Dzisiaj wpis dodawany na szybko, bo wolny dzionek oznacza konieczność załatwienia tysiąca rzeczy. Zaległości BS-owe nadrobię więc później.
Najpierw trasa, pod wciąż silny, pónocno-zachodni wiatr i w większości przez miasto: Dębiec - Górecka - Hetmańska - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszynek - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylniki - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Poznań.
Korki faktycznie jakby zniknęły. Może to przez już trochę lepszą pogodę? Cholera wie. Ale za to światła jak czerwone były, tak są, więc co się nastałem to moje.
Dwie klasyczne foty... ...oraz jedna nieklasyczna. Gdy ją robiłem, akurat z górki zjeżdżała jakaś młoda kolarska matka z przyczepką dziecięcą. Nie widziałem, żeby odwzajemniła pozdrowienie. Ciekawe czemu? :)
No i informacja najważniejsza: licznik zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał :) Albo wysechł sam, albo pomogła rada z ryżem, w każdym razie działa. Co nie zmieniło mojego zdania, że to szajs, bo jaki jest sens w wodoszczelności, która działa tak, że po lekkim deszczu licznik odmawia współpracy? Relive TUTAJ.
Komentarze (4)
W sumie też nie jestem specjalnym miłośnikiem tych krwiopijców, więc się przyłączam do chwalenia yyy czego by tu... o, Batmana, bo nietoperze lubią komary :)
Nawet nie wiedziałem, że Borubar miał jakieś problemy rodzinne! Gdzie ja żyję? :)
Korki zniknęły, a u mnie komary - chwalmy yyy no nie wiem co, ale chwalmy ;)
Co to sądów to ostatnio Artur Boruc pokazał że laski są pazerne na kasę i póki wymiar sprawiedliwości nic z tym nie zrobi, to żaden ojciec sprawy nie wygra. Do tego będzie zasądzał kwoty alimentów z dooopy wzięte.
No to ja pewnie mam pecha, bo co kolejna, to coś jest nie tak. Gdyby jeszcze to były sprzęty z Lidla za 20 PLN, to nie miałbym prawa narzekać, ale Sigma, firma z historią...?
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"