Dzionek zacząłem od analizy strony gov.pl. Wchodzi mi to powoli w krew :) Ale ani nowego rozporządzenia, ani zmian w podejściu do "niezbędnych potrzeb życiowych" tam nie przyuważyłem, mogłem więc spokojnie szykować się na rower. Home office miałem dziś w wersji "phone office", więc praktycznie żadnych obostrzeń i z tej strony.
Najpierw jednak optymistycznie poszedłem do piekarni. Po odstaniu ponad dwudziestu minut na dworze w wężyku z dwumetrowymi dziurami (zmarzłem - za ciepło to jeszcze nie było) i cieszeniu się, iż zdążę przed emeryckimi "happy hours" dostałem się w końcu do środka, żeby dowiedzieć się, iż interesujące mnie pieczywo wykupiła... babuszka przede mną. Grrr. No ale ma się znajomości, panie obiecały że zostawią mi dwa bochenki z kolejnej dostawy. Cóż, siła wyższa - był to idealny moment, żeby się pokręcić po okolicy na rowerze, bo przecież przez najbliższe dwie godziny miałem zakaz wstępu do jakiegokolwiek sklepu. Czyli wymówka w razie "w" była - jadę po chlebek, a przy okazji załatwiam Krótką Higienę Życia Psychicznego :)
Dwie godzinki to z grubsza pięćdziesiąt kilometrów - no idealnie. Bez szczegółów, ale wpadła wersja północno-zachodnia, z dużą ilością miasta. Tempo spokojne, mimo że wiatr zimny, ale już spokojniejszy. Gdzieś tam po drodze wpadł Kiekrz, Rogierówko czy Sady.
Koło tych ostatnich symbol tego, w czym Polska jest potęgą. Na bank ten to drzewo musiało polec... Warto zwrócić uwagę na oznaczenie rowerowe, które poleciało przy okazji. Przypadek? Tutaj klasyk, dość ryzykowny w TYCH czasach :) Ale spokojnie, dwa radiowozy dziś minięte, wciąż bez reakcji. Za to ktoś, kto zapewne wybrał się nad Jezioro Strzeszyńskie, miał mniej szczęścia. A tak przy okazji... Miesięcznica i związany z nią lekki kontrast: realia władzy (policja nic w tym złego nie widzi, bo to niby obowiązki służbowe)... ...oraz nas, szarych obywateli. Bez komentarza. W zamian za to raz jeszcze kącik przyrodniczy. Znów natrafiłem na znajomą rodzinkę saren w poznańskim Rogierówku, niestety się przestraszyły. Byłem na niebiesko, a one (w tym oni) na terenie zielonym - może to dlatego? :) No i na sam koniec dwa egzemplarze kowala bezskrzydłego w akcji. Nie chciałem przeszkadzać :) Chlebek odebrałem :) A teraz idę na spacer z psem. Znów z duszą na ramieniu, bo miejsca pozaleśne wybieram dość intuicyjnie.
Komentarze (30)
To ja się bardziej boję co Ty robiłeś z tymi kotami :)
Mnie ta sytuacja z Kaczyńskim już nawet nie denerwuje, tylko smutno śmieszy. Wszyscy w PiS widocznie tak się go boją, że nawet nie są mu w stanie przekazać informacji, że nie powinien, bo zakazują zgromadzeń "suwerenowi" i to będzie dziwnie wyglądało. Chcą ryzykować, spoko. Ale że policja w tym nic złego nie widzi, a gdzieś tam podobno nas łapią za solowe aktywności...
No nic, ostrzegałem od wielu lat, nie przed pandemią (bo jej nie przewidziałem), ale inną groźbą. Szkoda tylko, że nie mam satysfakcji z tego powodu.
Aha, w Wiadomościach z 10 kwietnia to zgromadzenie było jakoś mniejsze - tylko kilka osób czekało w kolejce, żeby kwiatuszki złożyć :)
A "ić" mi z tymi godzinami dla emerytów. W piątek/sobotę postanowiłem być sprytny i pójść do Biedronki po 24:00. Efekt: sześciu emerytów przede mną xD.
Smoleńsk - no cóż, rocznica katastrofy :-. Mogliby jednak trochę patrzeć na te odległości ...
Remik - hehe, byle wszystkie wspomniane jednostki zdążyły przed kolejną wycinką, wtedy akurat tych egzemplarzy :)
Jurek - spoko, to sobie podjadę gdzieś miedzy siedemdziesiątką a osiemdziesiątką posiedzieć tam w cieniu :) Po co mi on teraz, poczekam :))
Ania - dzięki bardzo i wzajemnie :) Lasami faktycznie strach się bać, ale drogami śmiało, jak na moje bez obaw można się rowerem poruszać. Solo lub dwumetrowo :)
Ja po ostatniej niepewnej jeździe póki co odpuściłam sobie rower. Nie ma lekko, ale jakoś trzeba przetrwać. Liczę tylko na to, że ta epidemia szybko nas opuści. A póki co wszystkiego dobrego na Święta :)
Jak to czyje dzieci ? Moja córka młodszą ma 28 lat . Te drzewa z 307 które poszły pod topór sadzone były wtedy gdy miałem iść do wojska. A to było około 1980. Więc 40-45 lat temu max. Zatem ? Zatem "inwestycja" w przychówek daje im możliwość oglądania dorodnych drzew. Jest to nawet już teraz tańsze. Bo "inwestorzy" mają dopłaty jak 500+ ! :-)
Grigor - zacna historia :) Ja pamiętam, że jako gówniak, będąc u cioci, wspomniałem młodszemu ode mnie kuzynowi, że oczka w rosole to tłuszcz topielców z powodzi w 1997 (a wtedy tam byłem). Biedak podobno przez kolejny rok nie chciał tknąć tej zupy. Ciocia nie była zachwycona :)
Jurek - czyje dzieci i wnuki, tych dzieci i wnuki :)
Urodziliśmy się w takich czasa kiedy akurat na nie przyszła kryska. Zresztą na nas również. :-( Dobra wiadomość jest taka że nasze dzieci i wnuki będą miały lepszy widok.
A u nas, czyli we Wierzonce na te kowale mówiło się "za dzieciaka" USZNIKI!!!! Jeden kolega, o wybujałej wyobraźni wmówił nam, że te czerwone robaki wchodzą do uszu i wypijają miód z uszu!
Marecki - dzięki wielkie :) O tych tramwajach nie wiedziałem. Oj, gov już znam jak własną kieszeń, choć ta strona zbyt intuicyjna w obsłudze nie jest. Ten filmik widziałem - abstrakcja kompletna :/
Remik - hehe, masz rację, powinno być "na", już poprawiam :) Pies marudził, skupić się nie mogłem :)
Bitels - ależ proszę :) Ja w takiej konfiguracji widziałem je pierwszy raz, choć w większych grupach widuję je często.
Jurek - też widzę te nasadzenia, ale to nie jest fajny widok. Małe kikuty zamiast dorodnych drzew. Sporo lat minie, gdy będą choć ich namiastką, dającą cień. I gdyby one były stare, zagrażające życiu - ok. Ale taki jak ten? :/
Roadrunner - nie mam pojęcia kto, chyba lepiej nie wiedzieć. Owady są świetne, warto się czasem zatrzymać i je poobserwować :)
Lavinka - czyli jednak te tramwaje to wersja ogólnopolska... :)
Kubolsky - hehe, teraz nie ma co ryzykować, ja nawet odpuszczam gonienie innych szoszonów, bo po co, jak zmian nie można robić? :)
Ciekawe co za H.... kazał ściąć to drzewo. Co do zakupów to lepiej robić na zadupiu, zero kolejek :P Te robaczki super, jak maski afrykańskie mają pancerze
Istnieje taki prawny nakaz. Że każda wycinka "drogowa" zmusza administratora do odtworzenia ilościowo drzewostanu (nasadzenia nowego) na odcinkach gdzie się wycina stare drzewa. Zwracam od pewnego czasu uwagęna na te nasadzenia. Są realizowane ! Jeśli Ci to poprawi humoru to nasadzeń na odcinku Więckowice - Sierosław jest 2x więcej niż wyciętych.
Z drugiej strony.. https://motoryzacja.interia.pl/raporty/raport-polskie-drogi/wiadomosci/news-komedia-dwa-radiowozy-gonily-rowerzyste,nId,4432456#iwa_source=worthsee
Na te kowale mówi się potocznie tramwaje. Ładny zwierzyniec się trafił. Wczoraj też takowy miałeś ,ale zapomniałem pochwalić komentarzem.. Też zaglądam na stronę govu, chyba teraz częściej niż na fejsa..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"