Oto
moje hasło, którym będę się kierował. W sumie czynię to już od
jakiegoś czasu :) Oczywiście przy zachowaniu odpowiedzialności za
innych – robię to, co nie jest zakazane, troszcząc się i myśląc
o reszcie. Jazda solo rowerem oczywiście spełnia te kryteria.
Dzisiaj
z obawami – jak zwykle zresztą – czekałem na to, co wymyślą
nam nowego smutni panowie na rządowej konferencji. Z plusów: nie będzie
zakazu oddychania. Oraz zostanie utrzymany limit pięciu osób
podczas uroczystości religijnych. Główny smętny pan był łaskawy.
Z minusów, czyli całej reszty: na co najmniej tydzień pozostało
to, co do tej pory – czyli zakaz włażenia do lasów (ma to
niestety zostać wpisane w rozporządzenie, choć też nie do końca
wiem, czy to legalne) i lekki stresik (którego być nie powinno, ale
wiemy jak jest) podczas jazdy rowerem po drogach publicznych. W
przyszły czwartek zakryją nam pyski na dobre (próby są od dawna,
ale te przynajmniej mają jakiś sens), lecz to da się jakoś
przeżyć – komin po prostu będzie trochę wyżej. Mam nadzieje,
że upały do tego czasu nie nadejdą. No i też pytanko od razu:
mamy zakrywać twarze w miejscach publicznych – czy pusta droga
publiczna podczas jazdy na rowerze też takowym jest?
O tym
dowiemy się za tydzień. A o tym, co ustalono dziś… jak zwykle
nie wiadomo kiedy. Rozporządzenia na stronie jeszcze ne ma, bo po co?
Przecież była mętna konferencja.
A teraz
o Krótkiej Higienie Życia Psychicznego. Wiało :) I to mocno. No trudno, i tak
nie miałem zamiaru walczyć, bo przecież ”to nie czas” i takie
tam pierdoły. Odpuściłem nawet pościg za jednym lemondkowcem,
którego widziałem gdzieś na horyzoncie. Bo po co?
Bez
szczegółów trasy: pętelka północno-zachodnia, z zaliczeniem
Lusówka oraz Lusowa pośrodku. Tam wszystkie plaże pozamykane, ale
nad jezioro da się legalnie dostać – trzeba wiedzieć którędy.
Była więc okazja na kolejny haust natury w czasach zakazów. No i kącik przyrodniczy :) Najpierw stado łabędzi na trawie: Tu smaczek nad smaczkiem: kooperacja żurawia z sarnami. No i pszczółka :) Konkretnie ta miodna. Na koniec interesujący przykład wandalizmu politycznego. Generalnie podejrzewałbym jakiegoś miłośnika Platformy, ale to serduszko w połączeniu z wąsikiem i fryzem wskazuje bardziej na kogoś z Konfederacji :)
Jakie serduszko??? o_O Akurat w środowiskach, które wymieniłeś, Adriana zwie się Andrzej Juda. Oczywiście nie bez racji. :) Więc raczej co innego by dorysowywali. ;))
Evita - naprawdę piszą? Wiesz może czy te mandaty są przyjmowane? Masakra. Dziękuję w imieniu zwierzaków :)
Lapec - w sumie logiczne jak na realia tego nielogicznego kraju :) Oj, wprowadzą, wprowadzą. Dobrze, że mam komin, będzie po prostu bardziej pogryziony :)
Mors - dziwne, bo chyba centrum Jeleniej i Zabobrze mają ten sam komisariat. Może na tym drugim poluje jakiś nienawidzący rowerzystów wąsacz? :) A plakat to nie żadna prowokacja, tylko zapis z trasy, ja tego przecież nie bazgrałem :) Antifa by mogła być, ale bez serduszka. Jak serduszko to Konfederacja, Młodzież Weszpolska albo jakieś inne Narodowe Odżydzenie Polski :)
Lavinka - o proszę, dzięki. Drukarkę mam nieczynną, ale zapisać w telefonie nie zaszkodzi :)
https://www.gov.pl/attachment/18f565c8-1f3d-4d97-8940-2652b188dea4 Adres ulotki która pozwala na spacery i uprawianie sportu do pokazania służbom. - wydrukujcie to sobie i woźcie ze sobą, Meteor znalazł.
A co do Dudy - wpis bez prowokacji wpisem straconym? A że nikt inny nie zareagował, to wnioskuję, że liczyłeś na mnie. :) Motyw z Adolfem - ewidentnie oszołomy z Antify, no błagam Cię. ;ppp
Ja założę maskę, ale na pewno nie powyżej 20*C i nie powyżej 3% podjazdu. ;] W Jeleniej dziwna sytuacja - ponoć na Zabobrzu są niezłe łapanki o_O a ja jeżdżę wszędzie ino nie tam i mam spokój, mimo że codziennie mijam jakieś patrole. ;>
Na każdej (nawet pustej) drodze publicznej pewnie będzie obowiązek. Skoro możemy po takowych jeździć przez las, to trzeba być konsekwentnym ;). Choć mam nadzieję że tego nie wprowadzą - zwłaszcza że ktoś mieszka sam, pracuje sam i jeździ na rowerze sam :-P. Do sklepu na chwilę jak najbardziej mogę włożyć :-).
Na wszelki wypadek wzięłam zaświadczenie z pracy, po kiego licha w ogóle krążę rowerem w czasach zarazy ;) U nas mandaty lecą ciurkiem, więc liczę, że napotkany mundurowy będzie umiał czytać. Mamuńciu, ile zwierzełów... I te żurawie z sarnami - piękny obrazek!
Tylko informacyjnie (i zabezpieczająco): jest godzina 00:07 dnia 10 kwietnia 2020 roku, a na stronie gov.pl nowe rozporządzenie nie wisi. Od konferencji minęło prawie 12 godzin. W dalszym ciągu, zgodnie z informacjami z tej samej strony, wiemy tyle, że "przepisy pozwalają wychodzić z domu m.in. w celu realizacji niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć np. jednorazowe wyjście w celach sportowych. Należy jednak pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości od innych oraz o tym, że powinniśmy uprawiać sport w grupie maksymalnie dwuosobowej (nie dotyczy to jednak rodzin)".
Państwo teoretyczne - nie. Państwo konferencyjne - oj tak :/
Roadrunner - problem w tym, że mam permanentny katarek, więc zakrywanie non stop odpada :) Gdyby ludzkość siedziała na tyłkach częściej, mielibyśmy prawdziwy rozkwit przyrody...
Ania - dzięki, no staram się być na bieżąco i dawać znać. Problem w tym, że teraz wciąż nie mam pojęcia, jaki jest aktualny stan, bo niby tylko "przedłużamy", ale rozporządzenia wciąż nie ma na stronie (jest po dziewiątej wieczorem). Tam jest najwięcej szczegółów, które mają znaczenie, bo to nasza linia obrony. A policja coraz częściej zaczyna mieć dziwne wypowiedzi :/ Jeden wielki chaos, jak zwykle.
Gizmo - oj, posypie się, posypie. Zamknięcie wszystkich w czterech ścianach to najgorsze co można zrobić - nawet najbardziej udana para potrzebuje oddechu, jaki daje sport lub wspólny spacer. Ale gdzie tam rządzący będą o tym myśleć, lepiej wrzucić wszystkich do jednego wora i (słowo klucz) ZAKAZAĆ...
Lavinka - nie do końca wiem czego, ale dziękuję ;)
Grigor - w sumie to starym :) I to nie kwestia szczęścia, tylko do tej pory mogłem takie okazy podziwiać jedynie z daleka, bo zdjęcia z telefonu były bez sensu. Tutaj zoom jest jaki jest, ale przynajmniej... jest :)
A po epidemii będzie fala rozwodów, ciąż, depresji, chorób serca i innych ... Super to wymyślili, no i jeszcze gospodarka w ruinie. Tak, tak ceny w kosmos pójdą!
U Ciebie Tomku zawsze można znaleźć konkretną garść informacji w temacie czy można jeździć rowerem czy nie? Śledziłam na bieżąco Twoje wpisy, tylko nie zawsze był czas na komentowanie. Niby można, ale za chwilę z kolejnymi utrudnieniami.
Zakrywaj się cały czas, przynajmniej się nie zapomnisz. Trochę zwierzyny upolowałeś. Ludzie siedzą w domach więc natura zaczyna równoważyć ekosystem :P
Ależ wielka pszczoła! Może to jakiś Nadpszczół? :) A żuraw i sarenki uczą, jak międzygatunkowa kooperacja przynosić może wszystkim korzyści. U nas nawet wewnątrznarodowa nie działa, to niby jak ma być miło?
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"