Dwunasty dzień stycznia roku bieżącego bez krępacji nominuję do miana "zimowego dnia idealnego". Skoro już musi być zima, niech będzie taka, jak dziś. I to nawet mimo naprawdę solidnego wiatru.
Wyruszałem koło jedenastej, czyli dość późno, ale jak się bierze wolne "na pieska" (dla zainteresowanych - wszystko z Kropką w porządku, nawet zaczyna znów być podwórkowym odkurzaczem, niestety), to można sobie pozwolić :) Na termometrze trzy stopnie, w momencie wyjazdu sucho, od połowy mżawka, wspomniane podmuchy mocne, ale do przeżycia. Szosa była wyborem naturalnym.
Wykonałem klasyczną zachodnią
pętelkę: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Dąbrówka - serwisówki - Plewiska - Poznań. Tempo spacerowe, bo po co się męczyć? :) Na odcinku Chomęcice - Konarzewo podholowałem też ambitnie kręcącego na góralu rowerzystę.
Pod koniec, już w Poznaniu, upolowałem Pegaza :) Tym razem z drugiej strony płotu, bo jak ostatnio próbowałem cyknąć fotę od frontu, to aktywizował się nadgorliwy cieć, zapewne w myślach widzący we mnie terrorystę, szykującego atak jeśli nie gazem, to czymś innym musztardowym :)
Na słuchawkach dziś m.in. nowy singiel ziomali z Norwegii, o fajnej nazwie, fajnej muzyce, no i kilku innych fajnych aspektach :)
Komentarze (14)
Chyba nie będę musiał, bo przestałem być "karmiony", cokolwiek to znaczy :) Aha, i dowiedziałem się w międzyczasie, że chodziłem do szkoły specjalnej :)
Piekielna jest w dechę mhmmm, lubiłem ją prawie tak samo jak keczup Kotlin "Z piekła rodem" - kojarzy ktoś jeszcze czy on istnieje?
Piosenka średnia, bo brak kobiecego wokalu :P Co do teledysku to, to ino teledysk, więc nie ma się co oburzać :) Jakby to był dokument no to oki, średnio. Ale nie jest ;]
No cóż, widocznie byłeś w błędzie. Jestem prymitywnym wklejaczem oficjalnych teledysków, na które w Skandynawii patrzy się z przymrużeniem oka, bo wszyscy wiedzą, iż to zabawa konwencją. Mniej lub bardziej smaczną. Ta smaczna nie jest, nie przeczę, ale przynajmniej ma trolle i ładne kolory :)
Brawo Rysiu, jak błysnąłeś, kolejna prowokacja i seans nienawiści, których i tak od jutra będziesz się wypierać. Poziom coś między gimbazą, a połączonymi siłami Palikota i Urbana.
Ogólne mniam :) U nas od rana ciapa i chlapa, ale o dziwo nawet chwilami słonecznie. Teraz za to dla odmiany...pada deszcz na śnieg. W styczniu jak w marcu, co przeplata.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"