Gdy ruszałem dziś koło dziesiątej rano, miałem pewną obawę, czy szosa jest odpowiednim sprzętem na tę eskapadę. Nie padał śnieg, nie walił deszcz, ale jednak drogi się lekko szkliły. Postanowiłem, że jednak zaryzykuję, ale poruszać się będę wolno i kompletnie bez ciśnienia, żeby nie prowokować bliższego spotkania pierwszego stopnia z glebą. Uprzedzając dalszą relację - udało się.
Wiało niby z północy, a jak się okazało podczas powrotu - ze wschodu (dziękuję w tym miejscu pogodzie za znakomity miks wmordewindu ze zboczkiem, pochlastać się było można), wykonałem więc trasę (o) pietruszkę: Dębiec - Hetmańska - Wartostrada - Śródka - Chemiczna - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Mielno - Wierzonka - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Główna - Malta - Wartostrada - Dębiec.
Chyba po raz pierwszy w życiu cieszyłem się, gdy wyjechałem z Wartostrady i pojawiłem się na normalnych drogach - powodem była solanka, która na tych drugich została już całkowicie wchłonięta, a na rowerówce wciąż zalegała tonami. A przecież wystarczyłoby zamontować na niej ogrzewanie podłogowe i nie byłby tematu. Czy coś tam :)
Podsumowaniem dzisiejszej średniej jest ślimaczek na Gdyńskiej, a w sumie jego środek. Kto jechał, ten wie, że projektanta powinno się w nim zamurować za karę :) Na trasie Wierzonka - Kobylinica wciąż trwa dobra zmiana. Trwa i trwa, a zamiast się zwijać, wciąż poszerza... :/ Tu dowód koronny w temacie wiatru. Wrrr :) Pozytywy? Zdecydowanie brak białego ścierwa na drogach oraz temperatura "plus zero". Zobaczymy jak będzie jutro.
Skoro jeżdżą Koleje Wlkp, to nawet raczej stacja a nie przystanek ;) Za pierwszym razem chyba byłem zamyślony i przejechałem zgodnie z wolą tego geniusza XD
Lapec - dworzec nie, ale przystanek Poznań Karolin owszem :) To dokładnie tam, gdzie jest focony przeze mnie ze dwa razy "wydeptany" przejazd skosem koło innego wynalazku, zapewne tego samego projektanta :)
Mors - bezwietrznie nie było, ale faktycznie podmuchy były niewielkie :) No i wpis nie za długi :)
Grigor - oj tak, to znakomite miejsce do ćwiczenia techniki :) No i jak tu się dziwisz trenującym szoszonom, że olewają tę DDR-kę? Przecież gdyby mi zależało na czasówkach, to chyba bym jeździł z odliczoną kasą na mandat (gdyby się dało płacić na miejscu), zamiast tym czymś.
Huann - obejrzane, potwierdzam :)
Jurek - nie, samochody i tak by nie za bardzo miały jak tam się pojawić, bo ścieżka jest wydzielona. Po prostu oszczędzono na budowie DDR-ki po drugiej stronie i się... ślimaczy. Ale przejechać się tym trzeba, obowiązkowo :)
Na Uckich Pagórkach i ich przyległościach bielutko i lodziutko: oto Relive z wczorajszej pieszej przechadzki ze zdjęciami - a fotki nie kłamią.... https://www.relive.cc/view/e1250350900
Kamil - ja z wymienionych przez Ciebie jechałem tylko tym na Gdyńskiej. A w sumie tamtejszymi dwoma, jeden lepszy od drugiego. Dziś też ledwo uniknąłem poślizgu na wjeździe na samą górę. Ciekawe ile osób nie miało tyle szczęścia :)
Jurek - z grubsza w temacie tego ze zdjęcia: jedziesz sobie ścieżką i skręcasz w tunel w prawo pod kątem prostym. Wyjeżdżasz, skręcając w lewo pod tym samym kątem, w międzyczasie czeka Cię jeszcze zakręt w prawo i wspinanie się wzdłuż widocznych w tle barierek. Na górze zaliczasz zakręt 180 stopni i... kontynuujesz radośnie jazdę. Jest też alternatywa: zamiast wjeżdżać w ten tunel kręcisz dalej, napotykasz tam, gdzie byś intuicyjnie chciał podążać, zakaz... jazdy rowerem, cofasz się kilkaset metrów i klucząc odnajdujesz dalszy szlak. Wszystko przez to, że DDR-ka (i tak o niebo lepsza niż była tam do tej pory) poprowadzona jest tylko po jednej stronie drogi, choć miejsca nie brakuje. Polecam się przejechać, ale na pierwszy raz z przewodnikiem :)
Ja nie wiem który tunel jest gorzej zaprojektowany: ten przy łysym Młynie, ten na Gdyńskiej, czy koło VW w Antoninku. Wszędzie o mały włos nie zaliczyłbym gleby w zeszłym roku.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"