Przez Mielno i na Wczasy
Po raz kolejny, tym razem na szczęście, pogodynki dały ciała i z zapowiadanego na rano deszczu było błękitne niebo. Fajno. Za to zgadzał się wiatr - dość mocny, upierdliwy, zmienny, raz północny, raz wschodni. Niefajno.
Trasa to lekko zmodyfikowana " pietruszka": Dębiec - Hetmańska - Wartostrada - Śródka - Bałtycka - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Mielno, tam objazdem do Dębogóry - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bałtycka - Wartostrada - Dębiec.
Sama jazda bez ciśnienia i spiny, bo wiatr plus masa czerwonego (szczególnie na Batyckiej) skutecznie mnie zniechęciły do walki.

Miałem wątpliwą przyjemność ujrzeć na żywo już niby ukończoną śmieszkę w Koziegłowach. No i jest beznadziejnie jak to na polskich wiochach bywa - kostka (niby niefazowana, a wygląda paskudnie jak każda), krawężniki, piach, skosy, znaki na środku...




Najgorsze jest to, że w swej łaskawości urzędasy postanowiły wykonać owo dzieło po dwóch stronach drogi, więc... klaksoniarze będą mieli co robić :) A ja już wiem, że Koziedupy aspirują do miana drugiego Lubonia, przynajmniej pod tym względem.
Dystans zwiera (jak to ostatnio) kilometry do pracy, na razie w jedną stronę. A ja po robocie jadę na... Wczasy :) Przynajmniej na chwilę, bo akurat zespół o takiej nazwie będzie występował wieczorem w genialnym miejscu, jakim jest Wolny Dziedziniec Urzędu Miasta, jeszcze niedawno parking, aktualnie przestrzeń, gdzie latem odbywają się ciekawe imprezy kulturalne. Same Wczasy to dziwne połączenie The Cure z Papa Dance, okraszone smutno-śmiesznymi tekstami o ludziach, którym w życiu nie wyszło. I nie wyjdzie. Już sobie ostrzę ząbki :)
EDIT: dodałem dystans z powrotu oraz krótki filmik z Wczasów :) Niestety z telefonu, więc jakość jak z liczydła. A sam koncert był bardzo udany - ci panowie będą kiedyś gwiazdami. Lat 80. :)








