Minus dwa - taka wartość przywitała mnie z rana, gdy ruszałem. Niecałe dwie godziny później pławiłem się już w ciepełku, bo zero na termometrze to już jest coś. Mimo to czułem, jak smar zamarza mi na łańcuchu, a dwie pary skarpet założone na nogi to za mało co najmniej o jeszcze jedną. Na szczęście dziś wiatr nie był jakoś specjalnie upierdliwy, przynajmniej jeśli chodzi o siłę, bo to, że najpierw walił w pysk, żeby po nawrotce walić w pysk, było rzeczą oczywistą jak to, że słońce wciąż wschodzi. Choć w tym temacie musiałem zaufać doświadczeniu, a nie empirii, gdyż nad całym Poznaniem i okolicach zaległ smog, a powietrze znów zaczęło cuchnąć mokrymi skarpetami i przepoconymi butami. Oddychać można było dopiero na wolnych przestrzeniach, czyli polach, z których zaczynał się z kolei unosić zapaszek powoli gnijących buraków.
Wykonałem jedno z zachodnich kółek: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Dąbrowa - Zakrzewo - Sierosław - Więckowice - Fiałkowo - Do/u/piewo - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Trasa została lekko skorygowana, bo gdy na Wołczyńskiej stanąłem w korku, to perspektywy na jego opuszczenie przed pracą były nikłe, więc zawróciłem i pokręciłem objazdem. Wczoraj znalazłem chwilę czasu na wymianę klocków hamulcowych z tyłu, po raz pierwszy od momentu zakupu roweru, czyli po kilkunastu tysiącach kilometrów. Kurde, zapomniałem jakie to fajne - tak wciskać klamkomanetkę i się zatrzymywać. Fenomenalna sprawa :) Z radości pobawiłem się tą opcją kilkanaście razy po ruszeniu, niemal jak Jaś Fasola w pokoju 426 :)
Mors - a co ma słownik do literówki, która powstała dzięki mojej "ukochanej" klawiaturze, która czasem koło "a" potrafi znaleźć nawet "y" czy "u", o banalnym "w" nie wspominając? :)
Lapec - może to faktycznie cierpiące duchy znacznej części narodu? To by tłumaczyło spore ich ilości :) Co do nowej serii to raczej zacisnę zęby lub będę skracał dystanse, ale nie narzekał tak jak na parówę, bo teraz się mogę przynajmniej cieplej ubrać, a latem w pewnych momentach już więcej zdjąć się nie dawało :)
Mam nadzieję że na tych polach to był zapaszek powoli gnijących Buraków ... którzy w poprzednim wcieleniu słuchali hip hopu w komunikacji miejskiej bez słuchawek? :) W przeciwnym wypadku, marnujecie jedzenie tam w Wielkopolsce :P
Po serii "Parówka", będę czekał z gorącą herbatką z cytrynką w łóżku, pod pierzynką, na serie "Pizgawica" :)) W tej serii jednak będę się łączył z Tobą w bulu ... i nadzieji na szybką wiosnę :) W lato (wiesz czemu) zapomnij o wsparciu :P
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"