Wczorajsza domówka - jak zwykle - "lekko" się przeciągnęła, więc poranne wstawanie nie szło zbyt intuicyjnie :) Jednak po kawie, śniadaniu i "wykropkowaniu" można było ruszać. A była już godzina jedenasta i czas na dwie godziny rowerowania.
Pogoda była ani dobra, ani zła. Bo co prawda pochmurno, zimno, powietrze ciężkie, a wiatr snująco się upierdliwy (oczywiście bez opcji pomocy), ale za to nie padało, co jest największym plusem dodatnim tego dnia. Jechało się średnio, bo jak to w takich warunkach - oddychanie wymaga większego wysiłku, wynik więc jest zdecydowanie średni, ale i tak lepszy niż ten, który czeka mnie przez kolejne dni :/ O czym na koniec.
Trasa to kombinowany piesek bez nóżek: Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiecki - dom. W Borówcu postanowiłem na chwilę nawiedzić okolice tamtejszego kościoła, bo terenu tam jest sporo i w sumie nawet ciekawie on wygląda. Ale już po chwili wiedziałem, że to miejsce nie dla mnie, a do tego... nie dla mnie :) Bowiem sama świątynia jest tylko skromną przybudówką do wielgachnego budynku parafii, wszędzie straszy monitoring, a wisienką na torcie są zakazy. Najbardziej urzekł mnie ten w temacie czworonogów (przy terenach zielonych, nie ściśle przy kościele). Czy nie lepiej by było zamiast tabliczek postawić pojemniki z woreczkami na psie odchody zamiast stawiać zasieki przed - tu termin dla wierzących - bożymi istotami? Taka skromna sugestia :) No i jeszcze dwa smaczki rodzime, z okazji święta wiadomego. Najpierw wycinka przy jednej z moich ulubionych alei, w okolicach Krzyżownik... :( ...a do zestawu DDR-ka w Szczodrzykowie. Czy coś jest nie tak na tym obrazku, prócz tego, że wszystko? :) Gdybym jednak nagle pożegnał się ze zdrowym rozsądkiem i postanowił pojechać tym czymś, miałbym co robić. Bo chodzenie to też jakaś czynność :) Brawa dla tego, kto oznacza drogę przed jej ukończeniem, oraz dla tego, kto na to pozwala. Najciekawsze jest to, że mnie to w ogóle nie dziwi :)
No i przyszedł czas na prognozy rowerowe na kolejne dni. Niestety, zapowiadają się niczym koszmar: jutro nie pokręcę na 99,9% (pogrzeb, zapowiadane opady i praca), a w środę na 100% (szkolenie, potrzebne mi jak koszula w d...ętce, od rana do późnego popołudnia, oraz zmrok i deszcz). Cóż, nogi odpoczną. Co mnie wcale nie cieszy :/
Komentarze (8)
Malarz - i w sumie dobrze, powietrze na tym zyskuje :)
Lapec - zapach przemoczonych skarpet oraz zderzenia ze ścianą powietrza to niestety norma. W Poznaniu już się boją, bo dron lata, ale na wsiach (w tym w Luboniu)? Pełne szaleństwo :/ Taaa, drzewka są, ale pewnie za rok wytną :)
Roadrunner - OSP jak widać ma i murarskie umiejętności :)
Deszcze, średnio miła temperatura, to faktycznie złe rzeczy, ale najgorsze jest to o czym piszesz - jeszcze chwila i będziemy ... gryźli powietrze. Dekle parę miesięcy zbierali plastikowy opał na jesień/zimę bleeeee
"...a do zestawu DDR-ka w Szczodrzykowie. Czy coś jest nie tak na tym obrazku, prócz tego, że wszystko? :)" => nie wszytko :P. Drzewka posadzili - trochę to mało wielkopolskie, ale jednak :)
DaruS - teraz akurat zaczęło mi się lepiej kręcić, więc regeneracja średnio potrzebna. Poza tym wolałbym ją wykonać gdzieś na wyjeździe turystycznym niż w Poznaniu :) "Mural" wieczni OSP w Kamionkach i faktycznie jest dość pomysłowy.
Huann - hehe, ciekawa to (była) instalacja :) I w sumie masz rację, może nawet kiedyś wybiorę się tam z Kropą w celu wprowadzenia, a wyprowadzę jakoś przez pola :) Aha, oczywiście w mieście konsekwentnie olewam (ja w przenośni, pies dosłownie) te tabliczki, bo w sumie chyba są nielegalne - żadna spółdzielnia nie może zakazać chodzenia po "ich" terenie zwierząt. Oczywiście zawsze sprzątam.
Grigor - no właśnie nie do końca. Na cmentarz nie jadę sam, więc odpada. Po pogrzebie prosto do pracy, chyba że by jakimś cudem nie padało (a ma zdecydowanie), wtedy może by była szansa na odebranie jakiejś nadgodziny i wykręcenie gluta. Jednak prognozy nie pozostawiają złudzeń. Co do środy - gdyby szkolenie było w pracy, to tematu nie ma, ale to w jakimś hotelu w centrum, gdzie zaparkować bezstresowo roweru nie ma jak. No i wciąż pozostaje temat opadów :/
Zdjęcie nr 1 skojarzyło mi się z takim oto widoczkiem z moich okolic (niestety - już nieaktualnym, bo pojazd ostatnio zniknął...) https://www.google.pl/maps/@51.9019633,19.6885793,3a,75y,101.68h,78.27t/data=!3m6!1e1!3m4!1sGp4T0oiWI_Is6R1IBC4jYA!2e0!7i13312!8i6656
Co do zakazów, to ja tu widzę "Zakaz wyprowadzania" - ale o wprowadzaniu, a następnie wyniesieniu poza obręb zakazu nic nie wspominają ;) Oczywiście, z takim np. Psem Świętego Bernarda mógłby być w kwestii wynoszenia problem natury gabarytowej - ale po odpowiednim pokrzepieniu się zawartością wiadomej beczułki...kto wie? ;)
Jakiś czas temu czytałem, że potrzebujesz regeneracji. Ot proszę zapowiada się ;) Kościółek jako instytucja jaki hest każdy widzi. A ten mural świetny, taki jakby to powiedzieć 3D.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"