Neandertalsko :)
Trasa to zachodnie polne rewiry, gdzie przed podmuchami za cholerę nie dało się skryć. Dmuchało i dmuchało. Z Dębca skierowałem się na Plewiska, następnie zaliczyłem Gołuski, Palędzie, Dopiewiec, Dopiewo, Fiałkowo, Więckowice, Sierosław, Zakrzewo, serwisówki, znów Plewiska i wylądowałem w domu, skąd z kolei popędziłem do pracy, też rowerem, tyle że Czarnuchem. Relive TUTAJ.
Szansę na przyzwoity wynik w sumie pogrzebałem sobie sam, już na początku, gdyż zachciało mi się wykonać kursik po Szachtach, jeszcze rano wolnych od gawiedzi.


Od razu oczywiście pojawiły się sępy, to jest łabędzie i kaczki...

...ale niestety nie byłem przygotowany na tę okoliczność, poza tym podobno dokarmianie powinno się uskuteczniać tylko zimą, więc dziobki pozostały zwieszone na kwintę :)

Z innych dzisiejszych klimatów. Znalazłem Soplicowo rodem z roku 2019, czyli kolumienki, kiczowata fura, prawdziwe postaw się, a zastaw się. Polacy albo Cyganie, innej opcji nie ma :)

Jako kontrast - stary, klasyczny Volviak z ikrą. Ciekawe, co to za blachy?

A poza tym chmury na horyzoncie nadawały płaszczyznom niemal górski klimat.


Na koniec pozdrowienie znad granicy mojej "ukochanej" wsi na prawach miasta. Jak zwykle słodko, uroczo i swojsko :)

W sumie wciąż mnie zadziwia, czemu "prawactwo" chce wykonywać wspomnianą wyżej czynność fizjologiczną zawsze i wszędzie, niemal na wszystkich. Każdy obiekt jest dobry, nawet najgorsze na świecie "lewactwo". Cóż, widocznie człowiek z neandertaltyzmu wyjdzie, neandertalczyk z człowieka niekoniecznie :)








