No proszę. Wczoraj
wieczorem i w nocy roztopiło się całe białe gów..., to znaczy
puszek, a nad ranem ”jedynie” padało, ale z potencjałem na
późniejszą jazdę. Spokojnie więc poszedłem z psem na
sześciokilometrowy spacer, a po powrocie zacząłem się
przygotowywać do rowerowania.
Główną
wątpliwością było to, który rower wybrać. Lekko bowiem już
rzygałem jazdą starym crossowym trupem i pojawił się głodek
szybszego tempa. W związku z tym, po raz pierwszy w tym roku,
zasiadłem na szosie. Hurra :)
Wiało z NW, co
oznaczało jak zwykle jedno – przepychanie się przez miasto.
Zaliczyłem więc kilkanaście kilometrów czerwonej fali z Dębca
przez Górczyn, Grunwald, Jeżyce, Golęcin do Koszalińskiej, gdzie
cyknąłem zwyczajową fotę. Dokładnie w tym miejscu mój napęd
już charczał od ton syfu, który przyczepił się doń na
wspomnianym dystansie.
Przy okazji…
I to wszystko na
odcinku zaledwie kilometra.... Sorry za jakość, ale ledwo toto wszystko powyprzedzałem i powymijałem :) Znalazł się też jeden, jedyny osobnik, do którego się uśmiechnąłem :)
Potem było już
luźniej, bo zniknęła DDR-ka, a ja poleciałem już stałym
szlakiem, przez Strzeszyn, Psarskie, Kiekrz, Rogierówko, SS-kę
(Sady i Swadzim), Lusowo, Zakrzewo, serwisówki i Plewiska do domu.
Pod koniec
odczekałem jeszcze swoje pod myjką, zanim na nią wjechałem. W
międzyczasie pooglądałem paniusię, która ewidentnie
wrzuciła za dużo pieniążków, więc po dwudziestym okrążeniu
czerwonego Punto zajęła się intensywnym pucowaniem kołpaków.
Zaległości na BS
nadrobię później. Relive i korekta ewentualnych błędów nastąpi również wtedy, bo lecę - zaprzyjaźnionej parce urodziło się dziecko,
więc jedziemy się, ekhm, pozachwycać. To będzie impreza, hehe :)
A na koniec... hmmm :) "Już" jest Relive - o TUTAJ.
T-king: przez te Twoje prowokacje doczekamy się chyba tajemniczego zniknięcia jednego z Bikestatecznych - jakieś niedokręcone koło w serwisie, czy inny "przypadek". ;ppp
A najlepszy jest planowany CP-R przy Nadbrzeżnej - ulicy, po której jeździ kilka samochodów na dobę. ;D;D
Nie musisz mi odpowiadać. Bo odpowiedzi nie zna nikt z nas. Spiskami zajmują się "lepsi" od nas. By osiągnąć cel ? Widać poświęcić można wszystko ... ! :-(
Mors - mi wystarczyła jeleniogórska masakra na Sobieskiego, żeby już tylko widzieć drogę poza miasto jako łapanie oddechu, dawno na Karola Miarki nie byłem :) Taaaa... cieszę się niezmiernie na ten nowy pomysł :/
Jurek - za grubo jak na moje o tej porze, idę spać. Jutro postaram się jakoś odnieść, jeśli zdołam :)
Tomasz Nie kwestionuje że do tej tragedii doszło; Cały świat to widział.
Tylko dlaczego kiedy w najbardziej strzeżony budynek (Pentagon) na świecie uderza samolot. Nie zachowała się żadna dokumentacja video. Po wraku zachowało się tylko podwozie a resztę ze 150 tonowego samolotu gdzie elementy silnika wykonane z są z tytanu i wanadu czy wolframu gdzie ich temp. topnienia waha się od 1900 - 3500 st.C .Nie zostało nic. Taką temperaturę uzyskuje się w specjalnych piecach hutniczych a nie w pożarze ! Samolot który spadła w Pensylwanii zostawił po sobie zaledwie kilka szczątek. A był wielkością zbliżony do Tupolewa.
Ja wiem że nazwiesz mnie po cichu oszołomem. Ale to są rzeczy niebywałe. A z ludzi którzy to kwestionują robi się wariatów albo szybko znikają.W najlepszym wypadku się ich obśmiewa.
Jeszcze co do ddr w JG, to ta wzdłuż K. Miarki był niezła, ale już ją zaczynają rozwalać korzenie pobliskich drzew. ;)) ;p A w bliskich planach jest wielka ddr od Zabobrza aż do Sobieszowa. Tak, wiem, że się cieszysz. xD A tak na serio, to bym się cieszył, gdyby nie skakała z lewej na prawą i nazad, tak jak te raptem 2 km(?), co są teraz. ;]
Katana - dzięki, w Poznaniu jest prawie jak w Warszawie jeśli chodzi o pułap lotu samolotów nad miastem. Kiedyś mieszkałem w samym centrum na poddaszu i miałem wrażenie, że wystawię łapę przez okno i podrapię skrzydła :) Ciężka sprawa gdy dziecko umiera wcześniej niż rodzic... :/
JPbike - znakomicie! Jak się taki błotnik ładnie usztywni na sztycy i dobrze ułoży, to tyłek pozostaje czysty. Polecam :) Choć wizualnie faktycznie masakra.
Ania - czułem się jak na początku wiosny :/ A wieczór był całkiem fajny, o dziwo :)
Grigor - dokładnie to skojarzenie...
Mors - dokładnie tak robiłem, yhmmm :) Jak się ma żywych przyjaciół (polecam!), to się z nimi gra w otwarte karty. Każdy wie, że nie przepadam/y za dziećmi, ale to akurat było ciche i spokojne, do tego będzie dobrze wychowane. Takie wyjątki nawet można chwalić :) Jeleniogórskie śmieszki - nawet mi o nich nie wspominaj, bo znam jedną (słownie: jedną) przyzwoitą - tę prowadzącą częściowo do Karpacza, wzdłuż Sudeckiej. Reszta - do zaorania :) Co do pieska to nie pytałem, ale to raczej kropkowy klimacik - nie ma spaceru bez patyczkowania (się) :)
Bitels - spokojnie, to tylko kwestia perspektywy :) Tak jak napisałem wcześniej - w sumie połowa budynków w Poznaniu może czuć się zagrożona :)
Jurek - nie przypadek. Na pewno spisek :) A jaki? Jakiś się na pewno znajdzie :)
Ależ fałsz i obłuda - naczelny hejter dzieci i prokreacji będzie odgrywał słodkie scenki "udzi-budzi, jakie (ś)liczne maleństwo! Co ma wujek Trollking dla bobaska? ...ej, czemu ono tak ryczy? No dobra, już je zostawiam..." ;D;D
DDR - i tak byś wolał takie, niż jeleniogórskie - wciąż w śniegu i brei. ;]
A piesek ewidentnie trenuje skoki o tyczce. Zgadłem? ;)
Ostatnia fota - fajna. Mieszkam niedaleko Okęcia i mam okazję do robienia takich zdjęć. Ludzie się rodzą i umierają ...u mnie w znajomemu z pracy, wczoraj umarła córka ....
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"