Alternatywnie
Wiało wciąż ze wschodu, a ten kierunek oznacza u mnie aktualnie pole minowe związane z pozamykanymi ulicami i objazdami. Postawiłem sobie więc za punkt honoru znalezienie jakiegoś alternatywnego, a przy tym rozsądnego, objazdu jednej z najbardziej gównianych poznańskich ulic, czyli Starołęckiej, z tą cholerną kostkową, krawężnikową i wjazdoposesjową śmieszką, którą co prawda najczęściej omijam, ale gdy na horyzoncie miga mi radiowóz, jednak od czasu do czasu muszę zaliczyć.
No i napiszę tak: sukces jest połowiczny. Bo objazd ulicami: Dolina Głuszynki, Minikowa, Ożarowska, Czernichowska, Staszowska oraz Klimontowska do Głuszyny jednak istnieje. Niestety, nie jest idealny, bo nagle asfalt zamienia się w nierówną kostkę, w bocznych osiedlowych uliczkach można się pogubić, a i jest kilka zupełnie niepotrzebnie zaprojektowanych skrzyżowań równorzędnych, jednak ważne jest to, iż da się. Co cieszy, bo wciąż żyjemy w kraju,gdzie najbardziej zniechęca do jazdy rowerem... infrastruktura "rowerowa". Przynajmniej mnie.
Cała dzisiejsza trasa to glista w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiecki - opisany objazd Starołęckiej - Głuszyna - Sypniewo - Koninko - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Gowarzewo, gdzie na rondzie nastąpiła nawrotka.



Jako bonus objazdu miałem okazję do "podziwiania" z daleka sypialni F16-tek w Krzesinach.

Na przejeździe kolejowym na Starołęce wielka awaria szlabanów - działała sygnalizacja, lecz one same się nie zamykały. O dziwo, przynajmniej podczas mojego przejazdu obok, żaden inteligent nie zdecydował się wjechać na torowisko, mimo sporego korka. Za to pociągi jechały wybitnie wolno, co oznacza, że PKP o usterce wie. A jak wie, to już za jakiś tydzień jej nie będzie :)

Relive TUTAJ, a górka to dojazd do pracy.








