Muszę przyznać, że pogodowo zrobiło się ciut lepiej. Rano temperatura była całkiem sympatyczna, nie wiało specjalnie mocno (co oczywiście nie tyczyło się kierunku), o dziwo jednak też nie padało, więc teoretycznie można było się rozkręcić. Teoretycznie, bo praktycznie mi się po prostu nie chciało :)
Wykonałem więc powolne, jeszcze nienajedzone (bo jak zwykle nie zdążyłem) pięć dyszek. Bez spiny, z rozglądaniem się dokoła i zatrzymywaniem się, gdy coś mi się spodobało w jesiennej szarzyźnie. Przez to prawie się spóźniłem do roboty :)
Trasa to wschodni "muminek", ale w wersji odwrotnej niż zazwyczaj, czyli z Poznania przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Rogalinek, Sasinowo, Wiórek, Czapury, Babki, Głuszynę, Sypniewo, Szczytniki, Koninko, Jaryszki, Krzesiny, Starołękę i Dębinę do domu.
Jesień coraz bardziej wyraźna... Najdłużej zatrzymałem się chwilę po tym, gdy takie trzy piękne żurawie przeleciały mi z gracją nad głową. Olewając już całkowicie średnią, wjechałem centralnie w pole, gdzie z daleka słyszałem jeszcze charakterystyczne odgłosy paszczą ich kompanów - niestety były za daleko na wykonanie zdjęcia, a szkoda... Jak co roku w podobnym terminie okolice Głuszyny Leśnej tracą to, co w nazwie mają zawarte. Znaczy się - grzyby są :) Do pracy dokręciłem Czarnuchem, tym razem z kamerką. Cóż, warto było ją wziąć, co widać na załączonym screenie z gazeciarzem (a w sumie z całym kioskiem)...
Komentarze (18)
Kropa to mniejszy kaliber (za to pewnie głośniejszy), więc lamentu nie ma :)
Huann - zapewne samo się nagle okazuje, głośniej lub ciszej :)
JPbike - no masakra. Ale swoje zrobiłem - wytropiłem firmę i wysłałem im odpowiedni materiał w celu przeszkolenia kierowcy, coby kogoś nie zabił. Odpowiedzieli ekspresowo, przeprosili i obiecali zrobić swoje :)
Grigor - a bo ja wiem, co to za monstrum? Czekaj, czekaj, sprawdzę :) A nie, nie sprawdzę, bo na filmiku marki nie widać. A co do BMW to z chęcią bym pisał mniej o tej marce, ale ona mi się niestety sama pcha na tapetę...
Ja nie mam problemów z zapominaniem, bo nie mam o czym ;) Ale często się podświadomie zastanawiam w chwilach przecisku, czy szerszy mój tył z sakwami, czy jednak kierownica.
Trzech to już kompanija cała! Aczkolwiek częściej omijam korki pozostawiając resztę kandydatów do kompaństwa z prawej. Ileż można udawać, że się uważa, żeby lusterka nie urwać nie sobie bo nie posiadam.
Taa - zwłaszcza "gazet lub czasopism". Gorzej u kierowców z korytarzami życia dla jednośladów - póki co jakoś zupełnie nie wychodzą im ani poziome, ani pionowe...
Oj, widzę, że dziś chyba dzień jak co dzień, czyli Narodowe Święto Gazeciarzy - pod Zgierzem też dziś były obchody (by nie rzec: objazdy) - załapałem się aż dwa razy!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"