...niż koronawirus z Chin pod dachem. Z tego założenia dziś wyszedłem :)
Była co prawda obawa, że z kręcenia będą w ogóle nici, gdyż od samiuśkiego rana lało na potęgę. Nawet wyjście z Kropą trwało trzydzieści sekund, a nie dziesięć minut, bo pies zdecydowanie nie lubi, gdy mu kapie na nos. Jak najbardziej rozumiem to podejście :)
Na szczęście lekko przed dziewiątą opady ustały i można było ruszać. Czasu za dużo nie było, bo w południe musiałem być w robocie, ale trzy dyszki, czyli klasyczny glut, wpaść musiały. Nie odwiodło mnie od tego nawet to, że po drodze kilka razy pojawiła się mżawica+, a wróciłem przemoczony dość znacznie.
Trasa: Dębiec - Górczyn - Kopanina - Junikowo - Skórzewo - wiadukt nad S11 - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.
Była sobie wiosną zimą, przyszedł czas na jesień :/ Wyjątkowo dziś bez szemrania jeździłem wszelakiej maści śmieszkami. Powód był jeden jedyny: zalegała na nich mniejsza ilość kałuż niż na drogach :) Do pracy oczywiście już rowerem nie pojechałem. Za to zrobiłem sobie pięciokilometrowy spacerek.
Jutro jest zagadką. Pewnie tak samo dla pogodynek, jak i dla mnie :)
Komentarze (7)
Lapec - o proszę, czyli teraz śmierdzieć będą jakieś markety :) A 30 sekund nie jest do zrobienia, bo do piekarni mam z 50 ;)
Evita - a widzisz, za to Kropa nie przepada za śniegiem. Kijki jakieś cięższe, brudne, fuuuj :)
Flores oszalał wczoraj na widok pierwszego śniegu w sezonie. Musiałam wczepić się w drzewo, żeby jego pierwszy amok minął, a po 2h byliśmy z powrotem na zewnątrz, żeby owy zeżarty wysikiwać ;D Nie, ja nie. A dziś breja po pachy i błoto po kokardę!
Co do fotki ze Skó to gadałem z Kuzynem że chłop sprzedał te pole przy Kozierowskiego - znikną tamtejsze atrakcje zapachowe podczas nawożenia :). A co do wycieczki to Kropę rozumie jak najbardziej => w takich warunkach moje wyjście na rower też by trwało jakieś trzydzieści sekund :DDD
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"