W nocy spotkała mnie zemsta (tylko nie wiem czyja) za możliwość wczorajszego wyspania się - dziś o 5:30 nad ranem pies zasygnalizował, że ma rozwolnienie, więc tyle miałem z komfortu powtórzenia owego wyczynu. Gdybym wiedział, jak będę cierpiał później podczas jazdy przez ukrop, wypiłbym kawę i ruszył od razu, zamiast dosypiać. No ale tego nie zrobiłem, więc mam za swoje.
Było nie tylko gorąco, ale i wietrznie, jednak tak inaczej niż wczoraj, gdy podczas powrotu powiewy pomagały - tym razem tylko przeszkadzały, mimo że flagi pokazywały co innego. Jednak to, co na ich poziomie, a to, co metr-półtora nad ziemią, to widocznie dwie różne bajki. Ta druga z elementem horroru, czyli średnią i topiącą się parówą :)
Trasa to glizda w tę i z powrotem: z Dębca przez Wartostradę, Chemiczną, Gdyńską, Koziegłowy. Czerwonak, Owińska i Bolechowo do Murowanej, tam nawrotka. TU Relive. Każdy, kto jechał przez Owińska, wie, z czym się to je. Albo inaczej: wie, jaki odruch zbliżony do konsumpcji ma rowerzysta, zmuszony do abstrakcyjnych zachowań, żeby jakoś ogarnąć zakazy jazdy na dwóch kółkach, którymi upstrzone są te okolice. Wymiotny. Ale Owińska od niedawna nie są same! Co bowiem mamy jako element centralny, zachęcający do odwiedzin Murowanej Gośliny? Ano rower. A co nas wita zaraz po wjechaniu do miasteczka? Proszę bardzo: A od jakiegoś czasu nurtuje mnie sprawa przystanku w Bolechowie. O tego: Jak to widzę: zapewne włodarz tej miejscowości otrzymał propozycję od miłych, łysych gentlemanów, że za darmo pomalują, oczyszczą, użyją nazwy kojarzonego pozytywnie przez Wielkopolan klubu i będzie git. A że przy okazji gratis powstanie celtyczek? Oj tam, oj tam, kto będzie wiedział, o co chodzi? :)
Do pracy dziś już nie jechałem rowerem, bo dotarłbym w stanie ciekłym :)
Komentarze (16)
Rozumiem, że Ty taki miesiąc już odbyłeś? :)
Jurek, po raz kolejny apeluję do Ciebie, żebyś dał mi mieć swoje zdanie, a nie wszędzie węszyć jakieś wpływy w moim mózgu :)
Mam wrażenie że się ze mną zgadzasz tylko ... . Dzisiaj "musi" być wszystko przepuszczone przez filtr "polityka" no bo inaczej nie można. Gustują w tym dyżurne media które musza na tym "tłumaczeniu" ciemnemu ludowi zarobić. A lud jest oporny i swoje wie. :-)
Lapec - 5:30 w tygodniu, ale po południu, po drzemce, po zaliczonym wypadzie rowerowym, to by było normalne :)
Jurek - to i ja się nie zgodzę :) I może podsumuję moje zdanie: są debile, którzy czerpią przyjemność z destrukcji samej w sobie. Są też tacy, którzy przemoc starają się ubrać w swoje ideologiczne piórka, a te często wynikają z naleciałości: rodzinnych, środowiskowych czy właśnie stadionowych. Korzystają z tego grubo choćby właśnie środowiska kibicowskie, rekrutując wśród takich byczków swoje bojówki, gotowe przylać za to, co im zostało do łbów wpojone - czy jest to "miłość" do klubu, idee "narodowe", czy - z drugiej mańki - "anarchistyczne". Cudzysłów w obu przypadkach jest zamierzony, bo ani rozsądny patriota, ani myślący osobnik negujący świat zastany, nie uważa, że przemoc jest dobrą drogą do załatwienia czegokolwiek.
Pozwolę się z Tobą nie zgodzić ! Nie sądzę by chuligani sami z siebie wybierali "koalicję". Znam , znałem to środowisko chociażby z czasów kiedy kibicowałem kolejorzowi nie tylko duchem. Tak to nie działa. Zawsze "system" określa wroga. A chuligani w to wchodzą. Oni też nie są bezinteresowni. Dla nich ideologia to sciema !
Roadrunner - ale jakie drogi? Takie z zakazami? :) To ja nie rozumiem :) Piesek był kulturalny i dawał znać piskiem, że musi, więc wszystko elegancko samo się oczyściło na dworze :)
Jurek - oj nie, są chuligani tak prawicowi, jak i lewicowi. Za każdym z nich stoi jakaś idea, choć zdecydowanie odmienna. Są też "po prostu" chuligani, czyli żałosne istoty, które czerpią satysfakcję z destrukcji. W sumie chyba to najgorsza kategoria.
Szkoda, że nie jestem akurat w wielkopolskiej odnodze kapituły ds. znaków - zaraz bym w tym przypadku zawetował projekt owego "witacza" (czyli znaku E-22c) - dopuściłbym go dopiero w takim układzie, gdyby rower był przekreślony - i to na krzyż! ;D
Huann - hehe... I oby więcej takich personalnych odpowiedzi, byle nie straszyła kolejnych stowarzyszeń, tylko dawała do myślenia :)
Yurek - ale co "więc?"? Rozumiem, że bawimy się w ciuciubabkę i udajemy, że nie wiemy, iż jest to symbol od lat używany przez skinów, a na stadionach "koła" są ściśle powiązane z najbardziej radykalnymi odłamami prawicowych hoolsów?
Co roku jedno ze stowarzyszeń okołoturystycznych organizuje konkurs na najbardziej przyjazną rowerowo gminę. Ostatnio jak się do nas zgłosili i dostali odpowiedź (zgadywanka - od kogo personalnie;), że naszym typem jest każda z gmin, która nic nie robi w kwestiach rowerowych - to sami zrezygnowali z dalszej, jakże początkowo wydawać by się mogło zachęcającej współpracy ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"