Nadszedł czas na powrót z górzystego południa na wietrzną północ. Więc - przynajmniej na jakiś czas - koniec z cycuchami, panoramami, oscypkami i tego typu elementami wystroju. Bo to jest fajne, ale co za dużo, to niezdrowo :)
Niestety, płaska rzeczywistość zbyt przyjazna się nie okazała. Było co prawda dziś całkiem ciepło (wręcz niepokojąco), ale umiarkowany wiatr jakby pokarał mnie za to, że na kilka dni ją opuściłem, serwując mi wmordewind permanentny. No nic, przyzwyczaiłem się.
Trasa zachodnia, lekko kombinowana: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnówko - Trzebaw - Dębno - Stęszew - Dębienko - Joanka - Trzcielin - Konarzewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Relive wróciło, więc jest. Nie wiem natomiast, czy uda mi się stworzyć zaległe. Pomiędzy Konarzewem a Dopiewcem miałem towarzysza, a może nawet kibica? Niestety ciężko było poznać, jaki to drapieżnik, ale najprawdopodobniej myszołów. A skoro już jesteśmy przy dzikich zwierzętach. Najpierw przez mendy z PiS, a wczoraj dzięki głosom w Senacie gnoi z PSL (prócz jednego senatora tej partii - Michała Kamińskiego, który za to zasługuje na wymienienie z nazwiska), zapewne już niedługo wejdzie w życie "lex Ardanowski", czyli specustawa robiąca dobrze głównie osobom z defektem mózgu, powodującym, iż czerpią one przyjemność z zabijania. Oczywiście o myśliwych chodzi. Teraz, drogie Panie i drodzy Panowie rowerzyści, piesi czy grzybiarze, jeśli zignorujecie znak mówiący o polowaniu, lub na przykład nie będziecie świadomi, iż jesteście na terenie, gdzie takowe się odbywa, macie tylko jedno wyjście: gdy się zorientujecie to spadać, im szybciej, tym lepiej. Bowiem jeśli zostaniecie uznani za przeszkadzających (nie)szanownemu towarzystwu, grozi Wam w najlepszym przypadku grzywna, w najgorszym... pójście do pierdla. Aha, możecie też zejść z tego świata w kompletnej ciszy, bo będzie można walić z użyciem tłumików. O, taką to mamy coraz lepszą Polskę dzięki naszym - nomen omen - (j)elitom.
Komentarze (10)
Ludzie jak ludzie, najczęściej przypadkowi :) Cóż zrobić, źle się czuję na Dolnym Śląsku, gdziekolwiek poza górami. Próbowałem się przekonać, ale nie wyszło ;)
Ja tam lubię dolnośląskie i cenie każdą wycieczkę podczas której nie oberwę cegłówką spadającą z elewacji. Poza tym dużo fajnych górek, cisza i fajni ludzie - poza oczywiście obsługą Górskiej Chaty w Szklarskiej Porębie xD.
Mors - człowiek ciekawy świata zauważy coś interesującego niemal wszędzie. Co staram się zawrzeć na moim blogu. Nie nudzę się w WLKP, a męczę głównie brakiem lasów, które Ty najchętniej byś ciął. Góry są genialne, a że miałem je na co dzień od dziecka, nie tak jak Ty, przed czterdziestką, to nie zrozumiesz, że smakują jeszcze lepiej, gdy się do nich wraca co jakiś czas. A może inaczej - zrozumiesz, ale dopiero kiedyś :)
Huann - pomysł ciekawy, ale ja kiedyś wymyśliłem inny: zebrać wszystkich myśliwych z całego świata na jakiejś wyspie i kazać im strzelać do siebie, aż zostanie jeden. W nagrodę będzie mógł sobie wypchać te wszystkie łby, wąsy, brzuchy, a może nawet i rogi. Wyspę mu zostawić, jego tamże, bez możliwości powrotu, dowozić tylko żarcie. Wszyscy byliby szczęśliwi :)
Roadrunner - oj, nie wiem czy to komplement :) Nie lubię tego województwa, z Wrocławiem na czele. Oczywiście wyjątkiem są góry :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"