Test osy
Jechało się przyzwoicie, choć bez rewelacji, skąd więc tak słaba średnia (o korkach, które zakwitły nawet na wsiach, nie wspomnę)? O tym za chwilę.
Najpierw o trasie, żebym miał to już za sobą :) Zachodnie kółeczko z północnymi inklinacjami, czyli: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Więckowice - Fiałkowo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Tak jak na Relive.
Powodem ślimaka była... osa. Czyli kupiony jakieś dwa lata temu lekki bagażnik, do którego dołożyłem również rowerową torbę. Pierwotnie miała ona służyć wypadowi wzdłuż morza, z którego niestety w moim przypadku finalnie nic nie wyszło (a szkoda, może morze kiedyś?), a ja nie za bardzo miałem ochotę testować zestawu na sucho. Aż do dziś, bo kiedyś trzeba :)
Namęczyłem się z mocowaniem, bo podkładki to wredne bestie, a i sztyca z T-rek(s)a zdejmowana była po raz pierwszy, ale finalnie mogłem ruszyć z wielką, tłustą du... sakwą :) Ciekaw byłem, czy znacząco wpłynie to na osiągi i faktycznie, ma jakiś wpływ, ale "tylko" wtedy, gdy wieje z boku lub następuje mijanka z tirem. Czyli prawie ciągle :) Generalnie jednak można się przyzwyczaić, tragedii nie ma. Pod warunkiem, że nie ma śmieszek po drodze.



Paskudnie to wygląda, no nie? :)
Na koniec sprzątanie (w końcu) po wichurach. Wcześniej pewnie nie było czasu, przecież tyle lasów jest do wycięcia...









