Hop hop
Trasa to "myszka z ogonkiem i łapkami". Owe łapki to hopki, które zaliczałem specjalnie po to, żeby zrobić fałmaksa 50+ podczas zjazdu. Tyle że dwukrotnie się nie udało, bo akurat wiało w pysk, dopiero trzecia próba, na Osowej Górze w Mosinie, została zakończona powodzeniem. Bo tam się nie da wolno :)
Szczegółowo: Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Czapury - Wiórek - Rogalinek - Mosina - Osowa Góra - dojazd do parking leśnego przed Żabinkiem - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Od Wiórka do Rogalinka jechałem z pewnym rowerzystą. A że świat jest mały (Poznań to już w ogóle), to okazał się nim były zawodowy kolarz, właściciel Mróz Rowery, gdzie jeszcze niedawno serwisowałem szosę :) Przyznam, że początkowo go nie poznałem, bo zimą człowiek wygląda najczęściej jak kilkuwarstwowy ninja, ale jakoś się udało - pewną podpowiedzą był strój firmowy :)

Windows XP wciąż na swoim miejscu :)


Nadleśnictwo Babki po raz kolejny "uhonorowane" :/

Pożegowska, czyli przed zjazdem z Osowej.

Tu nastąpiła nawrotka. Chyba nie muszę dodawać, iż owa przecinka na horyzoncie drugiego zdjęcia to świeżak?


Od jutra rana: deszcz i wiatr. Więc zapewne szykuje się pierwsza w tym roku przerwa :( Się zobaczy zresztą.








