Glut prószący

Piątek, 4 stycznia 2019 · Komentarze(10)
Wczoraj rano napadało tyle białego gów... to znaczy puszku, że się poddałem. Wpadł jedynie chomik (32 kilometry w godzinę z małym dodatkiem oraz kolejny odcinek Westworld), a przedtem sześciokilometrowy spacer w Kropą po Dębinie (oraz jeden istotny wniosek - ciężko zimą o dobre patyki, bo namoknięte pękają zbyt łatwo. Ciekawe, czy można gdzieś to reklamować?).

Dzisiaj było z grubsza podobnie, więc rano wystartowałem z psem na jeszcze dłuższą wycieczkę (osiem kilometrów), z przystankiem i u Teściowej. W międzyczasie - niczym doświadczony globtroter - analizowałem sytuację na miejskich szlakach. Powiało optymizmem, bo temperatura urosła do zera stopni, dzięki czemu główne drogi wydawały się całkiem przejezdne. A że miałem do odebrania sporo nadgodzin i do pracy mogłem nie iść, skorzystałem z okazji i koło trzynastej ruszyłem, oczywiście crossem.

No i początkowo było nawet sympatycznie. Błocko co prawda właziło mi w każdą nieosłoniętą część pyska, ale że głodek po jednym dniu już się pojawił, to nie marudziłem :) Z Dębca skierowałem się do Lubonia, Wirów i Komornik. Tam mina mi zrzedła, bo znów zaczęło padać, początkowo lekki deszczyk, a po chwili już konkretny śnieg z deszczem. Przyspieszyło to moją pierwotną decyzję, iż glut to na dziś najlepszy dystans, tym bardziej, że im więcej syfu sypało z nieba, tym bardziej kierowcom zaczynało odbijać - trafił mi się nawet całkiem ładny zestaw bezmózgów: kilka niemieckich aut na polskich blachach plus frustrat w tirze. W Rosnowie więc zakręciłem się na pięcie i zawróciłem przez Komorniki i Plewiska do domu, tak jak na Relive. W międzyczasie przestało sypać, ale jak już wróciłem, znów zaczęło, co trochę zmniejszyło moje wyrzuty sumienia :)

Zanim przyjdzie czas na podsumowanie roku (a kiedyś przyjść musi, tylko jakoś nie idzie), parę słów o grudniu. Oj, ciężki to był miesiąc, oczywiście z powodu warunków pogodowych. Wyszło 1472 kilometrów, z nieciekawą średnią - 26,7 km/h. Jednak biorąc pod uwagę aurę - wiatr, deszcz i śnieg - uważam, że jestem wytłumaczony :)

Komentarze (10)

Uuu, grubo! :)

Trollking 20:46 niedziela, 6 stycznia 2019

Nie, każdy patyk to ten sam gatunek. Wszystkie patyki zrobione są z cząsteczek patykolitu, a te z kolei składają się z atomów patykolenu. ;pp

mors 23:49 sobota, 5 stycznia 2019

Nie lubię rachunków, w tym tych sumienia, więc nie tędy droga :) Patyki to gatunki? To mi nowość :)

Trollking 22:53 sobota, 5 stycznia 2019

"co trochę zmniejszyło moje wyrzuty sumienia" - no prawie rachunek sumienia Ci wyszedł. ;)

"niczym doświadczony globtroter" - globtro(l)terze, opanuj najpierw gatunki niepękających patyków dla psa. ;))

mors 22:06 sobota, 5 stycznia 2019

Lapec - oj tam, Ty nie jesteś uzależniony rowerowo :) Co do reklamacji to wciąż szukam gwaranta, ale obawiam się, że nie istnieje :)

Ania - a dziękuję. Moja ulubiona podpoznańska przyszosowa miejscówka :)

Trollking 21:53 sobota, 5 stycznia 2019

Prószący czy nie, ale fota ładnie wyszła :)

anka88 19:11 sobota, 5 stycznia 2019

Daj znać jak te patyki będziesz reklamował, też bym chciał - pies Siostry cały czas "ciągnie" nad stawik, a tam ... twarda woda xD

Jesteś przetłumaczony :P Ja w najlepszym miesiącu 2018r zrobiłem 2/3 tego co Ty w najgorszym :D

Lapec 08:23 sobota, 5 stycznia 2019

Bitels - tylko gdzie? Musiałbym się do Afryki wyprowadzić, a to mi tym bardziej nie odpowiada :)

Grigor - oj, uczy, to fakt :) Poza tym chyba nie narzekałem za wiele w tym wpisie, tylko delikatnie na początku :) No i faktycznie, "pobiłeś" mnie, brawo! :)

Trollking 21:15 piątek, 4 stycznia 2019

Nie narzekaj Pan. Śnieżek uczy charakteru na 2 kołach. Ps. dziś jest ten chyba jeden z kilku dni w całym roku, kiedy zrobiłem więcej km od Ciebie :-)))

grigor86 19:10 piątek, 4 stycznia 2019

A idz Pan w cholerę z tą pogodą.

Bitels 19:06 piątek, 4 stycznia 2019
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa ykowi

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]