Codzienność

Poniedziałek, 13 stycznia 2020 · Komentarze(9)
Noooo, to Orkiestra na ulicach grać przestała, jednostki uśmiechnięte znów okopały się na swoich z góry upatrzonych, niewidocznych dla świata pozycjach, Polska wróciła do swej standardowej, codziennej walki o byt. Bezinteresowne uśmiechy zostały przy okazji schowane na jakiś rok.

Codziennym bytem w tym kraju jest misja: znaleźć powód, żeby się do czegoś doPOLdolić (takie to hasło uknułem). Przykład z poranka. Mam zaprzyjaźnioną piekarnię, gdzie zachodzę przy okazji przedrowerowego wysikania psa – oczywiście panie pozwalają, a wręcz jedna z nich zachęca, żeby Kropa wchodziła ze mną, jednak zawsze staram się robić to tylko wtedy, gdy nie ma ludzi. Dokładnie tak dziś było. Jednak traf chciał, że chwilę po mnie do przybytku wparował jakiś dziadek. Z takim wyrazem pyska, że nawet na twarzy Kropki pojawiło się zakłopotanie :) I na start:

- Tu z psem nie można!
- Przepraszam, a pan tu pracuje, że to pana boli?
- Nie, ale z psem nie wolno!
- A na jakiej niby podstawie pan tak twierdzi?
- Bo za to są kary!
- Jakie konkretnie? Proszę mi podać jakiś przepis o tym mówiący. A, no i dać mandat.
- Nie mam uprawnień do mandatów, ale… nie wolno!
- O tym decyduje nie pan, a osoby pracujące w sklepie. Myślę, że na tym możemy zakończyć, chyba że chce pan pójść dalej i poruszyć temat higieny zwierząt i niektórych ludzi, którzy tu wchodzą…

Pan sobie jeszcze poblublał coś pod nosem, pani sprzedała mi pyszne bułeczki, podziękowałem, życzyłem miłego dnia i… już wiedziałem, iż w tym kraju nic się nie zmieniło. Potem jeszcze prawie bym zginął pod kołami istoty w samochodzie, która prawie mnie zmiotła z powierzchni ziemi skręcając i przejeżdżając przez pas rowerowy jakbym był powietrzem, kilka razy musiałem hamować przez wymuszających pierwszeństwo i ze dwa razy usłyszałem klakson. Ot, dzień jak co dzień.

Sama trasa to zachodni, baaaaardzo wietrzny standard: Poznań – Luboń – Wiry – Komorniki – Szreniawa – Rosnowo – Chomęcice – Konarzewo – Trzcielin – Dopiewo – Dopiewiec – Palędzie – Gołuski – Plewiska – Poznań.



Pod koniec pojawił się deszcz, którego w żadnej prognozie nie wymyślono. Też ostatnio nic dziwnego :)

Relive TUTAJ.

Komentarze (9)

Yurek55 - spokojnie, dzięki za troskę, staram się sobie radzić w życiu codziennym, jak i na polu zawodowym. Jakoś leci od prawie 40 lat na tym padole. Za to psychika mocno się zahartowała :) Ulewanie najczęściej tłumię, tak na blogu, jak i w tłumie.

Lapec - hm, aż musiałem spojrzeć, że to o mnie chodzi, bo jakoś te cyferki mi głównie ulatują :) Dzięki! Gburem się nie przejmuję, wręcz traktuję go jako model idealny do codzienności :)

Trollking 22:34 wtorek, 14 stycznia 2020

Fajny dystans ogólny => Od listopada 2013 przejechałem 111121.61 :)

Co do zwierząt w piekarni. Skoro właściciele pozwalają to czemu nie :). Gburem się bym nie przejmował ;]

Lapec 07:24 wtorek, 14 stycznia 2020

Całe szczęście, że to tylko dziś, tak chwilowo Ci się ulało i dałeś upust swej żałości. Ten wpis jest mocno depresyjny i już zaczynałem się martwić. :)

yurek55 22:55 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Huann - ale ja lubię trzynaste dni, szczególnie piątkowe... :)

Yurek - zdziwię Cię, ale ja akurat nie jestem nieszczęśliwy, dzięki za troskę, oczywiście w pełni szczerą, jak sądzę. Mam to szczęście, że otaczam się osobami wesołymi, otwartymi oraz rozumiejącymi świat trochę szerzej niż z obowiązkowego aktualnie odgórnego kopyta. I póki mogę unikam interakcji z wyznawcami tego ostatniego. To się sprawdza. A "Polska" i "ten kraj" użyłem w tekście jako zamienniki, wiem, że z niezrozumiałych przyczyn prawica widzi w tym coś złego. Ja nie.

Bitels - dobrze, że są te WOŚP-y. Na szczęście trwają dłużej niż tragedie.

DaruS - ale ten dziad zapewne codziennie ma zły dzień. To się odbijało w oczach :)

Roadrunner - hehe, pomysł dobry, ale pies nie pije, ja też nie miałem tego dziś w planach :)

Trollking 22:11 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Panie, 13go to lepiej nie wychodzic z domu. Potem masz takie przygody. Piwa sie z psem napij :):):):):):)

Roadrunner1984 19:02 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Szkoda gadać, w starciu z samochodami zawsze będziemy słabsi. Naszych uwag kierowca najczesciej nie usłyszy a my klakson przeważnie tak. Dziad się zwyczajnie musiał przypiekarnić bo by miał zły dzień.

DaruS 17:17 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Trollking, wystarczająco długo żyjesz w tym kraju, żeby wiedzieć że część Polaków kocha jęczeć na swój los i dowalać się o byle pierdołę. A zrobić coś razem i z życzliwością to tylko w czasie różnych tragedii lub takich akcji jak WOŚP.
Taki naród...

Bitels 15:30 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Bardzo współczuję Ci życia w Polsce, ups..., przepraszam: - w TYM kraju. Musisz się czuć bardzo nieszczęśliwy.

yurek55 15:24 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Ano - nawet jakby trzynasty mógł być przypadkiem szczęśliwy, to u nas i tak będzie nieszczęśliwy. Bo tak, bo nie wolno, bo ma być dopierPOL oraz bleee i już.

huann 14:01 poniedziałek, 13 stycznia 2020
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa takze

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]