Na początek kwestie rowerowe, bo tu jeszcze jest jakiekolwiek pole manewru. O tych innych będzie później.
Krótkiej Higieny Życia Psychicznego odcinek kolejny za mną. Po wczorajszym wysłuchaniu słów rzecznika policji (wspomnienie w poprzednim wpisie) i upewnieniu się, że policja wie jeszcze mniej niż my, a przede wszystkim ma jeszcze więcej wątpliwości (to znaczy my, a już na pewno ja, ich nie mamy - nie ma zakazu jazdy rowerem innym niż miejski po miejscach, które nie są umieszczone w ostatnim rozporządzeniu), ruszyłem dziś nastawiony optymistycznie. Argumentami mogłem sypać jak z rękawa.
Na wszelki wypadek jednak miałem w pakiecie kilka niezbędnych dla życia codziennego misji, które w razie "w" mogłem wymienić jakimś nadgorliwcom. No i w głowie plan tak wymyślonej krótkiej wycieczki, żeby gdzieś w jej połowie być w okolicach... Poznania. A że takowy jest również w Fiałkowie, to już nie moja wina :) Tak mnie to zmyliło, że kompletnie niechcący wpadło znów pięćdziesiąt kilometrów, m.in. przez Plewiska, Zakrzewo, Więckowice, Dopiewo czy Palędzie. Oj, ja zagubiony :)
I teraz najważniejszy przekaz tego wypadu. Dwa radiowozy, zero reakcji. Choć nie powiem, emocje były podczas mijanek :) Sama jazda kompletnie rekreacyjna i powolna, żeby nikt mi nie zarzucił, że trenuję. A nawet gdyby mi się chciało walczyć, to wiało tak, że i tak by nic z tego nie było.
W Plewiskach dogonił, a nawet przegonił mnie Jurek - miał prawo, bo dysponował co najmniej dwoma kołami więcej, czyli był w pracy. Zeszła więc chwila na sympatyczne pogaduchy na temat zaistniałej sytuacji gdzieś na parkingu, oczywiście przy zachowaniu wszelkich norm bezpieczeństwa - był odstęp, a u 50% osób nawet maseczka :)
Teraz czas na smętną informację - przed chwilą dowiedziałem się, że Lasy Państwowe zamknęły do co najmniej 11 kwietnia wszystkie lasy, co niestety kończy nasze dylematy jak rozumieć tereny zielone. Teraz nie ma bata - zakaz i... gnój. Jeszcze wcześniej przeczytałem, że sam z siebie zrobiła to dyrekcja Wielkopolskiego Parku Narodowego. A już byłem w połowie decyzji, żeby właśnie tam się dziś udać :/ W zamian zdążyłem jeszcze oprowadzić Kropę po Dębinie, z którą póki co pies musi się pożegnać... :(
OK, z jednej strony rozumiem skąd taki krok, bo znam ludzi i wiem, że mimo mandatów rzuciliby się na każdy kawałek zielonej przestrzeni, licząc na to, że "się uda". Ale boli mnie brak jakiejkolwiek tolerancji dla wyprowadzających pojedynczo swe czworonogi... Za to myśliwi - hulaj dusza, cały świat od teraz ich. Wczorajsze wyłączenie z zakazu tych gnoi nie było przypadkowe.
EDIT: Ale nie płaczmy! Lasy Państwowe mają dla nas alternatywę - pani prezydentowa może nam poczytać o przygodach leśniczego Piątka. Ja już w sumie nie potrzebuję wychodzić, skoro tak o mnie zadbano.
Komentarze (41)
Mors => zakupił bo miał za co. To że wadliwe to już inna kwestia. A mam zostanie się modlić i ... mydlić xD
Nie mówię o Twojej krytyce myśliwych, ale o np. takich akcjach jak wczoraj - proszę bardzo link, bo pewnie już nic nie pamiętasz: http://bitels.bikestats.pl/1836466,Praca.html#comment1043062 - jeszcze wczoraj biłeś brawo za otwarte "plucie jadem na debili" a dziś wykłady moralizatorskie względem mnie - poziom Wybiórcza+
Widzę. Ale czy naprawdę będziemy grać w kotka i myszkę, udając, że "dendrofil" nie był skierowany do mnie bezpośrednio? To lekka różnica w porównaniu z tekstami o myśliwych - ocenie ogółu dość paskudnej profesji?
Wiesz, ja naprawdę jestem odporny na upierdliwość i męczydupstwo, ale ile można? :)
Meteor - ja słyszałem za to utwór, który był wydany na płycie i miał minutę ciszy. To "..." zespołu Homo Twist z albumu "Moniti revan" :)
Lapec/Meteor - zakaz oddychania jest całkiem realny :)
Jurek - ciekawe, czy jak się dostaje aktualnie mandat, to też z zachowaniem odległości dwóch metrów? :)
Mors - z tymi denrofilami to wiesz... Już Ci kiedyś tłumaczyłem, że to tak jakby o Tobie napisać, że podniecają Cię opony Dębicy. Nie wiem jak jest, ale naucz się prowadzić dyskusję bez obrażania innych. To bawi może ludzi na Twoich prawilnych forach, więc na nich się skup. No chyba że nawet stamtąd Cię już wywalili :)
Tymczasem "żont" Waszych umiłowanych Czech zakupił z Chin 300 000 wadliwych testów na wirusa. To Czesi powinni swoich chyba na taczkach wywieźć i zlinczować...
PS. dendrofile oczywiście nie zauważają informacji, że w tym roku posadzono 128 mln badyli. Zamiast tego dalej gardłują o wycinkach... i dalej kupują gazetki. ;]
Przypominam ! Że obowiązują już odpowiednie rozporządzenie w temacie oczekiwania ... ! Nawet oczekując na otwarci strony LP trzeba zachować odpowiedni (2 m) odstęp ! :-)
@Lapec - co nie oznacza,że nakazu nie będzie... rząd nakaże, a obywatel musi sobie radzić sam (np. używając wielokrotnie maseczkę jednorazowego użytku).
Cóż, premier Babisz ma koronkę zamiast mózgu, ale dzięki niemu w Czechach wzrósł solidaryzm społeczny oraz odpowiedzialność. Podobno ktoś zgłosił ostatnio, że plażowicze nie mają maseczek. I tylko to. To była plaża nudystów :)
A tymczasem: https://www.onet.pl/?utm_source=www.facebook.com_viasg_wiadomosci&utm_medium=social&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=6382a6b2-9a05-401f-8696-3c03d2a33ffc&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2
Huann - dzięki, podpisane przeze mnie i Żonę. Nic nie da na pewno, bo władza ma gdzieś "suwerena" oraz racjonalne myślenie, ale przynajmniej próbujemy. A link się nie wyświetla :(
Roadrunner - prawa nie mają, ale wiesz, żyjemy w Polsce :) Warto się podszkolić z tematem przed wyjazdem, czyli przestudiować kilka ostatnich wpisów. A, i sprawdzić rano czy na gov,pl czegoś nie zmieniono :)
To jak na Szosie nie mają mnie prawa uwalić czy tam na MTB popierdalając po polach to GICIOR. A Jeśli chodzi o cele to mam ich od zajebania i ciut ciut :P:P:P:P
Petycja w/s lasow. Pewnie nic nie da, ale zawsze można podpisać i podać dalej: https://secure.avaaz.org/pl/community_petitions/ministerstwo_srodowiska_zadamy_cofniecia_zakazu_wstepu_do_lasu/?aSZiMlb&lgpdname=Janusz
Roadrunner - jeśli pytasz o jazdę w lesie to już nie ma na co się powołać. Zakaz poruszania się terenami lasów państwowych nie jest do obejścia. W temacie jazdy szosą nic się nie zmieniło - na gov.pl wisi adnotacja: "Przepisy pozwalają wychodzić z domu m.in. w celu realizacji niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć np. jednorazowe wyjście w celach sportowych. Należy jednak pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości od innych oraz o tym, że powinniśmy uprawiać sport w grupie maksymalnie dwuosobowej (nie dotyczy to jednak rodzin)". Fajnie, żebyś miał też jakikolwiek cel wyjazdu - a tu można poszaleć :)
JApier a miałem zamiar śmigac po lasach by nie być widocznym a Im o to właśnie chodzi. No to teraz H...nia. Nie ma się gdzie ukryć. To co , przy kontroli to na co si ę powoływać ? na GOV.PL?
Huann - ja dziś na ponownie żywej zwierzęco Dębinie widziałem koło siebie trzy sarny. Nie bały się, patrzyły na mnie spokojnie z pewnej odległości. Te mendy tylko na to czekają...
Meteor - dzięki, cenne info. Niech tylko toto się odwiesi, bo faktycznie nie działa. Ciekawe też, czy zakaz tyczy się tylko lasów państwowych, czy też komunalnych? Zapewne jak zwykle odpowiedzią rządzących będzie: nie wiemy.
Bitels - nie wiem czy lepsze, ale na pewno bardziej prorządowe :)
Odnośnie lasów, to jest taka mapka z zakazami wstępu do lasów na stronie LP - teraz jest przeciążona i mapka nie działa, ale jak będzie działać, to będzie na niej widać które tereny należą do LP i są objęte zakazem... pozostałe, czyli różne łąki, nieużytki, krzaki, ale też niektóre lasy (np,. prywatne) itp. do LP nie należą i zakazem nie są objęte.
Te SKURWYSYNY (nie bójmy się używać słów adekwatnych do postaci typu myśliwy/leśnik) tylko na to czekały. Żegnajcie ponadstuletnie drzewa, żegnajcie łosie, bobry, wilki, rysie, wolno żyjące żubry. Bo, jak wiadomo - to właśnie drzewa i zwierzęta roznoszą koronawirusa... :/
PS. Zakazu chodzenia wokół domu póki co nie ma. Dzięki temu, co nam dziś zafundowano ci, którzy mają do wyprowadzenia psy czy dzieci będą się siłą rzeczy kumulować na osiedlach, bo nie wierzę, że wszyscy zostaną w domach. Koronowirusiki tylko na to czekają. Rozumiem zamykanie parków, bo one są ograniczone co do powierzchni. Ale lasy? Z mojego doświadczenia - choćby z WPN-u - wynika, że są miejsca, gdzie faktycznie można spotkać spore ilości ludzi, znane oczywiście leśnikom. Ja zawsze ich unikałem w weekendy, bo do lasu jeździłem obcować z przyrodą, a nie człowiekiem. Wiedziałem, gdzie się wybrać, żeby być praktycznie samemu. Ograniczenie dostępu do lasów jako całości to według mnie nie jest dobry kierunek...
Tak, wiem o tym, wspomniałem pod koniec wpisu :( A koronawirusa wpisano tam zapewne nieprzypadkowo, a po to, żeby ewentualne sankcje i wyższe kary stosować zgodnie z rozporządzeniem...
Właśnie wprowadzono zakaz wstępu do lasów do 11 kwietnia..najzabawniejsze że durnie mogli to podciągnąć pod suszę (która faktycznie jest, ale napisali że zakaz wstępu przez Koronowirusa). Napisze krótko rządzą nami idioci..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"