Glut niespodziewany

Sobota, 9 listopada 2019 · Komentarze(7)
No to pogoda zrobiła mi dziś paskudną niespodziankę. Która pewnie by nią nie była, gdyby nie "fachowość" istot od prognoz, które uparcie twierdziły jeszcze wczoraj, że deszcz owszem, istnieje takie pojęcie, ale nie ma racji bytu w okolicach Poznania w sobotę, dziewiątego listopada.

Zrobiłem błąd i zaufałem, czyli postanowiłem się wyspać. Oj, potrzebowałem tego. Gdy przyszedł czas na wstawanie, zauważyłem co prawda mokre ulice, ale założyłem, że to jakieś pozostałości po nocy i spokojnie zjadłem śniadanie, poszedłem z psem, odwiedziłem sklep zoologiczny, kupiłem świętomarcińskie rogale sztuk dwie, wróciłem do domu i... w tym momencie lunęło. Noż kurdesz(cz)!

No ale spoko. Przecież prognozy wciąż pokazywały, że koło południa się wypogodzi. A jedna nawet, że wcale nie pada :) Spędziłem więc sympatyczny poranek najpierw z książką, a potem nadrabiając z Żoną zaległe odcinki serialu "Dark" na Netflixie. Oczywiście cały czas zerkałem nieśmiało za okno. A tam... coraz gorzej.

W końcu gdzieś koło 13:30 opad przeszedł w mżawkę. Priorytety trzeba znać, więc postanowiłem najpierw zająć się Kropą, która może specjalnie zachwycona warunkami nie była, ale każda okazja jest przecież dobra, żeby ponosić przez te pięć kilometrów jakiś skromny patyczek :) Więc Dębinka została odbębniona.

Gdy wracaliśmy, nie padało. Szybko więc przesiadka na strój rowerowy, Czarnucha pod pachę i wykonać cokolwiek, choćby gluta. Co prawda miałem chrapkę na pełen klasyk, ale czasu przed zmrokiem już na to nie było. Wykonałem więc zachodnią krótką wariację: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań. Chyba nie muszę dodawać, że deszcz wrócił? :)


Lepszy glut niż nic. Ale zły jestem.

Raportu maryjnego ciąg dalszy. Objazdowe tourne coraz bliżej, niemal już puka do mych drzwi :) Jakoś teraz - z tego co zauważyłem - Łęczyca oraz Wiry, potem chyba Luboń. W związku z tym ostatnim pozostaje życzyć wiele szczęścia oraz powodzenia. I współczuć :)


Komentarze (7)

Lapec - oj nie, nie ma opcji. Ma być blisko zera, padać deszcz, a do tego nie mam odpowiedniego oświetlenia na dłuższe wypady w ciemnościach. Jedno się zgadza - nadrobiłem jakieś 0,00067% zaległości w spaniu :)

Ania - skąd ja to znam? :/ Niestety, ciężkie czasy dla nas, dwukołowców, przyszły. Byle do wiosny! :)

Trollking 20:16 poniedziałek, 11 listopada 2019

Tak myślałam, że lepszy glut jak nic. My planowaliśmy wyjazd nocny, ale nic z tego nie wyszło, bo sami do domu z odwiedzin wróciliśmy po północy...

anka88 17:07 poniedziałek, 11 listopada 2019

Znając Ciebie wyrwiesz jakiś klasyk nocny - taki od 04:00 do 06:00, bo w końcu dziś nadrobiłeś spanie :D

Lapec 09:11 niedziela, 10 listopada 2019

Tutaj już nie mam jak... Od tygodnia planuję i nawet wojna nuklearna nie zadziała :) No nic, będzie okazja przeprosić się z chomikiem zapewne :)

Trollking 23:04 sobota, 9 listopada 2019

Znając Cię i tak coś wykombinujesz rowerowego ;)

huann 23:01 sobota, 9 listopada 2019

Zgadza się :) Niestety, w przyszłym tygodniu już nie będzie mocnych i pauza będzie konieczna, bo mi jakieś debilne szkolenie wpadło w środę od rana :(

Trollking 20:43 sobota, 9 listopada 2019

No i g(l)oot, że w ogóle się udało coś wykręcić w tak paskudną (u Was) pogodę!

huann 19:07 sobota, 9 listopada 2019
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa eczet

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]