Wiosna (jednodniowa)

Sobota, 2 lutego 2019 · Komentarze(14)
Jak się miło człowiekowi robi na sercu, gdy pogodynki spektakularnie dają ciała, oczywiście w wersji pozytywnej. Miało być dziś ciepło, owszem, ale jednocześnie deszczowo, a nawet śniegowo-deszczowo. Tymczasem udało mi się przejechać cały dystans o suchej stopie, a nawet tyłku (zamontowany na szybcika błotnik też miał w tym swój udział), czując jednorazowy powiew wiosny. Oj, już tęskno za nią.

Mimo że wiało (niezbyt mocno, muszę przyznać) ze wschodu, to pojechałem na zachód i wykonałem przed pracą moje najukochańsze "kondominium": Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Dymaczewo - Łódź - Stęszew - Szreniawa - Komorniki - Poznań..Bo tak :) 

Zatrzymałem się na chwilę w... górach. Puszczykowskich Górach :)


A że najwyższe wzniesienie tego pomorenowego cosia to zaledwie 117 metrów nad poziomem morza? Oj tam, oj tam :)

Na odcinku "piątki" między Komornikami a Głogowską w Poznaniu znów zostałem dwukrotnie wytrąbiony przez jakichś frustratów - jednego w osobówce, drugiego w wywrotce. Wciąż się nie mogę nadziwić, że nawet zawodowi kierowcy (czyli ten drugi) nie wiedzą, po jakiej klasy drodze się poruszają - to, że autostrada jest pod wiaduktem, na który da się z niej wjechać, nie oznacza, że znajduje się i na nim. Choć - jak widać - dla niektórych nie jest to oczywiste.

Co do paskudnego w teorii pogodowego jutra - niestety wszystko wskazuje na to, że prognozy już się przełożą na rzeczywistość :/ No ale za dziś szacuneczek!

Na koniec podsumowanie stycznia: w ciężkich, naprawdę ciężkich warunkach uciułałem 1217 kilometrów, korzystając z każdej okazji do wyściubienia kół za drzwi. A i tak nie dało się uniknąć 94,5 km na chomiku. Średnia wyszła tragicznie słaba 26,5 km/h. Paskudny to był miesiąc, nie da się ukryć. 

Komentarze (14)

Na tym moim to ja już się boję ulicami jeździć, bo hamulce się skończyły :)

Dostałem cynka jakiś czas temu, że na Maltę nie ma co teraz nawet spoglądać szosowo, więc dzięki za potwierdzenie :)

Trollking 21:31 niedziela, 3 lutego 2019

Na tym crossie Twoim też dałoby tam radę pojeździć pod warunkiem, że nie byłoby lodów. A zanim to się roztopi to hohoho. Polecam przejechać się nad Maltę w okolice stoku narciarskiego, skorupa lodu na maxa, jechałem jak na szpilkach :P

BUS 20:45 niedziela, 3 lutego 2019

JPbike - ależ ja bardzo, bardzo chętnie :) Tylko najpierw muszę w końcu sobie kupić jakikolwiek rower nadający się do jazdy w terenie. Coraz bardziej do tego dojrzewam.

Lapec - to ja proponuję: ja 1200 i Ty 1200. Po co komplikować :) A ten odcinek chyba przespacerowałem, ale pewny nie jestem :)

Trollking 20:18 niedziela, 3 lutego 2019

Tak możesz, spotkamy się w nim jak Ty wykręcisz (zdrowy) 200km, a ja 1200 :P

Dodam jeszcze że tu - http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2019/2/3/14209695_Beztytuu.jpg jak dobrze pamiętam szło fajnie (nie licząc odcinku z piachem) pokręcić.

Lapec 08:30 niedziela, 3 lutego 2019

A skusiłbyś się "powspinać" tamtym szlakiem w głąb Puszczykowskich Gór? - tamtędy taki tam podjazd na najwyższy punkt ma 2.8 km :)

JPbike 07:50 niedziela, 3 lutego 2019

W Poznaniu też jest Jugosłowiańska, ale o dziwo na północny zachód od Czechosłowackiej :)

Ja, jak widzę, że z górki mam, to rozwijam skrzydła. Choć nie powiem, powspinać się lubię, byle mieć w perspektywie dołowanie :)

Trollking 00:09 niedziela, 3 lutego 2019

U nas jest i Czechosłowacka i Jugosłowiańska :)
Ja jednak wolę wracać pod górkę, bo i tak już jestem wtedy zmęczony i przesadnych prędkości nie jestem w stanie rozwinąć ;)

huann 23:58 sobota, 2 lutego 2019

Ja jestem z tych, którzy wolą najpierw pod górkę, żeby mieć w perspektywie powrót z górki. Ale poznański Dębiec też o dziwo jest położony na wzniesieniu, do którego prowadzi ulica Czechosłowacka - wciąż niezdekomunizowana (nikt się jeszcze nie odważył, i dobrze), więc co ja tam mogę? :)

W Jeleniej mam łatwiej - tam, gdziekolwiek w świat, jest pod górę :)

Trollking 23:47 sobota, 2 lutego 2019

To ja mam o tyle lepiej, że wyjeżdżając z miasta w praktycznie każdą stronę mam z górki :) A wrócić i tak potem jakoś trzeba, więc przynajmniej zawsze trochę przewyższenia wpadnie.

huann 23:40 sobota, 2 lutego 2019

Gizmo - no cóż zrobić, że płaski? Ale ma też swoje plusy :) Poza tym ja zawsze mogę wsiąść w dowolny środek transportu i za kilka godzin być u siebie, tylko że tym razem w prawdziwych górach. To dodaje kilka punktów tolerancji wobec codziennych płaszczyzn :)

Ania - jeden dzień, a ile optymizmu pogodowego! Poczekajmy, aż będzie on codziennością :)

Lapec - zaczynając od Osowej Góry przez te Puszczykowskie (potem dłuuuuuugo nic) da się dostać na Dziewiczą jednym rzutem, łącznie zaliczając może z 500 metrów przewyższeń.

No dobra, jest tu płasko! :)

Rozumiem, że już mogę z psychiatryka powoli się warunkowo wypisywać? :)

Trollking 22:52 sobota, 2 lutego 2019

Ciepło, ciepłem, ale z rzepaku gór (nie licząc Dziewiczej k/Poznania) nie zrobimy :P

BTW: Jak ja(!!!), kiedyś zrobię w stycznie ponad 1200km,to bez gadania, proszę mnie wysłać do psychiatryka heh :P

Lapec 22:09 sobota, 2 lutego 2019

Tak, zrobiło się cieplej, ale tylko na chwilę. Dobre i to :). A gór to u nas mało, oj mało...

anka88 21:12 sobota, 2 lutego 2019

*nie wszystko

gizmo201 17:43 sobota, 2 lutego 2019

Dla mnie Poznań za płaski jest, żadnej frajdy gdy w okolicy nie ma dobrego i godnego podjazdu! A średnia to wszystko, pamiętaj że w górach te 26,5km/h to bardzo dobry wynik. Wiele osób by chciało takie tempo zobaczyć.

gizmo201 17:38 sobota, 2 lutego 2019
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa eciwk

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]