Znów na początek umieszczę plusika, bo temperatura wzrosła. Hip hip...! Co prawda poranne trzynaście stopni to jeszcze nie ideał, ale mimo wszystko warto odnotować, że można było znów jechać w rękawiczkach bez długich palców :)
Niestety, fajność na tym się skończyła. W zamian za ocieplenie pojawiło się wietrzysko, które mnie momentami ostro kontrowało. Znów jakby "wybrane" specjalnie dla mnie, bo już wczesnym popołudniem nie było po nim śladu :/ Walczyłem, walczyłem, ale i tak było to z góry skazane na porażkę, gdyż gnój ani przez chwilę nie chciał pomóc. Widać to ponownie po średniej. No jak nie urok, to sraczka. Lub ewentualnie: jak nie PiS, to PO :)
Trasa stała, zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Zdjęcia też zwykłe, nijakie... Za to po południu, gdy ogarnąłem teoretycznie wolny, a jak zwykle zalatany dzień, udało się jeszcze z Żoną wybiegać Kropę, oczywiście po najlepszym z najlepszych Wielkopolskim Parku Narodowym. Jako że pewnie już się na blogu lekko przejada, to postarałem się lekko inne ujęcia :)
Kropa pochwalona, więc pochwały też dla Ciebie:). Yyyy chwale :)
Ja w środę ze śmietnika wrócić nie mogłem, a mam go 20 metrów od bloku :D A jak szedłem do niego to przewie "go przegapiłem", bo wiatrem w plecy dostałem :D
Panie i Panowie - dzięki :) Cieszę się, że udało mi się pokazać trochę "głębsze" oblicze Nadwarciańskiego. Dzięki Kropie powoli staję się ekspertem od tych terenów - polecam się na przewodnika, choć najlepiej pieszego, bo z pozycji dwóch nóg widać najwięcej :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"