Trollowisko
Od razu ostrzegam – dzisiaj zdjęć choć minimalnie klimatycznych będzie jak na lekarstwo. Powody są dwa: paskudne zimowe światło współpracujące z chmurami akurat układającymi się na wysokości gór, oraz warunki drogowe.
Teoretycznie nie było tragedii. Na starcie jeden stopień powyżej zera, słońce, brak opadów. W ścisłym centrum Jeleniej drogi rano całkiem przejezdne. Wesoło zaczęło się robić na pierwszym wiadukcie, w okolicach PKP, gdy pojawiły się delikatne pasy bieli. A potem było już tylko ciekawiej.
Planu jazdy nie miałem, więc zdałem się na żywioł. Najpierw na Rudawy, w kierunku Łomnicy, a chwilę później Karpnik, gdzie mało co widząc wykonałem fotki nad jednym ze stawów.


Chwilę wcześniej wpadły jeszcze z daleka cycuchy…

...oraz specjalność zakładu o nazwie Polska, która ostatnio jeszcze okrasza swój przepis wyjątkowymi uprawnieniami. Czyli polowanko. Tu akurat teren prywatny, więc ciężko się do czegoś formalnie doczepić, ale ja bym z chęcią odgórnie ową prywatę ogrodził, żeby zwierzęta publiczne również wiedziały, że nie należy tu bywać :)

Kolejnym etapem miała być przełęcz Kowarska i nawet zacząłem się ku niej wspinać, ale w połowie Strużnicy zdezerterowałem. Bo co prawda na stokach i stoczkach ani grama śniegu…

...jednak im wyżej, tym gorzej. Już nie mówiąc o zakrętach, które nawet kawałek niżej wyglądały tak:

Życie było mi miłe. Tym bardziej, iż powyżej był głównie teren mocno zacieniony (i bardzo dobrze), więc moja dość bogata wyobraźnia wiedziała, z czym to się je.
Zawróciłem, a w zamian wjechałem sobie na inną przełęcz – Karpnicką. Tu od strony południowo-zachodniej idealna, sucha droga, a po drugiej stronie grzbietu ślizgawica.



Wykonałem więc kolejną taktyczną nawrotkę, wracając do Karpnik, a stamtąd docierając do Krogulca i Bukowca – tam mą uwagę przykuł lekko zmutowany zając. Lub królik.


Zrobiło się w międzyczasie ciepło, lód wyparował z dróg, za to zaczęło konkretnie wiać. No nie ma lekko :)
Powrót wykonałem przez Mysłakowice, Miłków i Sosnówkę, gdzie zatrzymałem się na chwilę, żeby uwiecznić Zbiornik Sosnówka znany z momentów przed d...eweloperską zmianą (kawałek jeszcze da się zobaczyć)…

...oraz w trakcie jego upiększania. Po prawej ledwo już widoczne ruiny Zamku Henryka. To to małe coś wyrastające nad żurawiem, który buduje nam tak niezbędne w Polsce kolejne spa i jakiś tam resort.


Końcówka wyprawy to hopka do Staniszowa – jeden z lepszych "niskich" punktów widokowych na Karkonosze...


...oraz zjazd do Jeleniej przez osiedle Czarne. Na sam Plac Ratuszowy, bliski mi nad wyraz :)

Dziwny to był wypad, najpierw na łyżwach, potem na rowerze. Grunt, że jakieś tam (niezbyt duże) przewyższenia wpadły, co zapewne zaprocentuje.
Relive ani GPS z Endo znów nie ma. Awaria. Albo remanent. Lub inwentaryzacja. Cholera wie. A BS-a nadrobię dopiero wieczorem.
Aha, wczoraj zapomniałem, więc leci przesłanie na dziś :)









