Taaa... Miałem chrapkę na przejechanie się poserwisową szosą. I na chrapce się skończyło. Bowiem od rana lało, a dopiero co wczoraj wyczyściłem nowy napęd po jeździe z punktu naprawy do domu. Nie, nie mogłem T-rek(s)owi tego zrobić :)
Ruszyłem więc Czarnuchem, który - jeśli dalej tak pójdzie - również niedługo będzie musiał zostać rozbebeszony. Ale póki co jeździ dzielnie.
Gdy ruszałem, akurat tylko kropiło. Kilka kilometrów dalej w ogóle przestało, więc żałowałem, że jednak nie wziąłem szosy. Jednak po chwili nastrój mi się polepszył, bo.. znów zaczęło padać. Ot, prosty sposób na likwidację dysonansu :) Aha, no i wiało, paskudnie, mocno i nieprzyjemnie. Ale za to było dość ciepło.
Jedna rzecz, która mnie zdziwiła, to to, że miałem niewątpliwą przyjemność być mijanym i wyprzedzanym w różnych miejscach przez radiowóz lub radiowozy. Przypadek? Nie sądzę, bo najczęściej działo się to w okolicach śmieszek, które akurat na góralu w części zaliczam. Choć nie wszystkie, oczywiście :)
Nawet fotki dziś nudne, tradycyjne, bez polotu. Z newsów: kościół w Dopiewie będzie JESZCZE piękniejszy :) Dystans zawiera dojazd do pracy. W deszczu, a jak.
Komentarze (6)
Sądzę, że każdy parafianin normalnie nie może spać na myśl o stanie kościoła, w którym się pojawia maks co niedzielę :)
Choć w tym przypadku widok świątyni faktycznie może zakrawać o koszmar :)
Taaaa jak to się mówiło? Ksiądz na ogłoszeniach parafialnych: w sprawie remontu mam dla Państwa dwie wiadomości - dobrą i złą. Dobra jest taka że mamy pieniądze na remont, zła że jeszcze są w waszych portfelach :D
Jak jednak ludzie by to uzbierali, to nie mam nic przeciwko :-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"