No dobra. Udało się jakoś oszukać przeznaczenie. Na swoje usprawiedliwienie muszę przyznać, iż sam sobie nie dawałem na to najmniejszych szans jeszcze rano - słowo harcerza. Gdzieś jakiś na pewno się znajdzie :)
Dowodem niech będzie to, że żeby zapewnić sobie minimalną dzienną porcję ruchu do centrum z Dębca, podreptałem na piechotę. Te 5,5 kilometra marszu było średnim substytutem, ale jakoś pozwalało na przeżycie szkolenia, które pierwotnie miało trwać do 17.00, lecz jakimś cudem udało się je skrócić (warto było za tym lobbować) i wyjść po 15:30. Ku memu zdziwieniu okazało się, że nastąpiła wtedy przerwa w dość solidnych opadach.
W domu byłem koło 16:15, a po drodze nastąpiła analiza aktualnej sytuacji. Mrok już zapadał, a ja miałem w perspektywie albo godzinę na chomiku, albo próbę wykręcenia choćby gluta, ale w ciemnościach, co praktykuję jedynie na krótkich dystansach podczas wieczornych powrotów z pracy. Wybór był prosty :)
No to ruszyłem, Czarnuchem oczywiście. I wykręciłem jedną z klasycznych kombinacji miejskich: z Dębca do Wartostrady, potem przez Most Rocha na Maltę, którą okrążyłem, następnie Zawady, Hlonda i znów Wartostrada, tylko że odcinek wschodni, z zaliczeniem Śródki, powrót zaś przez Rondo Starołęka.
Byłoby nawet spoko, gdyby na dziesiątym kilometrze nie zaczęło kropić, a potem już regularnie lać. I nie przestawać do samego końca. Wróciłem kompletnie przemoczony, co przy całych czterech stopniach na termometrze było średnio komfortowe. No ale ważne, że glut wpadł. A coś czuję, że kolejne będą wypadać, wraz z postępami w kichaniu, które właśnie mnie dopadło.
Kilka fotek na koniec. Jakość - ze względów oczywistych - tragiczna.
Komentarze (15)
Dzięki :) Tak, raz na jakiś czas można sobie pozwolić, byle na sucho. No i czekam, aż w całości oświetlą Wartostradę, będzie idealnie na glutowanie.
Evita - no to właśnie zostałem oficjalnie zawstydzony :)
Roadrunner - to letni (a i zimowy) stok Malta Ski. Jak widać, w Poznaniu możesz prostu z gór wskoczyć do jeziora :) Jazda nocą ujdzie, ale zdecydowanie wolę dzienne klimaty. I suche.
Lapec - to czemu tylko ja nie wiedziałem??? :) W sumie nie pamiętam, skąd te bezrowerowe dni, ale gwarantuję, że będzie ich więcej - zima nie wybacza! Dziękuję, o dziwo glut nie skończył się katarem.
Evita - dzięki za miłe słowa :) Tak, Ostrów Tumski jest tam, jak i w sumie na wszystkich trzech ostatnich zdjęciach. Na tym, o które pytasz jest dokładnie ICHOT, czyli Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego (tzw. Brama Poznania), do którego - można się cICHOTać - wciąż nie mam czasu się wybrać. A podobno warto.
13 listopada jest 317. (w latach przestępnych 318.) dniem w kalendarzu gregoriańskim. Wpisów u Ciebie 314 - przypomnisz co się działo przez te trzy dni, czy poczekamy do podsumowania? :D
Eliza - dziękuję za tę wiarę. Ja naprawdę nie wiedziałem, a wręcz byłem pewien, że nie pojeżdżę. Co więcej - gdybym wiedział, jak to się skończy, to bym nawet nie wyruszył :)
Huann - a dzięki, cudów nie ma, ale tryb nocny w telefonie chociaż cokolwiek pokazuje. Miło z jego (a w sumie jej, bo z marki to "ona") strony :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"