Po wczorajszej panie
postanowiłem nie kusić już losu i wymienić oponę w przednim
kole. Na szczęście miałem już kupioną ją jakiś czas temu, więc
nie musiałem w panice lecieć na zakupy, tylko na spokojnie (jak
nałogowo mówią Wielkopolanie - ”ze spokojem”) zrobić to
wieczorem, po powrocie z Wrocławia. Stanęło na dość chwalonym
modelu Maxxis Detonator, zwijanym i w teorii wytrzymałym. Się okaże, na
razie po jednym wyjeździe jestem zadowolony, szczególnie że lekkie
bieżnikowanie daje większą stabilność na zakrętach, której mi
brakowało przy łysej gumie.
Dzisiejsza trasa to
jedno z moich ulubionych ”w tę i nazad”, czyli z Poznania przez
Luboń, Wiry, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Żabinko i hopkę za
Żabnem, gdzie nastąpiła nawrotka. Jechało się całkiem
sympatycznie, bo wiatr jak na siebie był dość sprawiedliwy, czyli
przeszkadzał tylko przez 2/3 drogi, a temperatura nie miażdżyła. No i czas na
rozwinięcie tytułu. Na światłach w Luboniu, na wysokości Maka,
spotkałem znanego z Sejmu Adama Szłapkę wraz z ekipą. Nie
omieszkałem zagadać, bo czemu nie, a przy okazji przekonałem się,
że okres przedwyborczy to czas cudów, bo kiedy indziej można się
spodziewać, że pan poseł przytrzyma komuś rower i wręczy
odblaskową opaskę z pewnym specyficznym logo? :) Życzyłem
powodzenia, a prezent się przyda, choć nie wiem czy jazda z czymś
takim nie wzbudzi agresji u niektórych kierowców :) No i na koniec mission impossible, czyli wyprzedzanie przygłuchego tłuścioszka. Mój patent, po wykorzystaniu wszystkich możliwości, w tym krzyczenia: wybrać kierunek (lewo lub prawo), zamknąć oczy i ruszyć przed siebie. Udało się :)
Komentarze (15)
No będzie. Chociaż... z tym sadzonym zielonym... :)
Evita - a nawet mam dzwonek, na sztycy, jednak tylko jako argument dla zbyt gorliwych mundurowych :) Hmm, co ja mógłbym obiecać... O, fakultatywne DDR-ki zamiast obowiązkowych - ciekawe czy z takim hasłem da się cokolwiek wygrać? :)
Lapec - ten kawałek w Łęczycy to niemal bajka, tym bardziej, że już ma się za plecami wspomniany koszmar, czyli Luboń :) Odblask jest przydatny, osłowie nie, więc w ramach kompromisu niech lecą sami bez niego :)
I dlatego, nieuważany przez wielu, dzwonek donośnik pomaga nierzadko ;-) Przez odblask naród uzna Cię za jednego z tych "wiejskich", przygotuj stos obietnic dla ludu :D
Ania - dzięki :) Noooo, jakoś tak dziwnie płasko się zrobiło, ale to też może być fajne!
Roadrunner - szosą po trawie średnio wychodzi :) A widzisz, co opinia to inna. Mi je polecił znajomy właściciel sklepu rowerowego, sam zresztą utytułowany zawodnik, twierdząc że nie ma sensu brać droższych, bo sam na takich trenuje i jest ok. No nic, czas zweryfikuje.
Ja takich ludzi biorę szerokim lukiem po trawie. Co do oponki, niechce być złym prorokiem ale kiedys czytałem o detonatorach to potrafily sie rozwarstwiac czy cos takiego. Cos tam sie z nimi dzialo. Jak bede zmienial to na continentale gp 5000 albo 4000 s2 ,maja dobre właściwości :):):)
Ważne, że manewr skuteczny :) Myślałem jeszcze o przerzuceniu nad nim bonów do Maka ze strzałką w prawo, ale akurat wyjątkowo nie miałem przy sobie takowych :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"