Dziś wpis bez weny, bo ta się rozpłynęła w afrykańskim upale, który wciąż panuje.
Nawet trasa bez fajerwerków, bo zwykłe "kondominium", czyli z Poznania przez Luboń, Wiry, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Krosinko, Dymaczewo, Łódź, Witobel, Stęszew, Dębienko, Trzebaw, Szreniawę i Komorniki do Poznania.
Gdyby mi wartości na termometrze nie robiły spaghetti z zawartości tego, co pod kopułą oraz kaskiem, też jazda by była dość upierdliwa, bo wiatr, który według jednych prognoz miał być wschodni, według innych południowy, w praktyce okazał się... zachodni i północny, więc ani przez chwilę nie chciał pomagać, a w najlepszej wersji wiał z boku. Od temperatury powariowały dziś nawet... termometry. Choć może to jakaś obietnica lepszych czasów? Toż to przecież wartości wręcz wymarzone do jazdy :)
Dystans zawiera kręcenie do pracy. Po drodze miałem zresztą scysję na DDR-ce z żywym zestawem idealnych wyborców partii aktualnie nam rządzącej, czyli Sebixem bez koszulki, obleśną Karyną i pińcetplusem w wózku. Oj, zdecydowanie nasze światy nie są kompatybilne mentalnie :)
Komentarze (8)
Huann - pewnie, jak tu już bywa, skończyłoby się na słowie z "ch" na początku :)
DaruS - ja nawet na te sebixowe rodziny nie jestem zły, bo jak być zły na coś, co ma IQ niższe niż niektóre gatunki małp człekokształtnych? :) No i znam ten moment, gdy pod kaskiem powstaje jajecznica :/
Jurek - ja zdecydowanie materialistą nie jestem, więc jakoś średnio odnajduję się w Polsce z lat bieżących :)
Elektorat jest dość szeroki od ludzi statszych przez rodiny wielodzietne aż po sebixów. Wszyscy idealnie blokują przejazd biednym rowerzystą. A temleratury? Znalazlem dziś czas na rower, ale rezygnowłem bo normalnie o 16 było 34stopnie i mi sie białko w mózgu zaczynało ścinać :p
Co ten bidny naród by zrobił, gdyby najstarszym zawodem świata był "chirurg części chitynowych ze specjalizacją biegaczowate"? Przecież nawet by tego nie wymówił - i nastałoby nagle takie niezręczne w społeczeństwie milczenie...
Huann - to raczej oni chcieli się stać pierwszymi ofiarami "lobby pedałującego LGBT (Likwidowanie Grubych Brzuchów Treningiem", włażąc mi pod koła i jeszcze po swojsku puszczając paniami reprezentującymi najstarszy zawód świata :)
Roadrunner - hehe, słupek faktycznie już na skraju wytrzymałości, jak ja na myśl o upałach :)
Chciałeś zrobić krzywdę przyszłości narodu na oczach dwóch teraźniejszości? A może wręcz zlikwidować im pięćset plus?! Oj nieładnie, w wyborach byłbyś bez szans! :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"