Przed południem wizyta rodzinna, za chwilę gościmy znajomych (wpis powstaje na szybko)... Kolejny u mnie normalny wolny dzień. Czyli nienormalny :)
Między jednym a drugim brakiem czasu udało się porowerować. Miało ono dwa plusy - wyjechałem najedzony, co rzadko mi się zdarza, a do tego pogoda - mimo sporej ilości chmur - była przyzwoita. Co prawda dość chłodno (osiem stopni), ale wiatr jedynie umiarkowany, można było więc wykręcić cieniutką, ale jak na okres półzimowy do przyjęcia, średnią.
Pomysłu na trasę nie miałem, zdałem się więc na podmuchy, które były z grubsza zachodnie. Z Dębca pojechałem w kierunku Plewisk, następnie Gołuski i Palędzie, za którymi trafiłem na typowo polskie buractwo. W ilościach olbrzymich, ale za to jeszcze niezepsutych, więc nie śmierdziało wyjątkowo wódą :) Potem Dopiewo, Dopiewiec, Więckowice i... nagle wpadłem na pomysł, żeby sprawdzić jakoś nowego asfaltu w kierunku Zborowa. Był wyborny, a i klimat przy drodze całkiem fajny. A skoro już byłem, gdzie byłem, nie omieszkałem zawitać nad Jeziorem Niepruszewskim. Najpierw skręciłem w jego boczne rejony... ...by następnie zawędrować na "słynną" Owocową Plażę. A tam dziwne poruszenie, które zmusiło mnie do sprawdzenia, czy aby nie zakręciłem czasoprzestrzeni, bo mimo zimna widziałem plażowiczów. Po chwili skumałem, że trafiłem na imprezę prawdziwych (niech to będzie dedykacja) morsów! :) Pełna profeska - fotoreporterzy, drony, a nawet starsze panie podskakujące do zumby :) Uczciłem wszystko zanurzeniem jednego palca prawej ręki w wodzie (zimno), porobiłem kilka zdjęć ... ...i z uśmiechem na ryju zawróciłem, częściowo swoimi śladami do Dopiewa, a potem naokoło, przez Konarzewo, Chomęcice, Rosnowo i Plewiska do domu.
DaruS - wiesz, ja tam jestem za wolnością wyboru, jeśli komuś to sprawia przyjemność (co akurat mnie lekko dziwi), to niech sobie włazi :) Ale sam jestem na to zbyt ciepło, wrrrrróććć, umiarkowanolubny :)
Huann - a całkiem morsliwe :)
Malarz - tak, masz rację. Dlatego najlepszym podmuchem jest... zerowy :)
JPbike - i to jaki gładziutki! :) Tylko jakoś tak jeszcze bardziej wąsko się zrobiło, bo pobocze pozostawili gruntowe i lekko obniżone. Jednak to są dwa kilosy czystej szosowej przyjemności - polecam :)
Lapec - witam w klubie. Albo w bazie :P Co do plaży to ona akurat nie jest specjalnie oblegana przez większość roku, bo na szczęście mało kto z Poznania o niej wie :) I niech tak zostanie :)
Mors - cóż, nie da się ukryć, że to dzięki Tobie zauważam buraka na odległość, hehe :) A co do "foczek" to było ich całkiem sporo, nawet nie wiem, czy nie gdzieś 30?łości. Możesz zacząć sobie planować polowanie :)
Ania - coraz bardziej popularny to widok. Nawet mój znajomy, z którym kiedyś wynajmowałem mieszkanie, po przeprowadzce w inne rejony Polski nagle poczuł ogień do mrozu :)
Grigor - jak na moje Niepruszewskie jest chyba najlepszym (i najczystszym) w okolicach Poznania. Musicie zawitać :)
O, już się nauczyłeś rozróżniać buraki od kartofli?? Niespodzianka. :)
I wypraszam sobie "zaawansowaną morsowatość" - przy +8* to była co najwyżej - o ironio - "rozgrzewka". ;)) Raczej zwróciłbym uwagę na młode foczki, bo tej grupy społecznej zawsze jest najmniej lub wcale...
@DaruS: no tak, jest to pewna tortura pływać przy +8*, no ale zimy się nie przyspieszy, trzeba brać, co jest. :)) Trzeba mieć coś ze zdrowiem psychicznym... żeby trząść się przed każdym wyzwaniem rowerowym, zimowym, morsowym itd., jak to zwykłeś "propagować"... Jakoś na całym świecie ludzie obu płci, w każdym wieku i każdej postury to praktykują, nikt nie umarł, wszyscy żyją, a lekarze potwierdzają, że zwiększa to odporność. A praktycy dopowiadają, że zwiększa także endorfiny i adrenalinę, i to bardzo. No ale domorosły doktor psychiatrii wie najlepiej... - to dopiero trzeba mieć mniemanie o sobie, współczuję bliskim...
O wiele bardziej wolę jak się "kotki" na drzewach i bazie zaczynają pojawiać na horyzoncie, a nie Morsy heh :). Sezon na zimne kąpiele, to zdecydowanie nie sezon dla mnie.
Niepruszewskie zdecydowanie ładniejsze w zielonym otoczeniu, choć na plaży pewno ciszej niż np. w weekend w sierpniu ;)
Za żadne skarby nie wlazł bym do tej wody. Ja wiem, ze zimna woda zdrowia doda... ale to musi być coś nie tak ze zdrowiem psychicznym aby się tak dobrowolnie torturować.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"