Wpis-ekspres, bo wolna niedziela. Czyli oczywisty brak czasu: najpierw musiałem odespać, potem rower, pies, odwiedziny u Teściowej, a na wieczór mamy zaplanowaną wizytę u znajomych. Tak na przyszłość: jeśli ktoś czuje, że ma za długą dobę, chętnie przyjmę ową nadwyżkę :)
Wyjazd nastąpił po jedenastej, gdy temperatura była lekka powyżej zera, choć na drogach jeszcze momentami pojawiały się placki lodu. O dziwo nie wiało jakoś specjalnie mocno, ale na tyle upierdliwie, że odczucie chłodu było znaczne.
Trasa północno-zachodnia: z Dębca przez miasto, czyli Hetmańską, Przybyszewskiego i Jeżyce na Golęcin, tam odbicie na Ogrody oraz Wolę, potem Przeźmierowo, Sady, Swadzim, rundka po Tarnowie Podgórnym i powrót przez Lusowo, Dąbrowę, Wysogotowo oraz Plewiska. O tak. W Tarnowie Podgórnym wciąż święta. Wiem, że już kiedyś o to pytałem, ale chyba nie każdy miał okazję poznać odpowiedź. Zagadka: jakie zwierzę jest "wyrzeźbione" pod strojem Mikołaja? Nie, nie mucha plujka, nie komar, nawet nie kaczka. To... lew :)
BS-a ogarnę albo wieczorem, albo jutro.
Komentarze (6)
Kamil - i to uznajmy za nagły atak zimy. Starczy :) Niech będzie zimno (to dobre dla środowiska), ale bezśniegowo - wtedy będzie idealnie.
Grigor - tak, założenie wykonane :) I tyle.
Lapec - zapewne to dokładnie brał autor projektu :)
Malarz - tylko że czasem bez owego imienia nie da się domyśleć, o co chodzi :)
DaruS - ja do sztuki współczesnej mam podejście ostrożne. Bywa i dobra, i koszmarna. To coś uznaję za... zabawne :)
Tytuł rzeczywiście wskazuje na lwa. Ja tam sztuki współzesnej nie rozumiem. Przypomina mi się jak w poerwszych latach podstawówki kazali robić rzeźby z przedmiotów pochodzących z recyklingu (czytaj śmieci)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"