ja jeszcze nakarmię psa :)
Ania - dzięki :) Ale wolałbym, żeby lepiej było... wcale niż wcale :)
Kamil - tytuł miał być wojenny, bo momentami czuję się niczym Rambo w tych czasach :) Właśnie mam dowód, że chyba można - bo to nawet pouczenie formalnie nie było, a tego samego dnia minąłem jeszcze ze trzy radiowozy. Tu miałem "pecha", że stałem, co mogło sugerować turystykę. Tak to rozumiem, może błędnie :) Mam nadzieję, że jutro ich nie spotkam, Koszalińską ominę :)
Meteor - raczej półfota :)
Lavinka - hehe, śmiało :)
Roadrunner - dzięki :) Na tej trasie trochę lasów faktycznie jest, niestety potem się kończą i zaczyna pustynia.
JPbike - jestem za! :)
Malarz - kurczę, czuję się dziś jak główny cytatolog - dzięki :) Fakt, gustowna ta naszywka jest.
Jurek - wiem, wiem :) Obrałem taktykę niekonfrontacyjną, lecz świadomą. Pewność siebie zadziałała. A może i niska szkodliwość mojego legalnego w sumie "występku"? :)
Moja rada ! Nie pyskować i nie udowadniać swoich racji popartych prawniczymi analizami. Policjant to nie arbiter. On jest od interwencji nawet gdy jest błędna bo jest tylko człowiekiem. A już najgorsze co możemy zrobić to udowadniać jego niekompetencje ! Każdy mandat można zakwestionować. Sąd wtedy ma czas na "dyskusję". I w tej materii przy obecnej dziurawi interpretacji , możemy być spokojni o werdykt ! Tak jest "higienicznej" dla stron konfliktu.
Po tytule, myślałem, że przytuliłeś asfalt. No masz dowód, że jednak nie wolno. Ciekawe czo będzie jak Ciebie jeszcze raz spotkają. Wczoraj tyle patroli widziałem w Poznaniu, że nawet nie ryzykowałem z wyjściem na rower, choć myśli takie nieczyste miałem :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"