Wpis-ekspres, bo korzystając z wolnego dnia mam w planach wyjazd do innego województwa na grób Babci (nie rowerem), co jak sądzę pozwoli mi uniknąć upojnej konfrontacji z ludzkimi masami, grożącej już niedługo.
Start nastąpił jak na mnie bardzo wcześnie, czyli przed ósmą, dzięki czemu przypomniałem sobie, czemu zarzuciłem tę praktykę. Dolna Wilda, Droga Dębiecka, już nie pisząc o Starołęce, to jeden wielki poranny korek. Jak zwykle z ciekawością analizowałem tak zawartość aut (w 90% tylko kierowca), jak i to, co na tablicach rejestracyjnych (głównie PO, jedynie na Starołęce wysyp PZ-tów). Kij z tym, że tramwajem (a często i autobusem, dzięki buspasom) byłoby szybciej - na ale przecież polski pan nie będzie się tak poniżał, żeby przejść kawałek z przystanku do miejsca pracy. A kto na tym cierpi? Ci, którzy faktycznie nie mają wyjścia i muszą z pewnych względów jechać samochodem... Łapy opadają. Wisienką na torcie byli zaś mistrzowie zapominana, którzy (ach, ta skleroza) nagle sobie przypominali, że ten prawy, mniej obłożony pas to jednak nie ich, bo oni w sumie to chcieli jechać prosto, tylko (ojej) się rozkojarzyli. Tym samym pierwsze sześć kilometrów to pełzanie. Potem już było ciut lepiej, ale jedynie ciut, gdyż wiatr się rozhulał masakrycznie. Wykonałem "muminka": Poznań - Hetmańska - Starołęka - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Wiórek - Rogalinek - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. Wolno, ale do celu. Konsekwentnie unikałem "zaliścionych" DDR-ek, prócz tej jednej w Łęczycy (oraz tej w miarę ogarniętej na Hetmańskiej), którą pokonałem ostrożnie jakbym jechał po lodzie. Za to dziadyga (był) śmigał śmiało i bez krępacji - żaden opad mu nie straszny :) Cieplej się zrobiło - to z pozytywów.
Relive wkleję jak wrócę, czyli wieczorem. Wtedy też nadrobię BS-owe zaległości.
EDIT: Relive tutaj. Uwaga, zawiera sporo paskudnych widoków... zakorkowanych ulic :)
Komentarze (13)
Korki zdarzają się i na wsiach... :) W sumie ja też zamieszkałem w Poznaniu w miejscu teoretycznie najmniej zakorkowanym, bo z domu mam niecały kilometr do bezpłatnego odcinka autostrady. A że polscy kierowcy i ją potrafią zakorkować, to już inna sprawa... :)
Temat Kaponiery najlepiej zamknąć, niech już będzie jak jest, bo znów rozkopią i kolejny remont będzie trwał dłużej niż II Wojna Światowa. Pomysł z ruchem "pod" jest dobry, tylko oby wykonanie nie było tak tragiczne jak wzdłuż Pestki, bo tam się można zabić na kostce pamiętającej wczesnego Grobelnego.
Parkingi park & ride już są - znam przynajmniej jeden, przy pętli właśnie wspomnianego PST. Ma też być na Dębcu i pewnie jak przebudują Grunwaldzką na styku z Plewiskami, to i tam powstanie.
Kiedyś już mówiliśmy na temat Kaponiery. Z mojego punktu widzenia kierowcy i rowerzysty , pasy dla rowerów na Kaponierze to raczej działanie propagandowe niż bezpieczne i przemyślane rozwiązanie. Po koszmarnie długim remoncie w/w myślałem że ruch rowerów będzie puszczony dołem. Tak jak na skrzyżowaniu np. Pestka/Makro
Podobnie z parkingami jest w okolicach większości urzędów i innych instytucji . W ostatnich chyba 20 latach miasto wybudowało 1 ! (jeden) parking podziemny.
A co do kierowców. Zwłaszcza nowych /młodych to postuluję by np. przez pierwsze 2 lata obowiązkowo na swoich pojazdach umieszczali Zielony Listek.
I jeszcze o beztroskiej niepotrzebnej jeździe po mieście. Np. w Palędziu czy Dopiewie i pewnie jeszcze innych podpoznańskich miejscowościach buduje się parkingi buforowe. By kierowcy z tych okolic zostawiali auta tam i przesiadali się w pociągi. Marzy mi się by takie strefy były również w Poznaniu. Np. przy pętlach autobusowych czy tramwajowych.
Jurek - masz sporo racji i raczej tu nie będzie powodu do polemiki :) Sam widzę, jak powyłączanie świateł upłynnia ruch, co o dziwo nie przekłada się na większą ilość kolizji. Kaponiera to osobny temat - bubel kompletny, ale te pasy akurat są przydatne - to niewiele miejsca, a przynajmniej rowerzyści nie są zepchnięci do jakiegoś DDR-kowego getta. A o szpitalu nie wiedziałem. Ale też mnie to specjalnie nie zdziwiło :) Jednak i tak pewne jest jedno - większość tych, którzy jeżdżą po mieście ma alternatywę, tylko się nie chce dupska ruszyć :)
Tomaszu. Za korki w dużych miastach nie odpowiadają tylko i wyłącznie kierowcy. Kiedy na Jeżycach wyłączono część sygnalizatorów ruch się o dziwo rozładował. Wiele pozostawia do życzenia synchronizacja świateł na ciągach komunikacyjnych. W sercu miasta na Kaponierze uszczuplono o pas dla rowerów i tak przeciążone rondo. Centrum miasta to jedna jednokierunkowa matnia. Dla lakalsów to nie problem ale dla turystów już tak. Gdyby miasto wyegzekwowała od firm i urzędów , akademików mieszczących/gnieżdżących się w centrum podziemne miejsca parkingowe dla (chociażby) swoich pracowników zniknęłoby z centrum 50% aut. Jeżdżę po Poznaniu od 4 rano to widzę jak ten węzeł się zaciska. A wystarczyłoby więcej konsekwencji.
I na koniec. Wiesz ile miejsc pod największym szpitalem w Poznaniu przeznaczonych jest dla pacjentów i osób odwiedzających ? 30 % ! :-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"