Rz, Ż i Grom
Najpierw o pogodzie, która oczywiście nie może być normalna, a jak już taka przypadkiem bywa, to szybko się reflektuje i wraca do normy. I tak: wczoraj zdychałem od upałów, dziś marzłem, nawet w koszulce termo pod strojem (fakt, że letnim), do tego momentami marzyłem o rękawiczkach z długimi palcami. Punkty wspólne? W sumie jeden - wiatr, tyle że dzisiaj już konkret, co najmniej umiarkowany plus, z zapędami na silny, a do tego oczywiście przejmująco zimny. Ciężko o większe rowerowe demotywatory, co widać po średniej. Sorry, taki mamy klimat (w znacznej części na własne życzenie).
Trasa to zachodni klasyk: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Więckowice - Fiałkowo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.
Pierwsz "rz" to oczywiście rzepak. Pięknie ożywia krajobraz, a kwestie zapachowe przemilczę :)


Drugie "ż" to żurawie. Spotkałem piękną parkę, dość daleko na polu, między WIęckowicami a Fiałkowem, a jak to bywa w takich sytuacjach, oczywiście nie miałem przy sobie dobrego aparatu, pozostało więc zrobić zdjęcie z komórki, o jakości godnej kalkulatora :(

No a grom? Przecież to słynny Grom Plewiska, który już raz tu uwieczniałem :)

Zatrzymałem się na chwilę, bo akurat trwał mecz (chyba) młodzików z (chyba) niemniej znanym zespołem Orkanu Chorzemin :) Emocji było jak na grzybach, ale przynajmniej pooglądałem sobie dokładnie tutejsze estadio :)



Plusik za dziś? Nie padało!
Na koniec przyuważone ogłoszenie:

Ja bym to lekko zmodyfikował - oddam całego bliźniaka, za darmo, byle ktoś go wziął, najlepiej daleko stąd :) I obowiązkowo z całą świtą, kot może zostać :)








